Wysoki wzrost i dobre perspektywy

0
Marek Zuber
REKLAMA

W 2016 roku przekroczyliśmy barierę sprzedanych 400 tysięcy nowych aut. To o ponad 30 tysięcy więcej niż w 2015 roku i o ponad 50 tysięcy więcej niż w roku 2014. Dynamika wzrostu sprzedaży jest więc bardzo wyraźna. Więcej samochodów kupują zarówno firmy, jak i klienci indywidualni. Wielu z nas korzysta zresztą z samochodu firmowego choćby w taki sposób, że prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. W takiej sytuacji zakup auta na firmę jest de facto zakupem auta dla siebie.
W grudniu, najlepszym zeszłorocznym miesiącu, do świeżo upieczonych właścicieli trafiło nawet ponad 40 tysięcy pojazdów. To oczywiście efekt różnego rodzaju promocji, które, co jest już tradycją, pod koniec roku fundują nam firmy motoryzacyjne. Chęć realizacji planów i niechęć pozostawienia sobie na nowy rok samochodów wyprodukowanych w poprzednim roku robią swoje. W wielu przypadkach nowy samochód w takich warunkach możemy kupić nawet kilkadziesiąt procent taniej niż w ciągu roku. Osobiście mam takich znajomych, którzy zmieniają samochody co kilka lat ,wykorzystując właśnie końcoworoczne obniżki cen.
Skąd bierze się ten wyraźny wzrost sprzedaży? Z kilku czynników. Pierwszą kwestią jest z pewnością wzrost zamożności społeczeństwa. Niższe bezrobocie i wyższe wynagrodzenia skłaniają do zakupu nowych dóbr konsumpcyjnych. Oczywiście mniej zarabiający będą raczej poszukiwać samochodów używanych, ale coraz większa grupa Polaków ma możliwość zwrócenia się w kierunku aut nowych. Z pewnością pomógł w tym też program 500+. Wiąże się on z popularyzacją różnego rodzaju „ratalnych” form finansowania zakupu. Albo jeszcze lepiej: korzystania z samochodu. Używam tu trochę mało precyzyjnie określenia „ratalnych”, w cudzysłowie zresztą, aby w ten sposób określić te formy zakupu czy użytkowania samochodu, w których nie musimy płacić za niego pełnej kwoty od razu.
A form tego typu jest kilka. Auta kupujemy już nie tylko na kredyt czy w leasingu, ale coraz częściej korzystamy choćby z najmu długoterminowego. Tak czy inaczej musimy płacić raty. Środki z 500+ mogą być zatem naturalnym sposobem finansowania zakupu albo pomocy w tym finansowaniu. Trzeba tu także dodać, że różnego rodzaju „ratalne” formy nabycia aut są tym atrakcyjniejsze, im niższe są stopy procentowe. A te są na najniższym poziomie w historii. Zatem koszty kredytów, leasingów czy najmów długoterminowych są relatywnie niskie.
W zwiększeniu sprzedaży samochodów pomogły także wprowadzone trzy lata temu przepisy dopuszczające odliczenie połowy lub całości VAT‑u, przy zakupie pojazdu do firmy.
Czy to już koniec wzrostów sprzedaży? To będzie oczywiście zależało przede wszystkim od kondycji gospodarki i od ewentualnych zmian w prawie na przykład podatkowym. Ale patrząc na inne, bogatsze od nas kraje Europy, można postawić tezę, że to dopiero początek.
Jeśli rzucimy okiem na Niemcy, największy rynek motoryzacyjny na Starym Kontynencie, to potencjał wzrostu w Polsce jest ogromny. W Niemczech sprzedano w zeszłym roku 3,4 mln pojazdów. Mieszka tam dwa razy więcej ludzi niż w Polsce. Czyli aby osiągnąć taki rezultat jak za Odrą w naszym kraju, powinno się sprzedawać rocznie 1,7 mln samochodów, czyli ponad cztery razy więcej, niż obecnie. Niemcy to rynek najbogatszy. Ale porównanie ze znacznie biedniejszą i będącą wciąż w poważnym kryzysie Hiszpanią również wiele nam powie. W Hiszpanii, kraju nieco tylko większym od nas pod względem liczby ludności, sprzedano w zeszłym roku 1,15 mln samochodów, czyli prawie trzy razy więcej niż w Polsce. Wszystko wskazuje zatem na to, że najlepsze dopiero przed nami.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze