Niszczyciele Polski

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Mentzen nie atakuje Nawrockiego, a Nawrocki nie atakuje Mentzena, bo obaj liczą na koalicyjny rząd, aby wspólnie niszczyć Polskę – tak bardzo trafnie stwierdził Rafał Trzaskowski. To byłby najpewniej pierwszy w demokratycznej, wolnej Polsce rząd zajęty przede wszystkim demolowaniem, niszczeniem i okradaniem własnego kraju. Wiele rządów od czasów Bieruta i jego następców było niesuwerennych, w naszym kraju stacjonowały rosyjskie wojska, więc swoboda manewru komunistycznych dygnitarzy, zależnych od woli Kremla, była ograniczona, ale i tak Gomułka postawił się w październiku 1956 roku Chruszczowowi i wywalczył dość duży obszar niezależności, a Jaruzelski w ogóle doprowadził do zdemontowania komunizmu, odbudowania demokracji w drodze wewnętrznego porozumienia. Wiele wskazuje na to, że ewentualny (mam nadzieję, iż do tej katastrofy nie dojdzie) reżim Kaczyńskiego – Mentzena zajęty byłby przede wszystkim zamykaniem w więzieniach przeciwników i dbaniem o to, aby można było tym razem już bezkarnie okradać Polskę i to na zawsze. Agenturalność takich tworów jak Konfederacja nie budzi większych wątpliwości. Partia ta spełnia wiele warunków pozwalających określić ją jako agentura rosyjska (nienawiść do Ukrainy, Unii, nacjonalizm, służalczość wobec Rosji pod pozorem pokojowej polityki – to stałe elementy dyktatur; niszczenie demokracji i wolności, przemoc jako stałe elementy polityki wewnętrznej). Odrębnym zagadnieniem jest, czy to agentura wpływu, jawna i płatna, czy zbiór fanatyków i pożytecznych idiotów? W przypadku PiS mamy do czynienia z tymi samymi zjawiskami, ale w mniejszej skali i serwowanymi sprytniej, łagodniej, z większym wyczuciem, co paradoksalnie przynosi korzyści Konfederacji, gdyż społeczeństwo (zmęczone niezrozumiałymi sporami w obrębie Koalicji 15 Października, brakiem ukarania głównych pisowskich dygnitarzy na czele z Kaczyńskim, winnych korupcji, nadużywania władzy i łamania praworządności) jest gotowe zwracać się do politycznych szalbierzy i cwaniaków. Tak jak pacjent widząc powolność, nikłą skuteczność, często bezradność medycyny, jest gotowy prosić o pomoc obiecujących łatwe i natychmiastowe, bezbolesne wyleczenie przez znachorów, szeptuchy i szarlatanów. Takimi politycznymi szeptuchami byli i są między innymi: Tymiński, Palikot, Kukiz, Kaczyński, Macierewicz, Wrzodak, Rydzyk, Duda, Nawrocki, Mentzen i niestety wielu innych.

Piszę ten tekst w momencie, gdy na skutek niebotycznej głupoty połączonej z religijnym fanatyzmem i ideologicznym zaślepieniem Mentzen ogłosił, że kobiety muszą rodzić dzieci z gwałtu, a aborcja w każdym wypadku powinna być karana więzieniem. To powinno chyba skasować jego kandydaturę i do II tury wejdzie w takim razie Nawrocki, który co prawda z trudem, ale wykrzesał z siebie stwierdzenie, że w przypadku gwałtu decyzja należy do kobiety. To zdaniem wielu komentatorów ułatwia zwycięstwo Trzaskowskiemu. Trudno sobie wyobrazić, aby osobnik z głupawym uśmiechem, niezdolny do zrozumienia pytań, za to odpowiadający długimi nudnymi zdaniami, męczący pod każdym względem, jakoś przedziwnie irytujący Nawrocki mógł wygrać z Trzaskowskim. W dodatku występuje w otoczeniu klakierów, którzy wyją, słysząc niewygodne pytanie i co chwila, zwłaszcza po banalnej i podszytej fanatyzmem, dziarskiej wypowiedzi Nawrockiego biją brawa i wznoszą okrzyki aprobaty. Jest to klasyczny spektakl medialnych występów kandydatów na dyktatorów, taki mniej więcej jak wywiady Kaczyńskiego, który odmawia prawa dziennikarzom do zadawania niewygodnych pytań, nawet przebywania przeciwników w budynku Sejmu.

Kampania wchodzi coraz bardziej w fazę decydującą. Jak zawsze w takich sytuacjach wiele może się zdarzyć i nie można przewidzieć biegu wydarzeń, ale kandydatura Mentzena, istotnego niszczyciela Polski, została poważnie osłabiona, a to z kolei musi oznaczać jej dalszą radykalizację, bo tylko w radykalizmie Konfederacja będzie szukać ucieczki do przodu i próby nadrobienia powstałych strat. Coraz bardziej zmurszały Kaczyński traci atrakcyjność (od dawna ma jej niezbyt wiele) dla środowisk, które nie interesują się zawartością merytoryczną programów kandydatów, ale siłą przekazu, witalnością, hejtem, reakcją internetu i nowością, nawet jeśli ta nowość oznacza absurd, jak z jednej strony brak podatków, a z drugiej rozbudowa armii i nowoczesne uzbrojenie. Tak pisze mój ulubiony komentator, Tomasz Jastrun: „I nagle Mentzen goni Nawrockiego. Obaj odrażający i siebie warci. Najlepiej, gdyby te dwa drapieżniki pożarły się nawzajem w walce o prezydenturę. Któryś jednak przeżyje, a wtedy istnieje groźba, że elektorat zjedzonego zagłosuje na tego, co pożarł… Mentzen bardziej młodzieżowy, czasami trochę anarchistyczny, co się podoba młodym. Jeśli Mentzen przegoni Nawrockiego, w drugiej turze wyborcy PiS zagłosują na niego, w odwrotnej sytuacji konfederaci o wiele rzadziej głosować będą na Nawrockiego. Wielu brzydzi się PiS. W interesie Trzaskowskiego jest więc, aby jego konkurentem był Nawrocki” („Szaleństwo i nadzieja”, „Przegląd”, 17-23.03.2025 r.). Dodałbym tylko, że nie w interesie Trzaskowskiego, ale Polski. Jednak jest też druga strona medalu. Gdyby Nawrocki nie znalazł się w drugiej turze, byłaby to ciężka klęska Kaczyńskiego, być może jego koniec polityczny, rozpad PiS-u. „Tym bardziej, że sygnały do ewakuacji z pokładu już płyną z otoczenia Andrzeja Dudy. Prezydent właśnie spotkał się z Mentzenem, co w PiS przyjęto ze złością. A za Dudą pójdą inni: dobre relacje z Konfederacją ma wciąż popularny w aparacie partyjnym ‘swojak’ Przemysław Czarnek. Zacznie się rozpadać coś, co dla prezesa jest najważniejsze, może nawet ważniejsze niż władza w państwie, jego partia. Tylko powrót głębokiej polaryzacji może zapobiec temu scenariuszowi” (Dominika Wielowieyska, „Byle się wczołgać do drugiej tury”, „Gazeta Wyborcza”, 22-27.03.2025 r.).

REKLAMA (2)

Polska znalazła się, podobnie jak pozostałe kraje Europy Środkowej i Wschodniej, w trudnej sytuacji w obliczu zdrady, bo tak określam politykę Trumpa i proputinowskiej agentury w wielu krajach (właściwie wszystkich), w tym i Polski. Analogia do lat trzydziestych XX wieku, polityki Hitlera, który też mówił o pokoju, zapewniał, że tylko o pokój i prawo Niemiec do istnienia w bezpiecznych i sprawiedliwych granicach mu chodzi, jest uderzająca. Dokładnie to samo mówi Putin i tak samo zachowuje się putino-trumpowa agentura, która w Polsce ma oblicze wyłącznie trumpowe, ale Putinowi to nie przeszkadza. Wrogość do Unii absolutnie jednoczy, a zamiary i cele zarówno pisowców, jak i rosyjskiego dyktatora są zbieżne. Ale z drugiej strony są wyraźne plusy tego, co wyprawia Trump i jego polscy pokraczni naśladowcy. Mamy wiele odruchów protestu także w samej Ameryce, ożywiają się demokratyczne wartości i ruchy wolnościowe, upada autorytet i przywództwo USA jako bastionu wolnego świata, roztrwonieniu ulega ogromny kapitał polityczny, jaki Ameryka przez dziesięciolecia zgromadziła. Prowadzi to do osłabienia samego Trumpa i być może do szybszego (niż po całej kadencji) jego upadku, a przede wszystkim do upadku trumpizmu. „Rośnie popularność polityków, którzy nie są skłonni do podporządkowania się amerykańskiej hegemonii. Brytyjski premier Starmer, prezydent Macron, premier Tusk, także nowy szef rządu Kanady Mark Carney pokazują, że jest możliwa umiarkowana, godna, ale stanowcza odpowiedź na kuriozalny styl ekipy Trumpa. Co więcej, przynosi to polityczne korzyści, wzmacnia w swoich państwach tych, którzy wciąż trzymają się liberalno-demokratycznych pryncypiów, ponownie atrakcyjnych w zderzeniu z politycznym infantylizmem. Może się nagle okazać, że populizm jest przeszacowany” (Mariusz Janicki, „Nie taki ciemny lud”, „Polityka”, 19-25.03.2025 r.).

REKLAMA (3)

Z tym infantylizmem mamy na szczęście do czynienia w Polsce i to w wydaniu jaskrawo karykaturalnym nowej gwiazdy polskiej prawicy, p. Mentzena, który zapowiedział zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci z gwałtu, a także poparł tego typu wzniosłe idee, jak płatne studia i lecznictwo, a nawet kuriozalne pomysły rezygnacji z medycyny na rzecz zabiegów uzdrawiaczy i znachorów. Zwalczanie i nazywanie obowiązkowych szczepień – co wydawało się bezdyskusyjnym osiągnięciem postępu społecznego, szczepionkowym holokaustem – jest w takiej sytuacji czymś normalnym. Ale jednak niesłychana jest w swojej podłości wypowiedź kandydata Konfederacji, dla którego gwałt to „nieprzyjemne zdarzenie”. Skąd u nich tyle nienawiści i pogardy dla kobiet? I jak długo będzie trwało przekonanie wielu osób na świecie do tego, że wszyscy ludzie z natury rzeczy mają takie same prawa i są w swoich prawach równi? W dodatku bardzo często im większy drań, tym łatwiej i chętniej używa imienia Pana Boga dla swoich potrzeb. W Polsce także.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze