Jaki będzie 2015 rok?

0
Marek Zuber
REKLAMA

Kto rok temu, na początku stycznia 2014 roku, oczekiwał, że ceny ropy zejdą poniżej 60 USD za baryłkę? Spadku cen oczekiwało kilka ośrodków, ale aż takiego z pewnością nikt. Podobnie zresztą jak nikt nie oczekiwał, że Rosja może być zagrożona wejściem w poważną recesję. Wiadomo było, że sankcje z pewnością będą negatywnie oddziaływały na naszych wschodnich sąsiadów, ale nie aż w takim stopniu. Oczywiście spadek cen ropy ma tu olbrzymie znaczenie. Patrząc zresztą na to, co działo się w ostatnich kilku latach od kryzysu 2008 roku, na prawdę trudno jest próbować być wyrocznią. Ciągle coś nas zaskakuje. Ale spróbujmy.
Kontynuując rozważania z poprzedniego felietonu, zakładam, że nic złego nie wydarzy się poza Europą. Stany Zjednoczone powinny się rozwijać mniej więcej w takim tempie jak w roku 2014. W kraju tym mało kto pamięta o kryzysie. Sądzę, że także w innych częściach świata, w Ameryce Południowej czy w Azji, nic złego się nie wydarzy. Nie widać w każdym razie w tej chwili jakichś poważnych przesłanek czegoś niebezpiecznego. Oczywiście swoje budżety zrewidować muszą te kraje, które mocno opierały się na eksporcie surowców, szczególnie nośników energii.
Największy znak zapytania dotyczy tego, co się wydarzy w Europie. Obecnie wygląda na to, że rok 2015 będzie podobny do 2014. Czyli do długo oczekiwanej wyraźnej poprawy nie dojdzie. Reformy są w toku, wciąż jednak brakuje mocnego przekonania, że najgorsze za nami. Przekonania ze strony przedsiębiorców i konsumentów. I to jest największe wyzwanie. Sytuacja polityczna nie pomaga w zmianie nastawienia. Znowu przecież mamy niejasne perspektywy w Grecji – czy pojawi się kolejna koncepcja wyjścia tego kraju ze strefy euro? Zakładam jednak, że taki scenariusz się nie ziści.
Co zatem wydarzy się w Polsce? W takiej sytuacji, moim zdaniem, rok 2015 będzie również podobny do 2014. Nawet jeśli będziemy mieli kłopoty z lokowaniem naszych produktów w Rosji i na Ukrainie, to mamy początek nowych programów unijnych i wszystko wskazuje na to, że w drugiej połowie roku pierwsze większe pieniądze zaczną trafiać do beneficjentów – powinno to zrekompensować ewentualne straty. W dodatku rok wyborczy rządzi się swoimi prawami i jestem przekonany, że pojawią się jakieś „dodatkowe” pieniądze, żeby trochę podreperować sondaże.
A zatem oczekuję wzrostu gospodarczego na poziomie nieco powyżej 3%. Bezrobocie powinno spaść poniżej 11% na koniec roku. Czyli o mniej więcej punkt procentowy w stosunku do tego, co odnotowaliśmy na koniec 2014 roku. Realne wynagrodzenia wzrosną, moim daniem, o 3‑5%, ale bardziej ze względu na to, że wciąż będziemy mieli do czynienia z bardzo niską inflacją, niż z powodu wyraźnych podwyżek płac. Wspomniana inflacja powinna jeszcze w pierwszym półroczu wskoczyć na poziomy powyżej zera, ale na koniec roku oczekuję co najwyżej około 1% rok/rok. Czyli w dalszym ciągu wyraźnie mniej od celu inflacyjnego wynoszącego 2,5% rok/rok. Czy Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się jeszcze na obniżki stóp procentowych? Oby, bo moim zdaniem są one wciąż za wysokie, ale Rada już wielokrotnie podejmowała decyzje, których trudno bronić.
A co będzie ze złotym? Sądzę, że końcoworoczne osłabienie naszej waluty jest tylko przejściowe. Styczeń powinien już przynieść dość wyraźne umocnienie. No chyba, że rzeczywiście coś złego wydarzy się w Grecji.
A zatem powoli, ale jednak do przodu. I oby przynajmniej tak rzeczywiście było…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze