Oczywiście trudno jest dzisiaj precyzyjnie określić to, co się wydarzy w dalekiej przyszłości, nie zmienia to jednak faktu, że z pewnych zależności trzeba sobie zdawać sprawę.
Szacunki mają to do siebie, że są tylko szacunkami. Nie wiemy, co się wydarzy za dwadzieścia, czy trzydzieści lat, a o takiej perspektywie mówimy. Jeśli, na przykład, jeszcze w 2016 roku wiek emerytalny zostanie obniżony, nie oznacza to, że do razu emerytury zostaną zmniejszone o kilkaset złotych. Niemniej jednak, w perspektywie kilkudziesięciu lat, tak się może wydarzyć.
Matematycznie sprawa jest prosta. Pracujący odprowadza składki emerytalne do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który jest zarządzany przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. I z tych pieniędzy wypłacane są emerytury. Jeśli obniża się wiek emerytalny, to skraca się czas płacenia składek. Czyli mniej pieniędzy trafi do FUS. W dodatku skoro ktoś krócej pracuje, to dłużej jest na emeryturze, czyli dłużej pobiera świadczenie. A zatem trzeba więcej pieniędzy, aby mu to świadczenie wypłacać. I to jest najszybsza odpowiedź na pytanie, dlaczego emerytury po obniżeniu wieku emerytowanego muszą być niższe. Z jednej strony mniej pieniędzy trafia do FUS, z drugiej więcej ich wypływa. Tym bardziej, że, na domiar złego, będzie rosła liczba pobierających świadczenia w stosunku do pracujących. Przynajmniej takie mamy dzisiaj prognozy.
Oczyścicie, w rzeczywistości można sobie z tym próbować radzić. Jeśli podniesiemy wysokość składek, to pieniędzy będzie więcej. No, ale wyższe składki to albo wyższy koszt pracodawcy, albo mniej pieniędzy w kieszeni u pracobiorcy, albo jedno i drugie. Można też dorzucić do FUS pieniądze z innych źródeł. Na przykład bezpośrednio z budżetu państwa. Z tym, że trzeba je w tym budżecie wygospodarować, czyli nie dać ich na jakiś inny cel. Albo podnieść podatki ze wszystkimi tego konsekwencjami.
W polskim systemie są pewne rezerwy. Jeśli na przykład ozusujemy tzw. umowy śmieciowe, to zwiększymy wpływy do FUS. Ale będziemy też mieli więcej osób mających prawo do emerytury, więc za dużo tak nie osiągniemy.
Co zatem możemy zrobić? Jeśli udałoby się odwrócić trend spadku liczby pracujących w stosunku do otrzymujących świadczenia, moglibyśmy bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Nie jest to kwestia tylko poprawy sytuacji demograficznej, czy zgody na to, aby w Polsce pracowało jeszcze więcej obcokrajowców. Muszą także powstawać nowe miejsca pracy. Tylko pracujący odprowadza składki, czyli gospodarka musi się rozwijać. Ale nie zmienia to faktu, że trudno dzisiaj wyobrazić sobie taki rozwój sytuacji, w którym po obniżeniu wieku emerytalnego znajdą się pieniądze na wypłaty godnych emerytur. No chyba, że wydarzy się cud i, na przykład, znajdziemy w Polsce bogate złoża ropy naftowej, czy gazu.
Wszystko wskazuje na to, że rząd obniży wiek emerytalny. Nie będzie to oznaczać, że emerytury od razu spadną. W najbliższych kilku latach znajdą się zapewne środki, żeby do FUS dopłacić z budżetu i utrzymać obecną sytuację. A potem? A potem, wszystko na to wskazuje, jeśli będziemy chcieli mieć wyższą emeryturę, wyższą, czyli relatywnie porównywalną z tym, co jest teraz, to i tak będziemy musieli pracować dłużej.
Nie ma cudów
REKLAMA
REKLAMA




















