770 mld złotych dla Polski

0
REKLAMA

Marek ZuberRząd rozpoczął właśnie kampanię dotyczącą kolejnych środków, które Polska może pozyskać z Unii Europejskiej. Dla wielu pozytywny efekt wynikający z tych pieniędzy jest oczywisty. Nie dla wszystkich jednak. I stąd zapewne pomysł na kampanię.
Na pierwszy rzut oka sprawa jest prosta: skoro można dostać jakieś pieniądze, to oczywiście trzeba je brać. Rzadko jednak coś jest za darmo, ale nie rodzi dodatkowych konsekwencji. Można i w tym przypadku wskazywać zagrożenia i potencjalne ryzyka związane z przystąpieniem do jakiegoś programu.
Rząd w swojej kampanii mówi o 770 mld złotych, które Polska ma otrzymać w najbliższych latach. To znaczy tyle dostaniemy do dyspozycji, zobaczymy, ile uda nam się z tej puli realnie wydać. Ale rzeczywiście o takiej kwocie mniej więcej mówimy. Trzeba jednak podzielić ją na dwa obszary. Pierwszy to część nowego siedmioletniego budżetu unijnego na lata 2021 – 2027. Jest w nim tym razem przeznaczone dla naszego kraju około pół biliona złotych. Nie jest to zatem dla nas żadna nowość. Z takiego finansowania korzystamy od momentu wejścia do UE. Oczywiście w budżecie zaszły zmiany, ale każdy kolejny plan finansowy czymś się różni. Faktycznie, teraz zmiany są poważniejsze choćby za sprawą tego, że jest to pierwszy budżet po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Tak czy inaczej tu sprawa jest jasna.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z drugą częścią środków, z których możemy skorzystać. Mowa o mniej więcej 270 mld PLN, wynikających z naszego udziału w projekcie New Generation EU. Mają one być wydane w oparciu o Krajowy Plan Odbudowy, którego przygotowanie przez lokalne rządy i zatwierdzenie przez Komisję Europejską jest warunkiem uczestnictwa w programie. O Krajowym Planie Odbudowy pisałem wielokrotnie, nie będę się zatem specjalnie nad nim pochylał. Ale na dwie rzeczy zwrócę znowu uwagę, bo one zdają się kluczowe z punktu widzenia problemów z jego poparciem wśród części polityków.
Po pierwsze, UE po raz pierwszy będzie się zapożyczać, czyli pozyska środki na realizację New Generation EU z długu. A mówimy tu o kwocie 750 mld euro. Nie będzie żadnych problemów z pożyczeniem tych pieniędzy na rynkach finansowych. To wiemy, już dzisiaj mamy sygnały, że spotyka się on bowiem z olbrzymim zainteresowaniem inwestorów. Ale te pieniądze kiedyś będzie trzeba oddać. Spłata ma się zacząć w roku 2028, a skończyć w roku 2058. To teoretycznie dużo czasu, lecz czas, jak wiemy, szybko mija. Komisja Europejska wskazała źródła spłaty, jak choćby podatek od wielkich koncernów technologicznych, ale to na razie zapowiedzi. Spłata ma być solidarna, wszystkie kraje proporcjonalnie mają się na tę spłatę zrzucać. No i tu pojawia się ryzyko. A co, jeśli któryś kraj nie będzie w stanie tego robić? Teoretycznie rzeczywiście nie można wykluczyć sytuacji, że jedni będą musieli płacić za innych. Problem w tym, że możemy sobie różne rzeczy opowiadać, ale to Polska wciąż należy do tych krajów UE, gdzie ryzyko inwestycyjne jest relatywnie większe. Czyli to inni raczej mogą mieć obawy w stosunku do Polski. Choć faktycznie sytuacja niektórych krajów południa, jak choćby Grecji czy Włoch daleka jest od stabilizacji.

REKLAMA (3)

Moim zdaniem absolutnie warto to ryzyko wziąć na siebie. Choćby dlatego, że kierunek przeznaczania środków z New Generation EU czyli ekologia i technologia może przyspieszyć przestawianie polskiej gospodarki na inne tory.
I po drugie, jest w tym wszystkim aspekt polityczno – propagandowy. Środki z New Generation EU mają zacząć trafiać do poszczególnych beneficjentów w tym roku. I powinny być wydane w ciągu maksymalnie trzech lat. Razem z „normalnym” budżetem może to oznaczać, że do Polski bardzo szybko trafi taka ilość pieniędzy, jakiej jeszcze nigdy nie było. I to może być naprawdę bardzo widoczne dla społeczeństwa. Jeden z liderów Lewicy argumentując porozumienie z PiS w kwestii głosowania nad Krajowym Planem Odbudowy podnosił argument, że opozycja wygra kolejne wybory i to ona z tych środków będzie korzystać. Ale prawda jest taka, że szczególnie, jeśli chodzi właśnie o realizację Krajowego Planu Odbudowy, to gros środków powinno trafić na poszczególne projekty przed rokiem 2023. I tym będzie się można „chwalić”.
Ale to kwestie polityczne. Z punktu widzenia rozwoju polskiej gospodarki, zwiększenia jej konkurencyjności i podniesienia zamożności Polaków, ja nie miałem i nie mam wątpliwości. Do New Generation EU, pomimo także potencjalnego ryzyka z tym związanego, absolutnie należy przystąpić.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze