Powoli do przodu

0
Marek Zuber
REKLAMA

Jesteśmy na początku drugiej dziesiątki największych gospodarek świata z PKB na poziomie około pół biliona USD. Pod względem wielkości jesteśmy zatem porównywalni ze Szwecją czy Norwegią, a biorąc pod uwagę fakt, że świat to ponad dwieście krajów nie wyglądamy zatem źle. Wyraźnie gorzej prezentujemy się natomiast, jeśli chodzi o wielkość dochodu na mieszkańca. Tu plasujemy się pod koniec czwartej dziesiątki. Z krajów naszego regionu wyprzedzają nas: Czechy, Słowacja, Litwa i Estonia. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat wyraźnie poprawiliśmy się w tym zestawieniu, nie zmienia to jednak faktu, że mamy, co zrozumiałe, wyraźnie większe aspiracje. Celowo nie podaję dokładnych miejsc, bo w zależności od tego, z jakiego źródła będziemy korzystać, otrzymamy inne wyniki. Ale mniej więcej tak to właśnie wygląda.
Z pewnością w Europie wyróżnia nas to, że wciąż się rozwijamy. To znaczy, nie odnotowaliśmy w ostatnich latach, kryzysu, recesji. Oczywiście musimy pamiętać o tym, że jeśli takową obserwujemy w znacznie od nas bogatszym kraju, to społeczeństwu tego kraju i tak żyje się lepiej. W sensie: i tak jest ono bogatsze. I nie musimy od razu porównywać się do tych największych krezusów, choćby Niemców czy Brytyjczyków. Bardziej mam na myśli na przykład Grecję, która przeżyła prawdziwy kataklizm gospodarczy, ale dochód na mieszkańca i tak ma wyższy od nas. Minimalne wynagrodzenia czy emerytury są wyraźnie wyższe, przy podobnym to naszego poziomie cen. Warto o tym pamiętać.
To, co nas obecnie ciągnie do przodu, to przede wszystkim eksport i konsumpcja. Pisałem o obydwu obszarach, więc tylko skrótowo powtórzę. W zeszłym roku przekroczyliśmy 150 mld euro eksportu, co stanowi ponad 40% PKB. W tym roku odnotowujemy jego dalszy wzrost i to pomimo kłopotów na wschodzie. Z kolei jeśli chodzi o konsumpcję, to rośnie ona pomimo tego, że ani bezrobocie wyraźnie nie spada, choć jego zmniejszenie oczywiście obserwujemy, ani nie rosną w jakimś szaleńczym tempie wynagrodzenia. Wygląda zatem na to, że wszystko odbywa się na poziomie psychologii – przestaliśmy się po prostu bać wieszczonego w kółko przez niektórych kryzysu. Tak czy inaczej, rozwijamy się obecnie w tempie nieco powyżej 3%. Ostatnie, jeszcze bardzo wstępne dane o PKB za trzeci kwartał 2014 roku to potwierdzają. Nie zaobserwowaliśmy zatem jakiegoś potężnego negatywnego wpływu kryzysu ukraińsko – rosyjskiego.
Moim zdaniem najbliższe lata powinny być podobne. Nawet jeśli okaże się, że na przykład dynamika eksportu nieco spadnie, to dojdzie efekt związany ze środkami unijnymi. Rok 2014 jest tutaj rokiem przejściowym, kończą się bowiem projekty poprzedniej perspektywy budżetowej, nie zaczęły się jeszcze te związane z nową. W sumie, moim zdaniem, mamy realne szanse na wzrost gospodarczy na średniorocznym poziomie 3‑4% w najbliższych kilku latach. A to będzie oznaczało systematyczny, choć powolny spadek bezrobocia, wzrost realnych wynagrodzeń i poprawę sytuacji przeciętnego Kowalskiego.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze