Co dalej ze złotym?

0
REKLAMA

Marek ZuberJuż dawno nie mieliśmy takiej sytuacji na rynku polskiej waluty. Nie zdziwię się, jak za miesiąc kurs euro zejdzie poniżej 4,40. Ale i przekroczenie 4,70 nie będzie zaskakujące.
W kwestii prognozowania pogody mój tato miał sto procent skuteczności. Na pytanie, jak będzie wyglądała sytuacja w kolejnych dniach, z uśmiechem odpowiadał: „pogodnie lub dość pogodnie z możliwością opadów…”. I dokładnie coś takiego można by było powiedzieć w kontekście tego, jak będzie wyglądała sytuacja na rynku złotego za kilka tygodni. Ale po kolei.
Rynek walutowy należy do rynków najbardziej ryzykownych, to znaczy najtrudniej tu coś prognozować. Ale zestaw czynników, które teraz występują na rynku polskiej waluty, każą tę nieprzewidywalność jeszcze wzmocnić. Oczywiście zawsze mamy wiele rzeczy, które decydują o tym, co się dzieje ze złotym. Często jednak potrafimy wskazać jakiś dominujący element. Moim zdaniem, w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy była to niechęć Narodowego Banku Polskiego do tego, żeby PLN był mocny. Oczywiście określenie „mocny” jest nieprecyzyjne, ale z różnych wypowiedzi, no i przede wszystkim także z działań, można dojść do wniosku, że NBP chciał złotego w stosunku do euro gdzieś mniej więcej na poziomie 4,60. Oczywiście uwzględniając parę groszy w jedną, czy w drugą stronę.

Wszystko zaczęło się od interwencji walutowej – czyli sztucznego osłabiania polskiej waluty – pod koniec 2020 roku. Oficjalnie po to, żeby wspomóc eksport, a moim zdaniem głównie po to, żeby poprawić zysk wypracowany przez nasz bank centralny. Jego prezes Adam Glapiński i teraz chwali się świetnym wynikiem, z tym że już za rok 2021. Również tym razem głównym powodem tego stanu rzeczy jest polityka osłabiania naszej waluty. Owszem, w roku 2021 realnych interwencji na rynku nie było, ale za to słownych pod dostatkiem. Prawie na każdej konferencji Glapiński podkreślał, że NBP jest, że ma narzędzia i że mocny złoty mu się nie podoba. Trochę na zasadzie pamiętnej frazy z filmu Shrek: „Mam smoka i nie zawaham się go użyć”. I to wystarczało. Gdyby nie to, moim zdaniem z łatwością zeszlibyśmy w ubiegłym roku poniżej 4,40. Pisałem zresztą o tym. Oczywiście wiadomo, że były też inne czynniki, na przykład sytuacja na eurodolarze, która na złotego mocno wpływa. To właśnie między innymi dlatego przebiliśmy w pewnym momencie poziom 4,70. Ale gdyby nie NBP, to osłabienie skończyłoby się pewnie o przynajmniej 10 groszy niżej, bo zaczęłoby się z dużo niższego poziomu.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze