Od wielu lat mówi się o konieczności budowy drogi krajowej, która połączyłaby Nowy Sącz z Brzeskiem, a tym samym ułatwiła dojazd mieszkańcom Sądecczyzny do autostrady. Obecny trakt łączący te dwa miasta jest wąski, niebezpieczny, a kierowcy nie mają możliwości wyprzedzania, to wszystko sprawia, że droga jest systematyczne zakorkowana.
W piśmie, jakie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wystosowała niedawno do gmin wynika, że inwestor wskazał między innymi wariant C jako ten, który skierowany ma zostać do dalszego procedowania. Problem jednak w tym, że wybór ten jest mocno oprotestowany przez mieszkańców i samorządowców dwóch gmin z powiatu brzeskiego – Gnojnika i Czchowa. Rzeczniczka krakowskiego oddziału GDDKiA tłumaczy jednak, że do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska skierowane zostaną trzy wersje przebiegu drogi i to RDOŚ ostatecznie zdecyduje, która z nich zostanie wybrana. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy, o ile w ubiegłym roku mowa była o tym, że sądeczanka może powstać w ciągu kilku lat, tak teraz, w informacji, którą otrzymali samorządowcy, wymieniany jest rok… 2045.
Tylko wariant samorządowy
– Wariant C jest dla mieszkańców nie do przyjęcia. Jedyny, na jaki możemy się zgodzić to wariant A, tak zwany samorządowy, który całkowicie omija tereny zabudowane i jest najbardziej akceptowalny przez mieszkańców – mówi Sławomir Paterek, wójt Gnojnika. – Nowa droga przecięłaby gminę na pół, do wyburzenia byłoby kilkadziesiąt budynków mieszkalnych, ogrom domów stałby w bezpośrednim jej sąsiedztwie, nawet w odległości kilkudziesięciu metrów. Według wyliczeń GDDKiA „sądeczanką” przejeżdżałoby 17 tysięcy aut na dobę, w perspektywie nawet 50 tysięcy. Nie dziwi zatem fakt, że ludzie po raz kolejny protestują, obawiając się o swoje zdrowie. W ubiegłym roku w Małopolsce przyjęty został program dotyczący ograniczania niskiej emisji, a przecież nikogo nie trzeba przekonywać, że to właśnie samochodowe spaliny są jej głównymi sprawcami.
Jeśli proponowany przez GDDKiA wariant C zostałby wybrany do realizacji, najbardziej ucierpieliby z tego powodu mieszkańcy gminy Czchów. – Najkorzystniejszy społecznie, omijający duże skupiska domów i jedyny, na jaki mieszkańcy naszej gminy są w stanie się zgodzić jest wariant A. Zakłada on wyburzenie około 200 budynków, podczas gdy w wariancie C – dwa razy więcej. Pozytywnie zaopiniowany przez nas przebieg „sądeczanki” ogranicza do minimum kolizje z infrastrukturą techniczną, taką jak sieci wodociągowe, gazowe, kanalizacyjne, telekomunikacyjne. Samorządowy wariant jest najefektywniejszą propozycją drogową, krótszą od pozostałych o około siedem kilometrów, co w konsekwencji spowoduje, że koszty jego budowy i utrzymania będą dużo niższe niż rekomendowanego wariantu C. Czas dojazdu zostanie zdecydowanie skrócony, a co za tym idzie radykalnie ograniczone będzie zużycie paliwa oraz zmniejszone zanieczyszczenie środowiska – mówi Marek Chudoba, burmistrz Czchowa.
























