Chodzi o p. Macieja Świrskiego, szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), który faktycznie pełni funkcję naczelnego pisowskiego cenzora; partia rzuciła go na odcinek medialny i partyjny towarzysz doskonale się z tej roli wywiązuje. W rozmowie z przedstawicielem Parlamentu Europejskiego p. Świrski tłumaczył, że polska racja stanu jest racją stanu PiS i polega na przedłużeniu pisowskiej władzy za wszelką cenę i na zawsze. „Rada rozumie swoje zadanie w ten sposób, że jest przedłużeniem działań partii rządzącej. Prezes podczas spotkania mówił o polskich kodach kulturowych oraz tożsamości Polski, której trzeba bronić…
Rozmowa dotyczyła między innymi kary dla Radia TOK FM – 50 tys. zł za krytykę podręcznika „Historia i teraźniejszość” prof. Wojciecha Roszkowskiego. Krajowa Rada tak rozumie swoje działania, że jest tubą partii i tego nie ukrywa. Delegacja chciała wiedzieć, dlaczego partia rządząca dostaje ogromną większość czasu antenowego w telewizji publicznej. Rząd rządzi – brzmiała odpowiedź Świrskiego. Świrski tłumaczył, że Polska jest krajem demokratycznym, panuje pluralizm, a media publiczne więcej czasu poświęcają władzy, bo mają obowiązek pokazywania ważnych Polski spraw, a takimi są decyzje podejmowane przez rząd, czy prezydenta, który jest kojarzony z partią rządzącą. Wolność słowa w Polsce kwitnie, a tylko media publiczne wspierają polską rację. Media komercyjne tego nie robią”. (Agnieszka Kublik, „Wolność słowa kwitnie”. Świrski ujawnił nagranie ze spotkania z europarlamentarzystami”. „Gazeta Wyborcza”, z dn. 22.05.2023 r.).
Dalsze cytowanie tych kłamstw i wykrętów nie ma chyba sensu. Tytuł felietonu nawiązuje do znanego filmu Marka Koterskiego – „Dzień Świra”, który doskonale pasuje do tego wszystkiego, co mówi i robi Świrski. Natomiast sam Świrski robi wrażenie, jakby wierzył we własne brednie, a jego marzeniem jest – według mnie – Polska, w której nie istnieje żadna opozycja, a przeciwnicy pisowskiego reżimu nie mają możliwości przedstawić swoich poglądów w minimalnym choćby stopniu porównywalnym do skali propagandy reżimowej. Jest to sytuacja, do której zmierzają i o której marzą wszyscy dyktatorzy. Reżimy takie jak irański, rosyjski, białoruski, chiński itd. osiągają to zamykając w więzieniach przeciwników politycznych i likwidując niezależne od nich media. W warunkach Unii Europejskiej jest to trudniejsze i dlatego p. Świrski najpewniej uważa Unię za wrogą PiS-owi (a więc według jego logiki – Polsce) organizację, a dopóki nie uda jej się zlikwidować lub wyprowadzić z naszego kraju, stosuje mechanizmy takie jak sojusznik pisowskiego reżimu p. Orban, czyli kary finansowe, zamykanie koncesji, wykupywanie przez służalczych oligarchów (w Polsce taką rolę odgrywa służalczy wobec pisowskiego reżimu p. Obajtek).
W zasadzie p. Świrski ma rację, skoro obrońcami i depozytariuszami patriotyzmu oraz wartości katolickich jest tylko PiS, to wszystko, co przeszkadza w zdobyciu i sprawowaniu przez tę partię władzy jest zdradą Polski i powinno być zlikwidowane. Pan Świrski jest wcieleniem patriotyzmu i narodowego interesu oraz katolickiej moralności, tak jak komuniści byli wcieleniem polskiej racji stanu, a naszego bezpieczeństwa podległość Moskwie. Nakładanie kar i wszystko to, co robi Świrski, to historyczna konieczność i polska racja stanu, to samo dobro i najwyższe wzmożenie moralne, jakim jest reżim narodowo-katolicki.
W działania takich narodowo-katolickich patriotów wpisuje się doskonale komisja ds. badania powiązań rosyjskich i wysługiwania się Rosji przez polskich polityków. Komisja ta jest całkowicie sprzeczna z Konstytucją i ma na celu wyeliminowanie ludzi niewygodnych dla reżimu. Najbardziej niewygodny i skuteczny w przeciwstawianiu się pisowskiej dyktaturze jest Donald Tusk i dlatego komisja ta nazywana jest komisją pod nazwą „dopaść Tuska”. Zamiast jakichś skomplikowanych konstrukcji mających szukać rosyjskich agentów i wiązać ich z demokratyczną opozycją, głównie PO, proponuję jeden prosty zapis, wzorowany na systemie irańskim. Każdy, kto działa przeciwko PiS-owi, kto nie jest entuzjastą PiS-u, kto krytykuje i szydzi z pisowskiego reżimu oraz jego dygnitarzy, nie może pełnić publicznych ani samorządowych urzędów, ani jakichkolwiek ważnych dla narodu i państwa funkcji. Na razie wystarczy, w dalszej kolejności można pomyśleć o innych rozwiązaniach, takich jak więzienie, kary finansowe itp. Logika tego rozumowania jest prosta, PiS to patriotyzm, wartości narodowe, katolickie, to samo dobro i wszystko co najlepsze dla Polski. W takim razie kto nie popiera PiS-u, jest wrogiem Polski i powinien być ukarany.
Mamy w ostatnim tygodniu kilka przykładów niebywałego chamstwa i prostactwa ze strony „dobrej zmiany”. Na wyżyny chamstwa wzniósł się Bambik nazywający Donalda Tuska „oszustem”, „kłamcą” itp., z pianą na ustach obrzuca wyzwiskami najwybitniejszego polityka demokratycznej Polski. To chyba chęć podlizania się dyktatorkowi, ale może bardziej strach, zaglądający w oczy w miarę słabnięcia obozu władzy i zbliżania się zapłaty za to wszystko, co reżim uczynił Polsce i Polakom. Polityczne i zwykłe popychadło licytuje się w pochlebstwach i podłościach z takimi tuzami chamstwa jak p. Czarnek, który jako jeden ze sposobów na zaistnienie uznał wyciąganie zarzutów wobec męża posłanki z PO, który został zatrzymany przez CBA w związku z zarzutami finansowymi. Zapomniał dodać, że ten mąż jest z posłanką w separacji, mają rozdzielność majątkową, a metoda atakowania rodzin przeciwników politycznych była przez komunistów stosowana w marcu ‘68. Recydywa Marca obejmuje, jak widać, nie jedynie prześladowania niezależnych od reżimu naukowców. Nerwy puszczają nie tylko Bambikowi. Chamstwo często wiąże się z hańbą. Taką hańbą jest niewpuszczenie do polskiego sejmu na obrady komisji poświęcone osobom niepełnosprawnym przedstawicieli tych osób. Zablokowano wejście krzesłem, interesująca forma blokady drzwi, uruchomiono strażników. W najczarniejszych snach nigdy nie przypuszczałem, że możliwe jest coś takiego, że parlament demokratycznej wolnej Polski, o którą walczyłem i dla której byłem wiele lat w konspiracji i ponad 5 lat w więzieniu, który powstał jako rezultat NSZZ „Solidarność”, zmagań niezłomnego solidarnościowego podziemia, wielu wspaniałych bohaterskich ludzi, ten wymarzony sejm, po obaleniu komunizmu, nie wpuści osób niepełnosprawnych, najbardziej chyba pokrzywdzonych przez los, na obrady komisji. Bo to może popsuć komfort i efekt propagandowy reżimowej propagandy. Tak nieładnie wyglądają na wózkach, psują piękny obraz narodowo-katolickiej Polski, a pisowscy dygnitarze są tacy wytworni. W sejmie wolnej Polski zamiast widzieć swojego opiekuna i przyjaciela zobaczyli nikczemną twarz „dobrej zmiany”, która zablokowała drzwi parlamentu i przy pomocy siły policyjnego państwa i dostojeństwa pisowskich urzędników i eleganckich sejmowych strażników oraz p. marszałek Witek pokazała należne im miejsce na parkingu lub w szatni. Pozostanie już na zawsze wstyd i hańba.
I jeszcze radosna wiadomość. W internecie znajduje się informacja, że w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nastąpiła inauguracja Instytutu Nauk Medycznych mającego kształcić katolickich lekarzy. Szefem tego „instytutu” została żona ministra Czarnka – Kasia. I to wielkie radosne doniosłe wydarzenie zaszczycił swoją obecnością min. Niedzielski, który zapowiedział przelanie dla ww. „instytutu” 40 mln złotych. Jak reżim finansuje naukę, można się przekonać obserwując nakłady budżetu państwa na „dzieła” p. Rydzyka i jego medialne, a także badawcze i naukowe osiągnięcia. Absolwentów tych dzieł mamy okazję oglądać i słuchać w mediach, złośliwie przez wrogów prawdy kościoła i ojczyzny nazywanych – szczujnią. Można powiedzieć, że jak na razie cały czas plują nam w twarz. Wyobrażam sobie tych lekarzy, absolwentów z pewnością uczulonych na klauzulę sumienia itp. i Ducha Świętego, który – jak mówią w radio Maryja – nie wychodzi z sypialni.




















