Batyr – bez złudzeń

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Nie mam najmniejszych złudzeń co do możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek kompromisu z Batyrem w jakiejkolwiek ważnej sprawie i wydaje mi się, że byłoby dobrze, aby do tego wniosku doszli politycy i może (choć to wydaje się mało prawdopodobne w obliczu potęgi nacierającego symetryzmu) także komentatorzy sceny politycznej. Obecnie jesteśmy w sytuacji, gdy minister sprawiedliwości przedstawił bardzo umiarkowany i kompromisowy projekt reformy wymiaru sprawiedliwości. Jak pisze publicysta: „Jej celem ma być uregulowanie statusu tzw. neosędziów, a więc ok. 2,6 tys. powoływanych do różnych sądów od 2018r. na wniosek upolitycznionej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa. Polska musi to zrobić po wyrokach Trybunału w Strasburgu. Uznał on, że powołania na wniosek nowej KRS prowadzą do systemowego łamania prawa do sądu. W praktyce ministerstwo planuje podzielić neosędziów na grupy, dla których przewidziano odrębne rozwiązania” (Łukasz Woźnicki, „Nie będzie stosów dla czarownic”, „Gazeta Wyborcza”, 10.10.2025 r.). 

Generalnie z wyjątkiem niewielkiej grupy ok. 450 osób nikt nie traci statusu sędziego, zachowane zostają zarówno wyroki, jak i szereg możliwości funkcjonowania w wymiarze sprawiedliwości i udziału w konkursach praktycznie wszystkich sędziów, którzy zostali mianowani w okresie pisowskiego autorytaryzmu, a te osoby, które stracą status sędziego (ok. 450), mogą pozostać w sądach na stanowisku referendarza z pensją ok. 10 tys. złotych miesięcznie. Twierdzenie, że jest to jakaś okrutna represja i prześladowanie ludzi, którzy współpracowali z pisowskim obozem, jest delikatnie mówiąc mocno przesadzone. Ale już pierwsze reakcje ze strony pisowców nie pozostawiają najmniejszych złudzeń. Kaczyński zapowiedział, że minister Żurek musi za to, co zrobił do tej pory, spędzić wiele lat w więzieniu, a Batyr zapowiedział, że będzie „dokładnie analizował” projekt rządowy. Nie miejmy najmniejszych złudzeń, żadnej reformy Batyr nie podpisze, komentarze jego czołowego doradcy Boguckiego i kilku innych pisowskich dygnitarzy do tak niewinnej zmiany w wymiarze sprawiedliwości, jak poprawienie systemu losowania, aby wyeliminować nie tylko tzw. Ziobrolotek, który w przedziwny sposób kierował wybranych pisowskich tzw. sędziów do ważnych dla PiS spraw, oznacza, że propozycje ministra Żurka spotkają się z gwałtowną krytyką i padną tym razem argumenty najcięższe o łamaniu Konstytucji, prześladowaniach oraz wszystkie kłamstwa arsenału walki PiS z demokracją.

Dlatego jest dla mnie coś irytującego – chociaż rozumiem powody i argumentację zwolenników takiego podejścia – w zapewnieniach ministra Żurka, że projekt jest kompromisowy, a on ma zamiar „przekonać” prezydenta, aby ten projekt podpisał. Kochany, najlepszy od wielu lat, panie ministrze sprawiedliwości, Batyr niczego, co oznacza odejście od pisowskiego bezprawia, rządów kłamstwa, korupcji i nienawiści, nie podpisze. Urządzi cały ten nienawistny cyrk z udziałem swoich pachołków i będzie atakował pana, a przede wszystkim premiera Tuska, bo to Donald Tusk stoi przede wszystkim na drodze do pisowskiej recydywy. Być może to jest właśnie ten moment – bo przecież ten moment musi kiedyś nadejść – konfrontacji i przesilenia w walce o wolną, demokratyczną Polskę z nacjonalizmem, zwolennikami Putina i wrogami Unii. Nie ulega wątpliwości, że po wecie Batyra nie może pan przecież powiedzieć: w takim razie bardzo przepraszam, wycofuję mój projekt i proponuję dalsze rozmowy i konsultacje. To oznaczałoby, że tak naprawdę Polską rządzi przyjaciel Wielkiego Bu, Śledziu i specjalista od kibolskich ustawek. W przypadku weta Batyra należy odwołać się bezpośrednio do Konstytucji, od tego są prawnicy i specjaliści. Wydaje mi się, że zapis, iż Polska jest demokratycznym państwem prawa wystarczy. Nie przypominam sobie, czy jest w Konstytucji coś o Kaczyńskim, PiS-ie i narodowej katolickiej Polsce. Tak samo jak ustawa, tak samo sprzeczne z Konstytucją może być weto Batyra. Sytuacja, gdy Polską rządzi nacjonalista i wróg demokracji jest sama w sobie sprzeczna z Konstytucją i należy nad wetami Nawrockiego przejść do porządku dziennego. Oczywiście wywoła to furię ze strony nacjonalistów i generalnie wrogów wolności, ale już taką furię mieliśmy, kiedy wyrzuciliśmy ich z mediów i kiedy do więzienia (niestety na bardzo krótko) trafili dwaj dygnitarze od podsłuchów oraz szczucia – Kamiński i Wąsik. Teraz będzie podobnie, ale oni nie wygrają. Przy tej okazji być może PiS zdecyduje się na siłową konfrontację z rządem i w moim przekonaniu poniesie klęskę. Przy takim stopniu polaryzacji i nienawiści ze strony PiS nie da się uniknąć konfrontacji, oni liczą na naszą słabość i przesadną ostrożność. Mam nadzieję, że się przeliczą, sami konfrontują się każdego dnia. Jej drobną namiastką jest klęska frekwencyjna i organizacyjna manifestacji przeciwko imigrantom na Placu Zamkowym 11 października. Oni mają na tyle ograniczone poparcie, że walki z całym obozem wolnej, demokratycznej Polski wygrać nie mogą i nie wygrają.

REKLAMA (2)

Obszarów konfrontacji jest znacznie więcej niż kwestia praworządności, właściwie każda ustawa, budżet, edukacja, nauczanie religii itp. jest lub może się stać polem konfliktu? „Pałac Prezydencki grozi, że jeśli Sikorski się nie cofnie, to Nawrocki może powołać własnych ambasadorów. Mówi o tym art. 42 ustawy o służbie zagranicznej… Nawrocki może wysłać własnych ambasadorów właściwie, gdzie tylko chce, i nie podlegają oni MSZ, a jedynie głowie państwa. Otwiera się pole do stworzenia równoległej dyplomacji” (Jacek Gądek, „Prezydencka dogrywka”, „Newsweek”, 6-12.10.2025 r.). 

REKLAMA (3)

Zachęcam PiS do tworzenia równoległej patriotycznej rzeczywistości i żeby poszli dalej, śladem Trumpa, który po upokarzającej odmowie otrzymania nagrody Nobla, której się natarczywie domagał, chce powołać własny komitet do nadawania nagród Nobla i coraz wyraźniej dąży do konfrontacji w obszarze sądownictwa, mediów, tworząc równoległą „prawdziwie amerykańską” rzeczywistość. Może PiS posunie się do tego samego, stworzy narodowe i katolickie, prawdziwie polskie uczelnie (już sporo takich istnieje), „wolne” media także już istnieją, patriotyczne samorządy istnieją na Podkarpaciu i w Małopolsce, własne siły patriotyczne, placówki zagraniczne, po prostu prawdziwą, narodową, katolicką Polskę, która nie będzie uznawała rządu niemieckiego agenta Tuska i będzie cieszyć się poparciem oraz błogosławieństwem przeora Jasnej Góry. Jak w Rocie – nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.

Jeśli chcemy ocalić Polskę przed brunatną, nacierającą falą, to musimy być zdecydowani na obronę wolności i przede wszystkim nie możemy ich się bać. To nawet ważniejsze niż jedność w obozie Koalicji 15 Października, chociaż ta jedność też nie bez znaczenia, a występy Hołowni i pani od szantażowania premiera bardziej szkodzą niż przemówienia Kaczyńskiego. Klasycznym przykładem jak nie należy postępować było wprowadzanie edukacji zdrowotnej przez rozumną przecież i zasłużoną dla demokracji, panią minister Nowacką. Nie wolno robić referendum w szkołach o tym, czego mają się uczyć dzieci, od tego jest ministerstwo. Żadnego referendum nie wygrałoby nauczanie matematyki, geometrii, chemii czy francuskiego. „Publiczny atak ze strony Kościoła, PiS i Konfederacji najpierw wystraszył Trzecią Drogę, potem także sztab Trzaskowskiego; pospiesznie więc zmieniono status EZ na nieobowiązkowe zajęcia dodatkowe. Warto przypomnieć, że PiS nie miało takich wahań, kiedy obowiązkowo wprowadzało do szkół swój mocno zideologizowany przedmiot historia i teraźniejszość ani kiedy likwidowało dobrze już osadzone w systemie edukacyjnym gimnazja… Jeśli patrzeć, na czym polega siła prawicowego przekazu, to znajdziemy składniki, którymi każdy liberalny demokrata się brzydzi. Szantaż emocjonalny, histeria, niemiłosierny patos, teorie spiskowe, szczucie na wrogów i obcych. Ale przecież przed dwoma laty w Polsce zobaczyliśmy, że większość wyborców to raczej rozsądni, trzeźwi, „normalsi”. Jednak ta większość dała się zakrzyczeć. A rządząca (i dzieląca się) koalicja porzuciła swoją niedawną opowieść o lepszej Polsce” (Jerzy Baczyński, „Totalne wku”, „Polityka”, 1-7.10.2025 r.). 

Walka trwa o to, aby ta większość znowu poszła do wyborów, aby zrozumiała, że nic nie jest rozstrzygnięte, a Polska nie jest skazana na rządy kiboli, złodziei i nacjonalistów, którymi kieruje ktoś taki jak idol kibolstwa oraz krypto lub jawnych nazioli. My sami musimy być przekonani, że mamy rację, że mamy polityczny i moralny mandat do konfrontacji z przyjacielem Wielkiego Bu i ludzi z wytatuowanymi szwabachą nacjonalistycznymi hasłami i hitlerowskimi orłami oraz ze stadionowymi lumpami, dorabiającymi sobie handlem amfą. Nie ma najmniejszych powodów, aby oddać im Polskę także dlatego, że za nimi już czeka Putin z rosyjską niewolą, tak jak za pięknymi hasłami patriotycznej i katolickiej Targowicy była Katarzyna Wielka i jej pułki, które unicestwiły nasz kraj na 123 lata. Do tego już nigdy nie może dojść.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze