Wciąż słyszymy to samo

0
REKLAMA

Marek ZuberRada Polityki Pieniężnej po raz trzeci podniosła stopy procentowe. Jednak teraz zgodnie z tym, czego oczekiwał rynek. Bardzo prawdopodobne, że nie jest to ostatnia podwyżka.
Kilka dni przed ostatnią decyzją o podniesieniu stóp procentowych Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego dał do zrozumienia, że Rada Polityki Pieniężnej zmienia podejście do kwestii inflacyjnych. Zostało to odczytane jednoznacznie: skoro inflacja cały czas rośnie, to będziemy mieli kolejne podwyżki stóp procentowych. Oczywiście nic nie jest pewne. Tym bardziej, że jak pamiętamy RPP chce zaskakiwać. Usłyszeliśmy przecież takie zdanie dwa miesiące temu. Od tego Glapiński zaczął konferencję po pierwszej podwyżce stóp. No, ale mimo wszystko wierzyliśmy, że teraz będzie inaczej. I pod tę wiarę na przykład umocnił się złoty. Bo podwyżki stóp są jednym z tych czynników, które działają w takich sytuacjach „na plus”. Rada rzeczywiście stopy podniosła, o 50 punktów bazowych, wszystko odbyło się zatem zgodnie z przewidywaniami. Przynajmniej, jeśli chodzi o kierunek zmian. Złoty się jednak osłabił po tej decyzji. Po pierwsze dlatego, że jednak część rynku oczekiwała ruchu od 75 punktów bazowych, czyli większego. A po drugie zamykano pozycje spekulacyjne „pod podwyżkę”. Czyli ktoś kupił PLN wcześniej, no a jak się on umocnił, to go sprzedał z zyskiem. W sumie jesteśmy jednak wyraźnie wyżej, czyli zloty jest wyraźnie mocniejszy niż dwa tygodnie temu.

Skoro prezes NBP mówił o zmianie podejścia, to miałem nadzieję, że będzie to także dotyczyło jego konferencji. Ale nic z tych rzeczy. Glapiński cały czas stosuje specyficzną retorykę: w dotychczasowych działaniach RPP i całego NBP wszystko było tak jak ma być i oczywiście jest tak jak ma być. Rada z niczym się nie spóźniła, a prognozy, które widzieliśmy parę miesięcy temu i które jednoznacznie wskazywały, że inflacja w Polsce żadnym problemem nie jest, były dobre. Dobre, chociaż się w ogóle nie sprawdziły. Ale to wina okoliczności, które się zmieniły. Takie dokładnie wnioski wyciągał Glapiński.

REKLAMA (3)

Wiemy doskonale, że prognozy to prognozy i oczywiście są obarczone niepewnością. Nikt z nas szklanej kuli nie ma. Rzeczywiście, pojawiły się nowe okoliczności, jak choćby potężny wzrost cen gazu wynikający z politycznych decyzji Rosji. Ale jednak obok tych czynników były także inne, które prowadziły do wniosku, że ceny mogą mocniej rosnąć. Już na początku roku część z nas, analityków i ekonomistów, zakładała, że inflacja będzie w 2021 roku problemem. Dlatego nie jest tak, że wszystko wszystkich zaskoczyło.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze