Odrabiamy straty

0
Marek Zuber
REKLAMA

Marek ZuberKwiecień przyniósł nam dane, które nieczęsto spotyka się analizując sytuację gospodarki. Trzeba jednak pamiętać, że to w dużej mierze efekt statystyczny. Cały wzrost gospodarczy w tym roku będzie tym efektem obarczony.
Pamiętacie Państwo załamanie gospodarki z kwietnia zeszłego roku? Myślę, że trudno o nim zapomnieć, znaczna część Polski po prostu stanęła. Żeby tylko Polski?! Stanęła znaczna część Europy. A właściwie świata. Mrożenie gospodarki, pojęcie, które wcześniej de facto nie było używane, stało się faktem. Odgórną decyzją rządów, niejako przez naciśnięcie guzika, przerwano aktywność gospodarczą. Oczywiście nie wszędzie, ale jednak na skalę niespotykaną. A już wcześniej nie było różowo. W lutym i w marcu zerwane zostały bowiem łańcuchy dostaw. Wyłączone z działalności chińskie firmy nie produkowały i w związku tym bazujące na ich produktach inne przedsiębiorstwa musiały stanąć. Mocno dotknęło to np. branżę automotive czy elektroniczną. Było to oczywiście bardzo dotkliwe, lecz z takimi sytuacjami – nie na taką skalę, ale jednak – świat mierzył się wcześniej. Wystarczy przypomnieć choćby 2011 rok i wielką powódź w Tajlandii. Dotknęła ona między innymi japoński przemysł motoryzacyjny, Tajlandia jest bowiem ważnym producentem podzespołów elektronicznych dla firm z Kraju Kwitnącej Wiśni. To właśnie po tym wydarzeniu największy na świecie koncern motoryzacyjny, Toyota, postanowił bardziej zdywersyfikować dostawców.

Mrożenie było jednak decyzją o zupełnie innej sile oddziaływania. Doszło do natychmiastowego załamania wzrostu gospodarczego. Także w naszym kraju. Najlepiej było to widoczne patrząc na dane o produkcji przemysłowej i o sprzedaży detalicznej. Pierwsza spadła o 21% w stosunku do marca 2020 i o 24,6% w stosunku do kwietnia 2019 roku. Teoretycznie fabryki w Polsce mogły pracować, oczywiście na bardzo restrykcyjnych zasadach, ale nie miały dla kogo produkować. Polski przemysł odpowiada za prawie dwie trzecie eksportu. A ten „siadł” na skutek mrożenia w innych państwach, 80% polskiego eksportu kierowane jest do strefy euro, w której załamał się popyt i w której także załamał się eksport. Dla porządku: polska sprzedaż za granicę w kwietniu 2020 roku zmniejszyła się o jedną czwartą.
Także konsumpcja legła w gruzach. Oczywiście artykuły spożywcze kupowaliśmy nawet na zapas, ale konsumpcja to nie tylko żywność. Wyobrażenie o problemach dają dane o sprzedaży detalicznej. Ta już w marcu spadła o 6,5% w stosunku do lutego i o ponad 7% w stosunku do marca 2019. Przestraszyliśmy się kryzysu, a to nie sprzyja zakupom. A potem mrożenie ograniczyło także technicznie możliwość kupowania np. z powodu zamknięcia galerii handlowych. I tak w kwietniu sprzedaż detaliczna spadła o 9,9% w stosunku do marca i o aż 22,6% w ujęciu rocznym.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze