Ile jeszcze banków upadnie?

0
Marek Zuber
REKLAMA

Sytuacja w systemie bankowym nie chce się uspokoić. W dużej mierze to efekt emocji i spekulacji.
Tydzień temu pisałem na temat upadłości Silicon Valley Bank i Credit Swiss. W USA upadł jeszcze jeden bank, Signature Bank, dużo mniejszy od SVB, ale nie mały. Jak pisałem nie można dać znaku równości między wydarzeniami za oceanem i w Europie, ale są pewne elementy wspólne, przede wszystkim spadek cen obligacji wynikający z walki z inflacją. Zakończyłem stwierdzeniem, że polski system jest bezpieczny. I obiecałem, że rozwinę ten temat w następnym felietonie.
Absolutnie podtrzymuje to, co napisałem tydzień temu w kontekście sytuacji w Polsce. Oczywiście, jeśli ktoś się temu wszystkiemu przygląda, to widzi spadki cen akcji banków na polskiej giełdzie, ale jest to typowy efekt psychologiczny. Czyli skoro na świecie się coś złego dzieje, to znaczy, że trzeba sprzedawać banki także w Polsce. Dokładnie tak samo było pod koniec 2008 roku.

Cały polski sektor bankowy zarobił w zeszłym roku ponad 13 mld złotych. W samym styczniu tego roku – ponad 3 mld złotych. W roku 2022 byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie wakacje kredytowe. Oczywiście zysk jest także zmniejszany przez konieczność rozliczania kredytów frankowych. A dokładnie budowania rezerw pod straty z tego tytułu. To miliardy złotych rocznie. W przypadku mBanku było to w zeszłym roku ponad 3 mld złotych. To właśnie dlatego odnotował on 703 mln PLN złotych straty.
Nieprzypadkowo wspomniałem o mBanku. Pewnie słyszeliście Państwo, że właśnie temu bankowi i bankowi Millenium obniżono rating. Czyli ocenę wiarygodności. I to właśnie głównie przez kwestie kredytów frankowych. Ale nowe ratingi to nie są ratingi śmieciowe. To nie tak, że bankom tym grozi upadłość. Prawdziwie potężnym uderzeniem w polski system bankowy mogłoby być dopiero zakwestionowanie stawki WIBOR. Zajmę się tym tematem w którymś z najbliższych felietonów.

Nawet gdyby jakiś bank miał problem, to mamy jeszcze Bankowy Fundusz Gwarancyjny. I w ostatnich latach widać było, że ten system działa, mieliśmy przecież upadłości i mieliśmy zaspokajanie roszczeń z tytułu lokat z tego funduszu. Stało się tak choćby w przypadku Banku Spółdzielczego w Grębowie w roku 2019. Zabezpieczenie w BFG standardowo dotyczy lokat do kwoty 100 tys. euro zdeponowanych w danym banku.
No i można jeszcze wspomnieć o jednym elemencie. Nie jestem fanem państwa w gospodarce, ale w tym przypadku fakt własności państwowej działa na plus. Otóż ponad połowa (licząc według wartości aktywów) systemu bankowego w Polsce jest pod kontrolą państwa. To jest z pewnością element stabilizujący.

REKLAMA (2)

Wrócę jeszcze na moment do roku 2008. Pamiętam doskonale sytuację po upadku amerykańskiego Lehman Brother’s. Zaczęła się panika. I dosięgła także Polskę. Część klientów zaczęła wyciągać pieniądze z banków i zanosić je do PKO BP. „Bo to bank państwowy, więc będzie bezpiecznie” – taka była logika tego procesu. Choć żaden polski bank nie był „umoczony” w rynek hipotek w Stanach Zjednoczonych, a tym bardziej w instrumenty pochodne związane z tym rynkiem. I mówiła o tym i Komisja Nadzoru Finansowego, i NBP, i mówiliśmy o tym my, ekonomiści i analitycy rynkowi. Ale strach zwyciężał. Nie była to na szczęście totalna panika, ale jednak proces był wyraźnie widoczny. Psychologia działała.

REKLAMA (3)

Piszę o tym dlatego, że i teraz coś takiego widzimy w kontekście szczególnie rynku europejskiego. Po upadku Credit Swiss strach zwycięża. Plus oczywiście spekulacje. Szybka akcja ratunkowa dla Credit Swiss, której scenariusz kreśliły Szwajcarski Bank Centralny, rząd tego kraju, nadzór finansowy i bank UBS, uspokoiła sytuację tylko na moment. A potem upomniano się o inne banki. I na pierwszy ogień poszedł niemiecki Deutsche Bank. Kolejna europejska czarna owca. Trudno znaleźć w ostatnich latach aferę, w której DB by nie uczestniczył. Oszukiwanie na Liborze? Oczywiście robili to także dealerzy DB. Pranie rosyjskich brudnych pieniędzy? A jakże! DB w tym był! Lewy obrót limitami CO2? I tu DB nie omieszkał podziałać. Potężne problemy, restrukturyzacja, wymiana zarządu itd. itp.

Sprzedaż większości biznesu w Polsce także była spowodowana problemami, a dokładnie tym, że potrzebowano pieniędzy. Ale akurat 2022 rok był już całkiem niezły. Grubo ponad 5 mld euro zysku to wynik niewidziany od dekady. A mimo to DB dosięgła potężna wyprzedaż i awans na czołowe miejsce „kolejnego do upadłości”. Tak swoją drogą po tej ostatniej przecenie DB wciąż jest wart dwa razy więcej, niż w dołku w kwietniu 2020 roku, ale o tym nikt nie pisze. Sama wyprzedaż akcji to jeszcze nie problem. Ale jeśli będzie ona czynnikiem strachu, który doprowadzi do wyciągania środków z rachunków? No to będzie znowu gorzej. Psychologia i jeszcze raz psychologia.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze