Afera KNF

0
Marek Zuber
REKLAMA

KNF to najważniejszy podmiot sprawujący pieczę nad całym systemem finansowym w Polsce. Został powołany w 2006 roku i przejął funkcję rozdzielonych wcześniej nadzorów nad systemem bankowym, firmami ubezpieczeniowymi i rynkiem kapitałowym, czyli giełdą. Nie byłem specjalnym fanem nowego rozwiązania. Uważałem, że poprzedni model sprawdzał się wystarczająco dobrze. Wygrał jednak pogląd, że wobec wyzwań związanych z coraz bardziej rozwiniętymi rynkami finansowymi jeden podmiot sprawdzi się lepiej. Do dzisiaj, biorąc pod uwagę rozwiązania z innych krajów, mam co do tego wątpliwości, ale stało się, jak się stało. Być może, jak twierdziła ówczesna opozycja, chodziło tylko o to, żeby rządząca wtedy koalicja przejęła kontrolę nad całym systemem, wprowadzając do nadzoru swoich ludzi. W poprzednim modelu, podobnie zresztą jak w obecnym, czyli w KNF, panowała bowiem kadencyjność i trzeba by było czekać na zakończenie działalności ówczesnych szefów poszczególnych nadzorów.
Tak czy inaczej, system nie działał źle. Nie mieliśmy jakichś istotnych zastrzeżeń do decyzji podejmowanych przez Komisję. Nawet w aferze AmberGold to właśnie KNF wydaje się tym podmiotem, który nie popełnił błędu, zawiadomił bowiem prokuraturę o podejrzanych działaniach bardzo szybko. Tak naprawdę o komisji nie było specjalnie głośno. I to chyba najlepiej, biorąc pod uwagę charakter jej działalności, świadczy o tym, że działała przyzwoicie. Aż do teraz.
Na tym etapie nie mam zielonego pojęcia, czy Marek Chrzanowski, czyli były już szef KNF, rzeczywiście chciał dla siebie jakichś pieniędzy, czy też nie. Nie wiem również, czy w atak na grupę banków Leszka Czarneckiego zaangażowani byli posłowie, osoby z otoczenia prezydenta itd. itp. Nie wiem, czy do takiego ataku w ogóle doszło. Nie wiem dlatego, że kiedy piszę te słowa, dochodzą do mnie coraz to nowe informacje. Jeśli wszystko, co dotychczas trafiło do mediów w tej sprawie, jest prawdą, to rzeczywiście cała sytuacja nie wygląda dobrze.
Prawdą jest, że Komisja Europejska przygotowała przepisy mające dopuszczać możliwość bardzo mocnej ingerencji w działalności komercyjnych banków w sytuacji zagrożenia wkładów złożonych w nich przez klientów. Problem polega na tym, w jaki sposób będziemy rozumieć to zagrożenie i czy odpowiednie podmioty podejmą działania, żeby tego zagrożenia uniknąć. Mam tu na przykład na myśli różnego rodzaju decyzje choćby KNF, które mogą utrudniać działalność banków, szczególnie tych nieco słabszych kapitałowo, co w konsekwencji może wpędzić je w jeszcze większe kłopoty. A potem już tylko krok do ich przejęcia. Jak daleko można się posunąć w decyzjach „zabezpieczających” interesy depozytariuszy, czyli klientów składających w bankach swoje środki? Co rozumiemy przez bezpieczny poziom kapitału? Szczególnie w obecnej sytuacji w Polsce, kiedy banki wciąż mają pokaźny portfel kredytów walutowych, stanowiących potencjalne zagrożenie ich stabilności. Co jeszcze jest decyzją idącą tylko w kierunku ochrony lokat i depozytów, a co już zmierzającą do przejęcia, de facto wrogiego przejęcia, banku? Pytań jest bardzo wiele. I prawdę mówiąc, materia jest niesamowicie skomplikowana także wobec wyzwań światowych w konsekwencji kryzysów 2008 ‑2009 i 2012 – 2013. Wiele pytań, coraz nowe informacje i dziwne zbieżności czasowe dotyczące różnych spotkań i podejmowanych decyzji. Ale, jak już napisałem, właśnie dlatego, że ciągle dowiadujemy się czegoś nowego, trudno dzisiaj o konkretne, jednoznaczne tezy.
Co wiemy na pewno, zakładając oczywiście to, że prezentowane nagranie spotkania Chrzanowski – Czarnecki jest prawdziwe? Z pewnością szef KNF nie powinien się w cztery oczy spotykać z przedstawicielem podmiotu, który nadzoruje. Szczególnie, jeśli ten podmiot ma jakieś problemy. Z pewnością szef KNF nie powinien proponować pracy z konkretnym doradcą, a już na pewno nie powinien dyskutować o wynagrodzeniu tego doradcy. Nie wiem, czy słynna karteczka istniała, czy nie, ale kwestie wynagrodzenia są poruszane, wyraźnie słyszymy to na nagraniu. Samo to stanowi już naruszenie przynajmniej norm, które powinien szef KNF zachowywać. Stąd jego dymisja była jedynym sensownym rozwiązaniem. A co będzie dalej, zobaczymy. Czekamy na kolejne informacje i konkluzje.
Na koniec jeszcze jedna myśl. Pisałem kiedyś, wtedy bardziej w kontekście Rady Polityki Pieniężnej, że są takie ciała, takie organy, gdzie doświadczenie powinno być kluczową przesłanką powołania do nich. Gdzie młodość nie jest żadnym atutem, podobnie jak tylko doświadczenie akademickie. I dawałem wtedy przykład USA, gdzie do Komitetu Otwartego Rynku, czyli odpowiednika RPP, trafiają osoby z przynajmniej dwudziesto‑, trzydziestoletnim doświadczeniem, głównie praktycznym. Podobnie jest w amerykańskich organach nadzoru. Czy zaczniemy w końcu brać przykład z kraju, który ma tak bogatą historię w kwestii funkcjonowania rynków finansowych i ich roli w gospodarce?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze