Szaleństwo fanatyków ma w Polsce dość przerażający obraz, ale ostatnio osiągnęło poziom, który stał się na tyle groźny, że aż groteskowy. Kierowani jakimś religijnym obłędem – z pewnością także innymi motywami, np. nienawiścią do kobiet, kompleksami, chęcią zaistnienia w przestrzeni publicznej, być może miłością bliźniego, który nie wie co jest dla niego dobre i trzeba go do tego nakłonić – religijni fanatycy zebrali 100 tys. podpisów pod projektem ustawy skazującej kobietę i lekarza na dożywotnie więzienie za dokonanie aborcji. Cały dość obszerny tekst ustawy stanowi obudowanie ideologiczne i uzasadnienie żądania. Rozumowanie autorów tego genialnego w swojej prostocie projektu jest takie, że skoro płód jest od zapłodnienia człowiekiem – najbardziej bezbronnym i uzależnionym od matki oraz z racji zawodu od lekarza – to aborcja, czyli zabicie tego człowieka jest najbardziej haniebnym i zbrodniczym czynem. Dlatego musi być ukarane najsurowiej jak to możliwe. Logika tego wywodu powinna prowadzić do żądania przywrócenia kary śmierci za najcięższą obok ludobójstwa zbrodnię, jaką jest aborcja i razem z tym projektem powinni zebrać podpisy również pod projektem ustawy przywracającym w Polsce karę śmierci. Niestety, jego autorzy tego nie uczynili, narażając się na słuszny zarzut tchórzliwej małostkowości i godnej ubolewania niekonsekwencji.
Ale i tak wykonali ogromną pracę, doprowadzili sprawę aborcji do takiego absurdu, że stali się groteskowi i padli ofiarą własnego fanatyzmu. Podpisy pod tego typu projektami były w dużej – sądzę, że w decydującej – mierze zbierane przed kościołami i wyglądało to tak, że ksiądz podczas mszy mówił, że pod świątynią są zbierane podpisy za obroną życia i zachęcał do opowiedzenia się za życiem a przeciwko cywilizacji śmierci. Jednak tym razem PiS znajdujący się i tak pod presją fanatyków antyszczepionkowych – którzy coraz bezczelniej i agresywniej domagają się nie tylko pełnej wolności do głoszenia sprzecznych z nauką i wiedzą bzdur – oraz w obliczu ponad pięciuset zgonów dziennie, uznał, że cofanie się przed w sumie garstką religijnych fanatyków to trochę za dużo. Prawdopodobnie, bo reżim patrzy wyłącznie na korzyści polityczne. Tak jak w przypadku przeciwników szczepień – jest ich więcej niż tych, którzy w wyniku własnej głupoty umrą (oraz ich najbliższych) i można się nimi nie przejmować – tak kobiet (które odwrócą się od PiS-u w wyniku wprowadzenia dożywocia za aborcję) będzie więcej niż i tak związanych z PiS-em agresywnych dewotek i religijnych fanatyków. W tej sytuacji obrońcy życia, dzieci poczętych, przeciwnicy cywilizacji śmierci itd. uznali, że czemuś takiemu trzeba jednak ukręcić łeb i podjęli decyzję o odrzuceniu tego pomysłu w pierwszym czytaniu. Po raz kolejny okazało się, że nic niewarte są pisowskie obietnice, że każdy projekt społeczny musi trafić do komisji, bo tego wymaga szacunek dla 100 tysięcy obywateli, którzy pod projektem się podpisali. Fanatycy, którzy są tylko wygodnym pisowskim narzędziem używanym w razie potrzeby, zobaczyli swoje miejsce w pisowskim porządku.
Całe to opisane zdarzenie miałoby także swój farsowy wymiar, gdyby nie wiązało się z tragedią kobiet, bo ich cierpienie i zgotowany im koszmar z farsą się nie kojarzą. Trudno natomiast inaczej niż jako groteskowy określić wykład p. Dudy na temat szczepień, do których on nikogo zmuszać nie będzie, bo tak szanuje wolność i prawo wyboru każdego człowieka. Było to kolejne ze strony tego pana kłanianie się antyszczepionkowcom, przy okazji ujawnił dość dużą ignorancję nie wiedząc, że w Polsce jest kilkanaście obowiązkowych szczepień. Jest coś obrzydliwego w słowach prezydenta dużego europejskiego kraju, który mówi, że trzeba rozważyć wszystkie „za” i „przeciw” szczepieniom i podjąć decyzję. Ciekawe, jakie argumenty „przeciw” ma p. Duda i czy są one w najmniejszym stopniu równoważne w obliczu tysięcy ludzi, którzy umierają na naszych oczach, bo się nie zaszczepili. Do tego jeszcze ta rozbudowana mimika, niepojęta i trudna do opisania bez narażenia się na zarzut lżenia i szydzenia z głowy państwa. Ta głowa, a zwłaszcza twarz, rzeczywiście jest wyjątkowa i myślę, że cały świat nam jej zazdrości.



















