W tym sensie nie była wyjątkiem, gdyż wpisywała się w zaprogramowany przez Lenina i kontynuowany przez Stalina system zabijania ludzi, którzy sprzeciwiali lub mogli sprzeciwić się władzy bolszewickiej.
Według leninowskiego rozumienia sprawiedliwości zabić można każdego, kto stoi na drodze władzy bolszewickich wodzów, a prawo i inne tego rodzaju względy to „idiotyzm”. Dobre jest tylko to, co służy rewolucji. Poglądy te przejął i w niektórych obszarach twórczo rozwinął Adolf Hitler. Dlatego skierowana do członków Biura Politycznego KPZR notatka Berii podpisana przez Stalina i wszystkich pozostałych zbrodniarzy 5 marca 1940 roku, oznaczająca wyrok śmierci dla 15 tysięcy polskich oficerów, nie zakładała takich „drobiazgów”, jak przewód sądowy, wzywanie i przesłuchiwanie ofiar. Wystarczyło przekonanie, że są przeciwnikami stalinowskiego reżimu. Ci, którzy deklarowali się jako komuniści i zwolennicy „współpracy” ze Związkiem Sowieckim, ocaleli.
Dla części historyków Katyń był rewanżem Stalina za rok 1920, ciężką klęskę zadaną wówczas Armii Czerwonej najpierw na przedpolach Warszawy, a później nad Niemnem. Bardzo trudno odpowiedzieć, jak potoczyłaby się historia Europy, gdyby Tuchaczewski zdobył Warszawę, a panowie Marchlewski i Dzierżyński stanęli na czele rewolucyjnego rządu w stolicy Polski.
Dziś zbrodnia katyńska jest w najważniejszych punktach wyjaśniona. Rosja przyznała się do niej i przekazała stronie polskiej podstawowe dokumenty (zwłaszcza protokół z 5 marca 1940 r.). Strona polska oczekuje jeszcze szeregu innych materiałów, a przede wszystkim jasnego – moralnie i politycznie – stanowiska, chociaż uchwała Dumy w tej sprawie ma istotne znaczenie. W sensie wiedzy historycznej jest mało prawdopodobne, by pojawiły się jakieś istotne nowe dokumenty zmieniające podstawowe ustalenia i fakty w sprawie Katynia. Wszyscy bez wyjątku sprawcy już nie żyją i jest kwestią rodzin pomordowanych formułowanie żądań i oczekiwań od państwa, które jest prawnym kontynuatorem Związku Sowieckiego.
Ale Katyń ma także w Polsce drugie znaczenie – jest elementem bieżącej walki politycznej, prowadzonej przez obóz pisowsko‑radiomaryjny – mającej na celu dorwanie się PiS do władzy. Katastrofa smoleńska przedstawiana jest jako „zamach”, a ofiary tej katastrofy jako „polegli”. Do tego dochodzi twierdzenie, że Katyń 1940 i Katyń 2010 roku to w gruncie rzeczy to samo, choć to pogarda dla prawdy, zdrowego rozsądku i ofiar tej katastrofy.
Katyń
REKLAMA
REKLAMA




















