Inflacja nie chce wyhamować. W listopadzie zbliżyła się do 8%. W grudniu także możemy spodziewać się wysokiego wskaźnika.
Trend wzrostu inflacji w Polsce wciąż się utrzymuje. Czyli z miesiąca na miesiąc wskaźnik CPI, pokazujący zmianę cen koszyka dóbr konsumpcyjnych, wciąż rośnie i prawdopodobnie tak samo będzie w grudniu. Nawet, jeśli jakimś cudem byłoby inaczej, w co nie wierzę, to i tak wzrost cen będzie bardzo wysoki i poskutkuje tym, że wydamy na najbliższe święta wyraźnie więcej niż rok temu.
Teza postawiona w tytule okazuje się prawdziwa, choć jest jednak nieco przewrotna. Nawet wtedy, kiedy inflacja była niska, i tak obserwowaliśmy wzrost cen. W tym sensie każde kolejne święta były droższe od poprzednich, czyli najdroższe w historii. Oczywiście zakupy świąteczne to nie kupowanie wszystkich tysiąca pięciuset towarów i usług wchodzących w skład koszyka inflacyjnego, a przecież to ceny całego koszyka są analizowane i to zmiany cen całego koszyka definiują nam wskaźnik CPI, czyli właśnie inflację. Mogło zatem być tak, że pomimo wzrostu inflacji jakieś konkretne gospodarstwo domowe – biorąc pod uwagę jego wydatki – wydało na święta mniej niż wcześniej. W dodatku mieliśmy przecież w Polsce ponad dwuletni okres deflacji, czyli ujemnej inflacji. Ale nie zmienia to faktu, że nadchodzące Boże Narodzenie będzie najdroższe.
Zacznijmy od cen żywności. Nadchodzące święta to okres spotkań rodzinnych, a zatem wspólnego spożywania posiłków, na czele oczywiście z kolacją wigilijną. Patrząc na ceny żywności widać wyraźnie, że tanio nie będzie. Nie będę analizował wszystkich potencjalnych produktów, ale dla przykładu odniosę się do tego, co potrzebujemy do wyrobu ciast. Mąka, jaja, masło, cukier i przede wszystkim olej rzepakowy to wszystko już podrożało i w ciągu najbliższych dni raczej nie stanieje. Powody wyższych cen są różne, na przykład trend wzrostowy na światowym rynku zbóż obserwujemy już od końca zeszłego roku. Cukier drożeje między innymi dlatego, że podrożał rzepak, a cukier – dokładnie trzcina cukrowa – może go zastąpić przy produkcji biokomponentów dodawanych do paliw. Gdy biokomponenty oparte na rzepaku mocno podrożały, zwrócono się w kierunku tych opartych na trzcinie cukrowej. To doprowadziło do wzrostu cen cukru. Olej rzepakowy podrożał, bo drożeje rzepak, ale doszło także do wzrostu cen gazu itd. itp. A do tych wszystkich czynników trzeba dodać nasze polskie, choćby wzrost kosztów pracy.
Są jednak i dobre informacje. W tym roku tańsze będą na przykład jabłka. Była też szansa na niższe niż w zeszłym roku ceny wieprzowiny, bo tu mieliśmy w ostatnich miesiącach spore spadki. Jest dużo taniej niż pół roku temu, ale jednak drożej niż w grudniu 2020. A zatem nie zaoszczędzimy tu względem zeszłego roku. Oczywiście można znaleźć jeszcze wiele artykułów, które potaniały, ale to raczej wyjątki. Cały koszyk żywności w tym roku będzie droższy.



















