Od czasu do czasu członkowie Rady Polityki Pieniężnej wypowiadają się publicznie. Z ostatnich wypowiedzi jasno wynika, że zgodności w Radzie nie ma.
Rada Polityki Pieniężnej to ciało, które podejmuje najważniejsze decyzje w kwestii polityki monetarnej. Na czele oczywiście z określaniem wysokości stóp procentowych. Jest to ciało kolegialne. Decyzje podejmowane są większością głosów. Bardzo często było tak, że w ramach RPP tworzyły się obozy dość mocno niezgadzające się ze sobą. A zatem podejmowane decyzje nie były przez wszystkich uznawane za optymalne. Często wręcz mniejszość określała je jako błędne. Mogliśmy się o tym przekonać, czytając publikowane wiele miesięcy po określonych posiedzeniach tzw. minutes, czyli stenogramy z obrad. Nie jest to sytuacja nadzwyczajna. W wielu państwach na świecie, tam gdzie decyzje podejmowane są właśnie kolegialne, tak się zdarza. Problem w tym, żeby w ramach braku jednomyślności nie wprowadzać zamieszania w kontekście podejmowanych decyzji. Czyli innymi słowy, jeśli ktoś się z czymś nie zgadza, to nie jest raczej przyjęte afiszowanie się z innym poglądem, czy wręcz prowadzenie kampanii przeciwko większości, która ma jakieś zdanie. Jeśli komuś nie podoba się taka formuła funkcjonowania danego ciała, czy też skrajnie nie zgadza się z kierunkiem obranym przez większość, to przecież zawsze może zrezygnować.
No i właśnie mamy obecnie w Polsce taką sytuację. Ewidentnie część członków RPP ma inne zdanie na temat tego, co się może wydarzyć w kontekście rozwoju inflacji. A zatem także w kontekście dalszych podwyżek stóp procentowych. Sam przewodniczący Rady – czyli prezes NBP Adam Glapiński – reprezentuje grupę, która uważa, że szczyt inflacji właśnie mamy i że w związku z tym nie ma sensu już istotnie podnosić stóp procentowych. Oczywiście przy założeniu, że nie spotka nas znowu coś nadzwyczajnego. Pisałem już kilka razy, że po raz pierwszy od przynajmniej trzech lata zgadzam się z Glapińskim. Co nie oznacza, że ziści się prezentowany przez nas scenariusz. I nie oznacza także, że owe nadzwyczajne okoliczności się nie zmaterializują. Tak czy inaczej uważam, że na razie stóp się już podnosić nie powinno. Tym bardziej, że procesy o których piszę, od miesięcy póki co są kontynuowane. Na przykład to, że wynagrodzenia rosną mniej niż inflacja, sierpień był kolejnym miesiącem z taką sytuacją. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło bowiem o 12,7% przy inflacji na poziomie 16,1%. A to oznacza mocny spadek potencjału zakupowego Polaków. I moim zdaniem kolejne miesiące będą przynosiły podobne informacje. I to pomimo planu mocnego podniesienia minimalnego wynagrodzenia, wyraźnie powyżej poziomu prognozowanej inflacji, w przyszłym roku.
Obecne dane o samych zakupach – czyli o sprzedaży detalicznej – na pierwszy rzut oka były z inflacyjnego punktu widzenia nieco gorsze niż te z ostatnich miesięcy. To znaczy w sierpniu kupiliśmy więcej niż w lipcu. Co prawda tylko o 1%, ale jednak. Trudno na podstawie jednego miesiąca stawiać tezę, że znowu kupujemy więcej, na przykład na zapas. Tym bardziej, że mieliśmy tzw. „efekt kalendarzowy”, czyli więcej dni roboczych, a wyższa sprzedaż dotyczyła przede wszystkim artykułów rodzinnego użytku. W ujęciu rok/rok wzrost był na poziomie 4,2%, ale przypominam o przebywających w naszym kraju Ukraińcach, których rok temu nie było. A ich pobyt w Polsce oznacza dodatkową konsumpcję. Jak już wielokrotnie pisałem, spodziewam się znacznie gorszych danych w kolejnych miesiącach. A zatem wyhamowania impulsu inflacyjnego wynikającego z popytu. I dlatego uważam, że stóp procentowych dalej – póki co – nie ma sensu podnosić.
Jednak nie wszyscy, jak już wspomniałem, mają takie zdanie, co wyrażają publicznie dość jednoznacznie. Oczywiście może być tak, że to oni mają rację. Ale mimo wszystko, jeśli są członkami RPP, to ich wypowiedzi są inaczej odbierane. Oficjalne stanowisko Rady i podejmowane decyzje – czyli minimalne podwyżki stóp procentowych – wskazują na to, że pogląd prezentowany przez Glapińskiego reprezentuje większość RPP. I nie podoba mi się, ale to oczywiście tylko moje zdanie, właśnie ze względu na kolegialność tego ciała i niepotrzebny zamęt, który takie działania wprowadzają, publiczne niezgadzanie się z tym kierunkiem przez innych członków Rady. A tezy stawiane przez tych członków są dość radykalne w kontekście ostatnich działań RPP. Słyszymy na przykład o tym, że stopy procentowe powinny być powyżej poziomu inflacji.



















