Na kurs waluty (złoty nie jest tu wyjątkiem) wpływa bardzo wiele czynników. Najgorsze jest to, że w różnym czasie ci, którzy operują walutami, mogą sugerować się zupełnie innymi kwestiami. Raz ważniejsze może być to, jaka jest perspektywa wzrostu PKB, innym sytuacja polityczna. Oczywiście większość czynników jakoś się wiąże, ale przewidzieć, co w danym momencie, krótkoterminowo będzie ważniejsze, to naprawdę graniczy z cudem. A do tego dochodzą jeszcze czynniki nadzwyczajne, na przykład jakiś kataklizm pogodowy.
Złoty jest zdecydowanie bardziej powiązany z euro niż z dolarem. W praktyce oznacza to, że kurs złotego w stosunku do euro nie zmienia się aż tak bardzo, jak w stosunku do USD. Wynika to oczywiście z tego, że ze strefą euro jesteśmy o wiele bardziej związani gospodarczo. Ma to przełożenie na obroty w poszczególnych walutach. W euro rozliczamy około 80 procent eksportu. W imporcie ten udział nie jest tak duży, trzeba bowiem pamiętać o tym, że większość surowców, na czele z ropą i gazem, kupujemy, płacąc amerykańskimi dolarami, ale nie zmienia to jednak faktu, że w sumie prawie 70% transakcji na rynku złotego to transakcje wymiany polskiej waluty na euro. Dotyczy to nie tylko prostej wymiany, czyli zakupu lub sprzedaży walut, ale także innych instrumentów.
Jeszcze dziesięć lat temu oczekiwano, że gdzieś w okolicach 2020 roku Polska przyjmie wspólną walutę. Wiedzieliśmy, że proces nie będzie prosty, świat wydobywał się bowiem – i to nie bez kłopotów – z kryzysu 2008 – 2009. Z pewnością ta perspektywa, czyli wejście do strefy wspólnej waluty, także była czynnikiem stabilizującym kurs złotego wobec euro. I bardzo wyraźnie widać to na wykresie. Złoty krąży wokół poziomu mniej więcej 4,20. Wybicia ponad ten poziom lub poniżej tego poziomu nie są zbyt silne.
Inaczej wygląda sytuacja z USD. Jeśli dochodzi do wyraźnych zmian kursu na rynku EURO/USD, musi to prowadzić do dużych zmian na rynku USD/PLN. Bo, jak już pisałem, złoty jest znacznie bardziej „przyklejony” do euro. W ostatnim czasie na rynku EURO/USD sporo się dzieje i ma to oczywiście odzwierciedlenie także na złotym.
Co nas zatem czeka w najbliższym czasie? Podstawowe pytanie, wręcz strategiczne, to pytanie o ewentualny kryzys. Spowolnienie z pewnością złotemu nie będzie pomagało, także jeśli chodzi o kurs złotego w stosunku do wspólnej waluty. Tym bardziej że stopy procentowe w Polsce – ważny czynnik wpływający na kurs waluty – raczej nie wzrosną. To mogłoby hamować ewentualny spadek wartości. Kryzys w przypadku takich walut jak złoty, wciąż jeszcze kraju rozwijającego się, o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym jest niestety (albo stety), zależy jak na to patrzeć, okresem wyraźnego spadku wartości. W drugim kwartale 2008 roku EURO ocierało się o 3,20 PLN, rok później w apogeum kryzysu mieliśmy je na poziomie prawie 5 PLN. Nawet silne powiązanie ze wspólną walutą nie pomogło. Oczywiście dzisiaj nikt nie spodziewa się tak poważnych perturbacji na świecie, ale koniec okresu szybkiego wzrostu będzie czynnikiem negatywnym dla polskiej waluty.
Pamiętajmy także o tym, że obecny rząd de facto wycofał się z koncepcji wejścia do strefy euro. Może inaczej: formalnie nie mówi, że nigdy, ale perspektywa jest niejasna i na pewno odległa. To także jest czynnik, który złotemu nie pomaga. Trzeba także patrzeć na wydarzenia polityczne. W Polsce, w Europie, ale nie tylko. Każda destabilizacja to wzrost ryzyka, a wzrost ryzyka oznacza spadek wartości polskiej waluty.
Z pewnością nie zanosi się na okres nudy i spokoju. Jeśli poziom 4,20 jest punktem odniesienia w ostatnich latach, to raczej spodziewałbym się w najbliższych miesiącach poziomu powyżej tej wartości. Ale to tylko moja prognoza.
Co dalej ze złotym?
REKLAMA
REKLAMA




















