Przeglądając informacje ze świata finansów możecie się Państwo natknąć na tezę, że złoty należy do najmocniejszych walut na świecie. Czy faktycznie jest to prawda?
Siła waluty nie jest do końca precyzyjnym pojęciem. W tym sensie nie jest, że musimy najpierw określić, w jaki sposób ją szacujemy. I z czym porównujemy. W przypadku złotego tym wyznacznikiem jest przede wszystkim kurs złotego w stosunku do dwóch najważniejszych walut globu, czyli amerykańskiego dolara i euro. Są to też najważniejsze waluty dla Polski, jeśli weźmiemy pod uwagę polski bilans płatniczy, pokazujący, mówiąc trochę kolokwialnie, waluty wpływające i wypływające z naszego kraju. Przy czym więcej obrotu generujemy z wykorzystaniem euro, a szczególnie dotyczy to sprzedaży za granicę. W eksporcie płatności we wspólnej walucie stanowią ponad 80%.
Jeśli chcemy zatem mówić o sile złotego, musimy mówić o jego kursach w stosunku do waluty strefy euro i USD. Przy czym nie wystarczy tylko informacja o tym, że złoty np. umocnił się do euro. Mógł przecież jednocześnie osłabić się do dolara. Trzeba zatem odnosić wartość PLN do koszyka, w którym będzie i euro, i USD. I dopiero wtedy mówienie o tym, że złoty się osłabił, albo że się umocnił, ma sens.
Oczywiście jest jeszcze kwestia, jakie proporcje kursu euro i USD stosować przy takim podejściu. Najczęściej wynikają one z udziału danej waluty w bilansie pieniężnym. Ale są i tacy, którzy biorą proporcję z rachunku obrotów bieżących. Przy takim podejściu będzie to około 70% kursu euro-złoty i około 30% dolar-złoty.
No i jest jeszcze kwestia, do czego się porównać. Tu najczęściej patrzymy po prostu na historię. Czyli na to, jak było wcześniej. Jak wyglądały kursy złotego w stosunku do najważniejszych walut historycznie. Dopiero na tej podstawie możemy mówić o tym, czy w danym momencie złoty jest słaby, czy nie.
No i teraz wracam do meritum. W ostatnich tygodniach często można było spotkać się z tezą, że złoty jest jedną z najmocniejszych walut na świecie. Zupełnie się z tą tezą nie zgadzam, przynajmniej w kontekście jego kursów do euro i do USD. Owszem, złoty należy do tych walut, które w tym roku najbardziej zyskały. To prawda. Ale jednocześnie pamiętajmy o tym, że w październiku w zeszłym roku złoty był najsłabszy w historii. No prawie najsłabszy, w marcu pół roku wcześniej, bezpośrednio po eskalacji wojny na Wschodzie, polska waluta również odnotowywała abstrakcyjnie wysokie poziomy. Wtedy euro kosztował ponad 5 złotych, a dolar prawie 5 złotych, w październiku 2023 było odwrotnie.
Jeśli zatem bazą dla oceny będą historyczne rekordy słabości złotego, to faktycznie droga jaką przeszedł do dzisiaj jest imponująca. Ale jeśli popatrzymy na kursy z ostatniej dekady przed pandemią, to moim zdaniem absolutnie nie możemy mówić o tym, że złoty jest mocny.
Po kryzysie finansowym – czyli gdzieś od 2010 roku – najczęściej spotykanym poziomem euro do złotego były okolice 4.30. Czyli mniej więcej tyle, ile obserwuję w czasie pisania tego felietonu. Właściwie cały czas byliśmy wtedy w korytarzu między 4,20 a 4,50. W przypadku amerykańskiego dolara zmienność kursu była większa. To między innymi efekt mocniejszego związania polskiej gospodarki ze strefą euro, choćby właśnie za sprawą relacji eksportowych. Ale rzadko kiedy między 2010 a 2020 rokiem przebijaliśmy poziom 4 złotych za USD. A jeśli, to nieznacznie. Raczej okupowaliśmy mniej więcej 3,50. Ale bywało też poniżej 3 złotych. A zatem dużo mniej niż obecnie. W tym kontekście, tak do tego podchodząc, złoty wciąż jest relatywnie słaby. Do czego zmierzam?
Słabość złotego z ostatnich kwartałów wynikała z kilku czynników. Można tu wspomnieć choćby o większej awersji do ryzyka związanego z pandemią, wojną w Ukrainie, czy napięciem Chiny – Tajwan, pogorszeniem relacji z Unią Europejską, czy ogólnie gorszą sytuacją gospodarczą na świecie, która zawsze mniej korzystnie wpływa na kraje nienależące jeszcze do grupy tych najbardziej rozwiniętych. Ale coraz więcej negatywnych czynników przynajmniej łagodnieje. Gospodarczo najgorsze mamy chyba za sobą. Dodatkowo wysokie stopy procentowe mogą z nami zagościć na dłużej, co akurat dla złotego jest korzystne. Tym bardziej, jeśli w USA czy w strefie euro obniżki pojawią się wcześniej, niż kolejne cięcia u nas. Nowy polski rząd z UE raczej walczył nie będzie. A w każdym razie nie będzie postrzegany jako niechętny Unii. To wszystko może prowadzić do dalszego wzrostu wartości złotego. Tym bardziej, jeszcze raz to powtórzę, że wciąż wcale nie jest on taki mocny, historycznie rzecz biorąc. Jakie będą poszczególne relacje kursu do euro i do USD, to zależy oczywiście od relacji euro do dolara. Ale nie zdziwię się, jak wzrost wartości złotego do USD będzie większy, niż w stosunku do wspólnej waluty.




















