Czy nauka poszła w las?

0
REKLAMA

Marek ZuberZa rok będziemy obchodzić pięćdziesięciolecie kryzysu naftowego, który spowodował bardzo poważne konsekwencje nie tylko w światowej gospodarce, ale także w strategicznym podejściu do zarządzania bezpieczeństwem energetycznym. Rodzi się pytanie, czy jednak część polityków nie zapomniała o tamtych wydarzeniach?
W październiku 1973 roku Egipt i Syria zaatakowały Izrael. Zaskoczenie było olbrzymie tym bardziej, że atak nastąpił w dniu jednego z najważniejszych świąt żydowskich Jom Kippur. Izrael znalazł się w defensywie. W efekcie bardzo szybko amerykański prezydent Richard Nixon zdecydował się na udzielenie pomocy wojskowej w postaci z jednej strony dostaw sprzętu, a z drugiej przekazania środków pieniężnych. Zostało to negatywnie przyjęte przez świat arabski.

Producenci z Bliskiego Wschodu zrzeszeni w OPEC w odwecie postanowili ograniczyć produkcję ropy, a to z kolei doprowadziło do gwałtownego wzrostu jej ceny. W ciągu dosłownie kilku miesięcy ropa podrożała trzykrotnie, a w apogeum ponad pięciokrotnie, przebijając 10 USD za baryłkę. Szok był tym większy, że od końca lat czterdziestych ubiegłego wieku, a zatem przez dwadzieścia pięć lat, cena ropy oscylowała w przedziale miedzy 2 a 3 USD za baryłkę. Była więc bardzo tania, co doprowadziło do jej powszechnego użycia i zniechęcało do oszczędzania. Przyczyniło się także do dość lekkomyślnego podejścia w kwestii uzależnienia się od dostaw z zewnątrz. Przecież skoro na przykład kraje arabskie produkują ropę i na niej zarabiają, to będą to robić, rynek jest wystarczającym regulatorem i zabezpiecza przed problemami. Kryzys naftowy pokazał, jak bardzo takie myślenie może być kosztowne. Nie chodzi tu tylko o potężny wzrost inflacji. Kraje zachodu musiały realnie zderzyć się z ograniczeniami w jakości życia. Zakazywano jazdy samochodami, nakazywano oszczędzanie prądu na przykład przez gaszenie oświetlenia w sklepach itd. itp. Zresztą sama inflacja też była wielkim problemem. Dość powiedzieć, że aby ją zbić amerykański bank centralny zdecydował się na gwałtowne podwyżki stóp procentowych, co z kolei w dużej mierze wprowadziło amerykańską gospodarkę w recesję. Podobną sytuację obserwowano w wielu innych krajach Zachodu.

REKLAMA (3)

W efekcie tego wszystkiego postanowiono dokonać zmian w podejściu do kwestii energetycznych. Uznano, że posiadanie nośników energii i produkcja energii to kwestia strategiczna. To być, albo nie być. Wiele krajów zaczęło programy uniezależniania się w tej kwestii. Jeden z bardziej spektakularnych dotyczył Francji. Kraj ten, niemający istotnych zasobów węgla, gazu i ropy zdecydował – i to w ciągu dosłownie kilku miesięcy od wybuchu kryzysu naftowego o stworzeniu programu rozwoju energetyki jądrowej. Po kolejnych kilku miesiącach, jeszcze w 1974 roku, ruszyła budowa pierwszych bloków energetycznych, a po kolejnych piętnastu latach podłączonych do sieci było 46 reaktorów.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze