Marek Zuber: Stopy bez zmian

0
Marek Zuber
REKLAMA

Stopy procentowe nie zostały zmienione. Nikt zresztą nie spodziewał się innej decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
Ostatnie dwa lata wprowadziły masę zamieszania, jeśli chodzi o decyzje dotyczące stóp procentowych. Nie ma co ukrywać, to był bardzo trudny okres, bo od dwudziestu lat nie mieliśmy takiego uderzenia inflacji. I takiej liczby wydarzeń, które na nią wpłynęły i które trudno było przewidzieć. Najpierw przyszła pandemia, w pierwszym okresie hamując wzrost cen, a potem go podkręcając. Oczywiście nie mam na myśli samej pandemii, tylko skutki walki z nią i to, do czego te skutki doprowadziły. Potem na dynamikę cen wpłynęły działania Putina. A jeszcze mieliśmy polskie czynniki pchające ceny w górę, jak dynamiczny wzrost wynagrodzeń bez wystarczającego wzrostu wydajności pracy, czy mocny wzrost cen prądu, wynikający ze struktury jego produkcji. Nie mówiąc już o zamieszaniu związanym z Polskim Ładem i w konsekwencji z kolejnymi kosztami obciążającymi przedsiębiorców.

Tak czy inaczej, mam wiele zastrzeżeń do działań Rady, a szczególnie jej przewodniczącego. Pisałem o tym wiele razy. Dotyczy to między innymi przewidywalności działań tego ciała choćby w kontekście początku cyklu podwyżek stóp procentowych i pierwszych obniżek stóp, przede wszystkim tej dokonanej we wrześniu. A brak przewidywalności jest fatalny. Z kolei odbudowywanie wiarygodności trwa miesiącami, jeśli nie latami. I pisałem, że właśnie doprowadzenie do spadku wiarygodności RPP i w ogóle Narodowego Banku Polskiego to jeden z największych grzechów przewodniczącego Rady i prezesa NBP Adama Glapińskiego, jaki popełnił on w ostatnich dwóch latach.
Piszę o tym dlatego, że na ostatniej konferencji Glapiński dał do zrozumienia, że do końca 2024 roku nie należy oczekiwać obniżania stóp procentowych. Oczywiście szef NBP zarzekł się, że to tylko jego ocena. A wyciąga ją na bazie obserwacji poglądów pozostałych członków Rady. Ci, którzy czytają moje felietony wiedzą, że dokładnie takie jest moje podejście, jeśli chodzi o wysokość stóp procentowych w najbliższych miesiącach. To znaczy uważam, że nie powinny one być obniżane w tym roku. Być może nawet nie będzie się dało ich bezpiecznie obniżyć w pierwszym kwartale 2025 roku. A wszystko przez odbicie inflacji, do którego moim zdaniem w drugiej połowie roku dojdzie. Problem w tym, że moje zdanie to moje zdanie, a decyzje RPP to decyzje RPP. Glapiński swoją tezą idzie w tym samym kierunku, który wydaje mi się sensowny, ale czy oznacza to, że faktycznie tak będzie?

REKLAMA (3)

Nawet, jeśli scenariusz dotyczący czynników wpływających na inflację i w związku z tym sama prognoza inflacji się spełni? Nie mam pojęcia. I nie tylko dlatego, że oceny Glapińskiego dotyczące pozostałych członków Rady nie muszą się potwierdzić. Po prostu wiarygodność Glapińskiego mocno spadła.
Rynek zareagował oczywiście na to, co szef NBP powiedział, ale reakcja nie była znacząca. Zareagował, bo jednak to prezes NBP, choć mamy dystans do jego wypowiedzi. Poza tym po wyborach, co tak swoją drogą musi dawać do myślenia, konferencje Glapińskiego wreszcie wyglądają mniej więcej tak, jak wyglądać powinny. A to daje szanse na powrót do normalności. Ale jak napisałem, trzeba czasu, żebyśmy mogli znowu ufać w to, co mówi szef NBP.
No dobrze. A jeśli stopy rzeczywiście pozostaną mniej więcej na tym poziomie przez rok? Tak jak moim zdaniem powinny pozostać, żebyśmy na trwale mogli zbić inflację? Będzie to oczywiście miało wiele konsekwencji. Na przykład taką, że drogie finansowanie, bo przecież wysokie stopy to drogie kredyty, utrudnią wzrost gospodarczy i osiągnięcie ponad 3% wzrostu PKB w 2024 roku. Ale ja chciałem zwrócić uwagę na inny obszar.

REKLAMA (2)

2024 rok to będzie rok ogromnego pożyczania. Tak jak już pisałem, może się okazać, że dobijemy do pół biliona zł potrzeb pożyczkowych, czyli tego wszystkiego, co państwo będzie musiało pożyczyć w związku z nowym długiem i rolowaniem starego. Wysokie stopy to relatywnie wysoka rentowność obligacji. Powinna ona pomagać w szukaniu chętnych do pożyczania nam, choć oczywiście będzie oznaczała wyższe koszty dla państwa. Wysokie stopy w naszym kraju i jednocześnie niższe niż obecnie w USA i w strefie euro – bo dzisiaj zakładamy, że pierwsze obniżki dokonane przez Fed (amerykański bank centralny) i Europejski Bank Centralny możemy zobaczyć nawet w drugim kwartale 2024 – zwiększą tzw. dysparytet stóp. Czyli różnicę między wysokością stóp w Polsce a w USA i w strefie euro. A ten zwiększony dysparytet może dodatkowo zachęcać inwestorów do działania w naszym kraju. Sporą część długu będą musieli bowiem kupić inwestorzy zagraniczni. Nie mamy takich środków w Polsce. Wiedział o tym zresztą także poprzedni rząd wysyłając przedstawicieli między innymi do Kataru i Chin, żeby namawiać na kupowanie polskich obligacji. A to wszystko będzie jednym z czynników umacniających złotego, bo żeby kupić polskie obligacje trzeba najpierw kupić polską walutę. Poprawa relacji z UE dała tu fundament wzrostu. Oczywiście z drugiej strony jest wiele czynników negatywnych, jak choćby rozkręcanie się niestabilności politycznej w naszym kraju. Głównie mam na myśli kwestie prawne. Nie mówiąc już o zagrożeniach dla złotego płynących ze świata. Ale i tak uważam, że euro poniżej 4,30 i dolar grubo poniżej 4 to może być cel na rok 2024.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze