Przeciw podatkowym oszustom

0
Marek Zuber
REKLAMA

„Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”. Pewnie wszyscy znamy to powiedzenia. I, niestety, najczęściej się ono sprawdza także wtedy, kiedy państwo chce walczyć z jakimiś patologiami. Problem w tym, żeby tych wiórów nie było zbyt dużo, czyli żeby pozytywne efekty zmian nie były mniejsze od kosztów ich wprowadzenia.
Obecny rząd swoją walkę z niepłaceniem podatków prowadzi na kilku frontach. Pierwszy to połatanie dziur w prawie. W tym wypadku ryzyko niekorzystnego wpływu na przedsiębiorców może być stosunkowo niewielkie. Świetnym przykładem jest tutaj tzw. pakiet paliwowy. Pisałem już o nim. Z grubsza chodzi o to, że jeśli ktoś chce na przykład cysterną przewieźć paliwo z Rosji do Niemiec, to może to zrobić, ale najpierw musi zapłacić akcyzę i VAT. Są one zwracane, gdy rzeczywiście wjedzie z towarem do naszych zachodnich sąsiadów. Oczywiście jeśli ktoś uczciwie zajmuje się tym biznesem, musi mieć dodatkowe środki na zapłacenie podatków, które będą zwrócone, ale koszt pieniądza poniesie.
Nieco gorzej z punktu widzenia kosztów wygląda sytuacja z tzw. pakietem transportowym. To rozwiązanie jest droższe, każdy ten koszt będzie musiał ponieść. W przypadku pakietu paliwowego chodziło o zlikwidowanie procederu nielegalnego wprowadzenia do obrotu paliwa. Dzisiaj oszuści po prostu nie prowadzą już tej działalności, bo się nie opłaca. Tymczasem legalne paliwo czy papierosy rozwozić trzeba, czyli jeśli ktoś jest uczciwy i się tym zajmuje, poniesie dodatkowe koszty związane ze śledzeniem ich transportu albo przerzuci je na kontrahenta.
Zupełnie realny koszt niosą także ze sobą pomysły typu odwrócony VAT czy split payment. Nie wchodząc za bardzo w szczegóły, tego typu rozwiązania powodują, że przedsiębiorca albo nie ma dostępu do całej gotówki, która jest związana z jego działalnością, albo ten dostęp jest opóźniony. W ten sposób pogarsza się płynność w firmie albo pojawiają się wyższe koszty funkcjonowania, bo gotówkę trzeba skądś wziąć. Na przykład z banku.
Kolejnym obszarem, który rząd wykorzystuje do walki z przestępcami podatkowymi, jest zaostrzenie działań kontrolnych i aktywniejsze wykorzystanie policji, CBŚP i innych służb. To właśnie większa determinacja w tym zakresie pozwoliła z lepszym skutkiem uderzać na przykład w mafie VAT‑owskie. Tu jednak istnieje ryzyko utrudnienia funkcjonowania uczciwym przedsiębiorcom, choćby w postaci częstszych kontroli. Mało tego: już dzisiaj słyszymy o przedsiębiorcach, którzy w obawie oskarżenia ich o złą interpretację przepisów wolą nie podejmować działań. Nie jest to powszechne, ale zaczyna się zdarzać. Innymi słowy, powstaje wrażenie prowadzenia działalności w otoczeniu nastawionym na ostrą kontrolę wszystkiego, co robimy. Element zaufania państwa do przedsiębiorstwa i odwrotnie przestaje funkcjonować.
Z drugiej strony tego typu działania mogą być bardzo efektywne dla Skarbu Państwa. Żeby ograniczyć negatywne skutki konieczne jest precyzyjne wyławianie podejrzanych firm. I temu głównie służyć ma na przykład Jednolity Plik Kontrolny. Wiemy, że nad kolejnymi rozwiązaniami informatycznymi, które mają pomóc w lokalizacji na przykład podejrzanych faktur, rząd już pracuje. Oby z dobrym skutkiem.
Czy zatem gra jest warta świeczki? Wszystko zależy oczywiście od tego, jak bardzo, jak mocno, jak intensywnie stosuje się środki, które przedsiębiorcy mogą odczuć negatywnie. I czy popełnia się dużo błędów. Na dzisiaj trudno jest ocenić pod tym względem działania rządu. Ale jedno jest pewne: skala patologii w Polsce osiągnęła taki poziom, że nierobienie niczego byłoby potężnym błędem. Także w stosunku do uczciwych przedsiębiorców, którzy w rynkowej walce z oszustami nie mają szans.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze