Broniąc demokracji bronimy Polski

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

To, na pierwszy rzut oka, banalne stwierdzenie nie dla wszystkich jest tak oczywiste, bo elektoraty dwóch agenturalnych i prorosyjskich partii PiS i Konfederacji to około jedna trzecia wyborców i chociaż znaczna część jest przekonana, że są najszczerszymi patriotami i przeciwnikami niemieckiej agentury, to jednak tak nie jest. Trzeba bronić Polski przed zagrożeniem, które w jakiś sposób popiera ponad 30% elektoratu. To niestety dużo i w wielu europejskich demokracjach takie poparcie dawało często zdobycie władzy, co kilka razy kończyło się dyktaturą. Rozpoczyna się decydujący czas obecnej walki o demokrację i wolność w Polsce, następna ostateczna runda będzie 1 czerwca. Naiwnie sądziłem 4 czerwca 1989 roku, że wolna Polska będzie już na zawsze, że upadek komunizmu i wyzwolenie spod rosyjskiej dominacji to zakończenie najbardziej koszmarnego etapu naszej historii. A jednak walka z nacjonalizmem sprzymierzonym z Rosją może się okazać jeszcze trudniejsza?

Obserwujemy ze strony nacjonalistów wzmożenie kłamstwa i nienawiści, co czyni dotychczasową dość nudnawą kampanię bardziej widowiskową i co świadczy o desperacji Kaczyńskiego. Powraca on do ogranych działań i typowych dla pisowców zachowań, podbijając do obrzydzenia bębenek antyniemiecki i antyimigracyjny, powtarzając brednie o Tusku, który reprezentuje niemieckie interesy i partię „zewnętrzną” czy obcą. Na razie wygląda na to, że z wymyślonego przez siebie problemu uchodźców, który nieźle sprawdził się w Niemczech, gdzie żerująca na uchodźcach neonazistowska AfD zdobyła ok. 20% głosów, stara się wycisnąć, ile się da, a być może będzie to główny temat? Kandydat PiS okazał się ignorantem pod wieloma względami i trudno sobie wyobrazić, aby mógł wygrać. Do tego pisowcy usiłują włączyć do kampanii i być może jako główny element śmierć p. Skrzypek, co jest wyjątkowo obrzydliwe i podłe, bo ta pani umarła na zawał serca bez najmniejszego udziału osób trzecich. Mamy w pewnym sensie powtórkę z „morderstwa smoleńskiego, a ś.p. Lecha Kaczyńskiego zastępuje ś.p. Barbara Skrzypek. Sejmowa awantura była odrażającą próbą typowej dla Kaczyńskiego politycznej nekrofagii, która raczej nie da zwycięstwa Nawrockiemu, a obecnie o nic innego nie chodzi.

„Trudno zrozumieć, dlaczego PiS zdecydowało się przynieść na tacy taki prezent jednocześnie Platformie i Konfederacji – mówi Rafał Chwedoruk, politolog… (…) Kaczyński mógł kierować się przede wszystkim troską o własną pozycję w partii. Dobry wynik mocno ugruntowanego w niej kandydata – np. Czarnka – mógłby mu zagrozić. Tylko tak doświadczona partia, regularnie prowadząca badania opinii publicznej, powinna być świadoma ryzyka związanego z Nawrockim… (…) drugiej destabilizacji w tak krótkim czasie partia Kaczyńskiego nie przetrwa bez wewnętrznych zmian” (Jakub Majmurek, „PiS nie ma czym kusić wyborców”, „Newsweek”, 31.03-06.04.2025 r.). Do niedawna niektórzy komentatorzy polityczni uważali, że istnieje mniej lub bardziej tajne porozumienie pomiędzy Dudą a Mentzenem, wymierzone oczywiście w Koalicję 15 Października, zakładające na tyle dobry wynik Konfederacji, że niemożliwe będą rządy bez jej udziału. Trochę to przypomina sytuację z 2023 roku, kiedy pewny sukcesu Mentzen oraz inne mózgi tej partii, takie jak Bosak czy Braun, tryumfalnie okrzyknęły, że bez Konfederacji nikt nie będzie rządził, a to co najpewniej ta partia zrobi, to „wywróci stolik”, chociaż nie bardzo było wiadomo, co miałoby to znaczyć, ale z pewnością nic dobrego. Skończyło się kompromitującą klęską tej proputinowskiej i jaskrawo antyukraińskiej grupy.

REKLAMA (2)

Mentzen spotkał się z Dudą i był w telewizji Republika, co bardzo zdenerwowało pisowców. „Od dawna jest między nami pakt obliczony na przyszłe rządy – słyszę od ludzi z pałacu prezydenckiego i partii Mentzena. Andrzej Duda chciałby być ojcem chrzestnym koalicji PiS i Konfederacji” (Jacek Gądek, „Prezydent gra na Mentzena”, „Newsweek”, ibidem). Taki sam cichy sojusz został zawarty pomiędzy Dudą a Konfederacją, ale także samym PiS-em oraz partią Mentzena, która jest kuszona przez Kaczyńskiego wizją wspólnych rządów w narodowej i katolickiej Polsce. Ostatnio ten sojusz stał się znacznie mniej realny, bo Mentzen okazał się kompletnym durniem i odpalił brednię o konieczności rodzenia dzieci z gwałtu, płatnych studiach i płatnej w jakiejś części służbie zdrowia. Być może dojdzie do powtórki z 2023 r. i Mentzen nie dowiezie dotychczasowego poparcia do wyborów, wtedy skończyło się na 7%. Do drugiej tury wejdzie najpewniej Nawrocki, co jest wygodniejsze dla Trzaskowskiego, a nacjonaliści okażą się kolejną efemerydą jak Kukiz, Wrzodak itd.? Mimo wszystko stopień ignorancji prezentowany przez uciekającego na hulajnodze przed pytaniami dziennikarzy lidera Konfederacji jest tego rodzaju, że w pewnym momencie niedoinformowani i niedoświadczeni młodzi ludzie i zbyt radykalni wyborcy powiedzą jednak: nie, tego kandydata nie kupujemy. Tak dotychczas kończyły w Polsce wszelkie ruchy radykalne z niechlubnym wyjątkiem PiS-u, który demoluje i podpala Polskę już 15 lat.

REKLAMA (3)

Nad polską kampanią wisi też koszmar Trumpa. Nieprzewidywalny i nie do końca obliczalny Trump postawił pisowców w podobnej sytuacji jak Orban, tylko w znacznie większej skali. O ile dawało się jakoś trwać przy popieraniu Orbana, który udzielił azylu podejrzanemu o kryminalne przestępstwa politykowi (przy pomocy formuły – nie ze wszystkim u Orbana się zgadzamy, a jego proputinowska polityka też nam się nie podoba), o tyle na taki wykręt w przypadku Trumpa nie mogą sobie pozwolić. Manifestacja w sejmie, wrzaski: Donald Trump, Donald Trump!, czerwone czapeczki na pisowskich głowach teraz kosztują. Wojna celna, jaką amerykański prezydent wypowiedział Unii, reszcie świata, nawet Ukrainie, ale nie Rosji, Białorusi i Korei Północnej, to zbyt wiele dla polskiego społeczeństwa. To działanie agenturalne na rzecz Rosji, niszczenie demokracji Zachodu i tego obronić się nie da. Będzie to też pisowców sporo kosztować, a jeszcze może się okazać, że Trump pojedzie 9 maja na obchody dnia zwycięstwa nad faszyzmem i stanie na moskiewskiej trybunie honorowej razem ze swoim przyjacielem Władimirem Władimirowiczem i to tuż przed pierwszą turą wyborów w Polsce. To może być cios w samo pisowskie serce? Ale już dziś z radością słucham śliskich wykrętów pisowskich propagandystów (Kaleta, Przydacz, Horała, Kanthak, Ozdoba i oczywiście Kaczyński), jak wyjaśniają postępowanie swojego idola, bo służalczość i lizusostwo te PRL-owskie klony mają w genach.

I jeszcze jedno. Obserwuję ostatnio pewne ożywienie świadczące o radości z powodu przyspieszenia rozliczeń pisowskich złodziei. Niestety, jest to radość naiwna i co najmniej przedwczesna. Zabranie immunitetów Wąsikowi i Kamińskiemu to albo głupota, albo rodzaj propisowskiej dywersji. Jaki ma sens sądzić tych łotrów za to, że weszli na salę sejmową mimo braku mandatów? Co za to może ich spotkać, jakaś grzywna, nagana, fikcja? Dlaczego nie odebrano im immunitetów za podsłuchiwanie przeciwników politycznych, aferę Pegasusa? Media z radością poinformowały, że sługus Macierewicza w komisji smoleńskiej, niejaki Wacław Brekczyński, ma się stawić w prokuraturze. Akurat Brekczyński, który mieszka w USA, nigdzie się nie stawi, będziemy mieli do czynienia z cyrkiem wysyłania wezwań, odmowami, protestami pisowców, działaniami pozornymi, ale hałaśliwymi. Tymczasem tuż obok siedzi bezczelny, arogancki, obrzydliwy Macierewicz i jego prokuratura nie wzywa – to jakieś curiosum. Podobnych przypadków jest dużo więcej. Obchodzenie się jak z jajkiem z Kaczyńskim i odbieranie mu immunitetu za coś, co nawet trudno nazwać, jakieś bezsensowne szarpanie się z wieńcem w rocznicę smoleńską. Parodia i farsa, a nie rozliczanie przestępców. Takie działania mogą prowadzić do utraty wiary w skuteczność ukarania tej szajki i szerzej – w sprawiedliwość wolnej Polski. I nie wiem też, po co w zasłużonej dla wolności w Polsce jednej z telewizji występują dziennikarze bredzący o jednakowo odpowiedzialnych za wojnę polsko-polską Giertychu i Kaczyńskim, o braku programu i błędach po naszej stronie, zamiast budowania wspólnoty i merytorycznej dyskusji programowej, na którą czeka naród, a zwłaszcza młode wspaniałe pokolenie. To brednia, od dawna nie ma żadnej merytorycznej kampanii, jest kampania emocji, haseł, niszczenia wroga. Kto chce prowadzić merytoryczną debatę, to niech idzie na uniwersyteckie seminarium z politologii. Symetryzm chyba wszędzie, ale w Polsce z pewnością jest ideologią idiotów, a młode pokolenie zdaje się najczęściej popierać Konfederację, a przedtem popierało Korwina-Mikke i Kukiza. Od dziennikarzy występujących w mediach ponoszących odpowiedzialność za losy Polski i należących do szeroko rozumianego obozu prawdy, wolności, rzetelności i przyzwoitości można chyba oczekiwać większego kontaktu z rzeczywistością.

Z aresztu została niesłusznie wypuszczona Anna Wójcik, zaufana Morawieckiego, najpewniej pod wpływem kłamliwej kampanii oszczerstw o torturach, jakie spotkały tę umęczoną matkę chorego dziecka. Pani Wójcik jest podejrzana o wymuszanie 5 mln łapówki (dostała 3,5 mln), mam nadzieję, że te brakujące 1,5 mln oddadzą jej pisowcy? Kaucję 400 000 złotych zapłaciła za nią pisowska szczujnia TV Republika, która żebrze u widzów o pieniądze, a pani Wójcik zaraz po wyjściu udzieliła wywiadu w w/w szczujni, gdzie pluła na oprawców reżimu Tuska. Swój do swego po swoje. Nie wiadomo, czego było więcej po stronie ludzi, którzy wypuścili tę uroczą damę – tchórzostwa czy dobrych chęci do brukowania piekła?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze