Kolejny ciekawy rok (cz. 2)

0
Marek Zuber
REKLAMA

Na początek Japonia. Piszę o tym kraju, bo wygląda na to, że ma on szanse wydobyć się z trzydziestoletniego marazmu. Drukowanie jena oraz zmiany ograniczające rolę państwa w gospodarce zdają się działać. W dalszym ciągu okresy wzrostu, nawet ponaddwuprocentowego, przeplatają się z okresami spadku PKB, ale tych ostatnich jest jednak mniej.
Nieco gorzej natomiast wygląda sytuacja drugiego azjatyckiego mocarstwa, czyli Chin. Gospodarka tego kraju zaczyna hamować. I to z pewnością było największe negatywne zaskoczenie w gospodarczym krajobrazie 2015 roku. Na dzisiaj wygląda jednak na to, że z dużej chmury mniejszy deszcz. Działania podjęte przez rząd Chin oraz większa, niż sądzono, odporność chińskiego społeczeństwa na hamowanie gospodarki doprowadzą prawdopodobnie do ograniczenia spowolnienia. Chińczycy dalej chcą konsumować, nie przestraszyli się złych informacji. I to ich trzyma. Pomaga także spadek cen ropy oraz kilka projektów na czele z nowym Jedwabnym Szlakiem, z którego mamy nadzieje i my, Polacy, skorzystać. 2016 rok pokaże prawdę o Chinach. Zagrożenie wciąż jest, ale jakby nieco słabsze.
Warto też odnotować pogorszenie sytuacji w wielu innych gospodarkach typu emerging markets, czyli rozwijających się. Jest to związane głównie ze spadkiem cen surowców, większość z nich jest ich producentem, i z faktem finansowania długów publicznych w USD. Dobrym przykładem jest tutaj choćby Brazylia. Wzrost wartości dolara wobec praktycznie wszystkich walut na świecie doprowadził do wyraźnego wzrostu długów w walutach krajowych. Dla niektórych staje się to już poważnym problemem, bo udział długu denominowanego w USD często przekracza 50%. Ale w skali globu nie oczekujemy tu jakichś poważnych turbulencji. Nawet w Rosji, choć jej gospodarka dodatkowo bardzo boleśnie odczuwa międzynarodowe sankcje.
Wielkim zaskoczeniem jest natomiast wzrost w Indiach. Prawie 7,5 procent w ostatnim kwartale to coś, czego w styczniu nikt nie oczekiwał. To między innymi, efekt reform, na przykład większego otwarcia kraju na „zachód”.
A co z Europą? Można powiedzieć, że powoli, ale jednak do przodu. Gospodarka strefy euro nie chce jakoś z impetem przyspieszyć, stąd kolejne aktywizujące ją decyzje Europejskiego Banku Centralnego. Czyli, de facto, drukowanie pieniędzy. Półtora procent wzrostu PKB w skali całej strefy trudno uznać za sukces, ale to lepiej, niż było. No i są pozytywne wyjątki, jak choćby Niemcy. I oczywiście Wielka Brytania, choć ona w strefie euro nie jest. Oba kraje są już zresztą blisko zrównoważenia swoich budżetów, co jest, jakby na to nie patrzeć, ewenementem. Warto też odnotować, że wzrosty pojawiły się także w krajach, które miały największe kłopoty, jak choćby w Grecji, Włoszech, czy Hiszpanii. I to są dobre informacje. Choć pamiętajmy, że najpierw doszło tam do poważnych spadków.
A jak na tym tle wygląda Polska i co się może wydarzyć w 2016 roku w naszej gospodarce? O tym za tydzień.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze