Ciężko opisuje się tegoroczne mecze tarnowskich „jaskółek”. Porażka goni porażkę. Jeżeli ktoś liczył na to, że spotkanie z Ostrovią na Stadionie Miejskim okaże się przełomem, mocno się rozczarował. Była to kwintesencja sportowej klęski. Tarnowianie po pięciu kolejnych przegranych, w tym trzech na własnym torze, są głównym kandydatem do spadku do II ligi. I jakkolwiek jest to bolesna prawda, poziom tej klasy rozgrywkowej obecnie reprezentują.
Biednemu wiatr w oczy wieje
Trzeba zauważyć, że Unia ma jednak w tym sezonie olbrzymiego pecha. W żadnym z dotychczasowych spotkań nie jechała w optymalnym składzie, zawsze brakowało jednego z liderów. Tym razem nie pojechał najlepszy w zespole Rohan Tungate. Australijczyk miał wypadek w lidze duńskiej (piszemy o tym osobno) i pomimo iż nie stwierdzono u niego żadnych złamań, był tak mocno poobijany, że jego występ w sobotnim meczu był wykluczony. W tej sytuacji sięgnięto po dawno niewidzianego na torze Oskara Bobera. Wychowanek Motoru Lublin cudu jednak nie dokonał, bo nie mógł.
Mecz, po raz pierwszy z udziałem kibiców, którzy jednak w niewielkiej liczbie przybyli na stadion, rozpoczął się od remisu. Niels Kristian Iversen zrobił swoje, ale punktów nie przywiózł Artur Mroczka, który przewrócił się na drugim łuku. Było więc 3:3, ale zaraz potem wielki zawód, nie po raz pierwszy w tym sezonie – sprawili fanom juniorzy. Mieli być silnym ogniwem drużyny i wygrywać biegi młodzieżowe, tymczasem w starciu z rówieśnikami z Ostrowa nie mieli nic do powiedzenia i po słabym starcie wyraźnie przegrali. Zawodzi przede wszystkim Przemysław Konieczny, który jest cieniem obiecującego zawodnika z poprzedniego sezonu. Niedoinwestowanie sprzętowe? Słaba forma?
Perturbacje po przebytym covidzie?
Trzeci bieg także rozpoczął się źle, ale na trasie Oskar Bober, a potem Ernest Koza wyprzedzili Nicolaia Klindta. Patrick Hansen był poza ich zasięgiem. Pierwsza seria to kolejny bieg przegrany 1:5 i to praktycznie bez walki. Doświadczony Tomasz Gapiński „holował” juniora Szostaka, a Alexander Woentin po raz kolejny potwierdził, że jego transfer nie okazał się, delikatnie rzecz ujmując, hitem. Jeździ słabo, w sobotę nie potrafił wygrać nawet z juniorami z Ostrowa. Po pierwszej serii było już więc 8:16, a w kolejnych biegach goście spokojnie i systematycznie powiększali przewagę. Jeszcze Iversen wygrywając bieg VII dał cień nadziei na odwrócenie losów meczu, ale zaraz potem nastąpiło wydarzenie, które ostatecznie nadzieje te pogrzebało. W VIII biegu kierownictwo zespołu gospodarzy dokonało aż dwóch zmian taktycznych. Bobera zastąpił Iversen, a Koniecznego – Rempała. Efekt? Kolejna porażka 1:5, bo tarnowianie
przeszkadzali sobie na trasie i wyraźnie ulegli duetowi ostrowskich weteranów: Grzegorzowi Walaskowi i Tomaszowi Gapińskiemu. W tym momencie stało się jasne, że Unia przegra kolejną potyczkę w lidze.























