Jaki jest ten budżet?

0
Marek Zuber
REKLAMA

Rządzący twierdzą, że budżet jest świetny, a opozycja, że fatalny. Ale do tego zdołaliśmy już przywyknąć. Skupiając się na tych pierwszych, to trudno, żeby twórcy mówili o swoim dziecku, że jest złe. Oczywiście w przeszłości pojawiały się głosy, że budżet jest na przykład trudny. Takie określenie potrafiło paść z ust ministra finansów. Chodzi tu szczególnie o ustawy z okresu problemów gospodarczych, jak choćby w latach 2009 i 2010. Słuchając ocen budżetu dokonywanych przez rządzących, trzeba dodatkowo pamiętać, że nawet minister finansów staje się w końcu, a czasem od razu nim jest, politykiem. W domyśle: politykiem, już nie ekspertem. Teoretycznie obie funkcje nie muszą się oczywiście wykluczać. Jednak na poziomie retoryki widać często jak na dłoni, że się jednak wykluczają. Czym, jak nie tym, tłumaczyć słowa Mateusza Morawieckiego, że się w budżecie zakochał? To jednak, być może, miała być także jakaś forma żartu. Niech i tak będzie.
Morawiecki już jednak całkiem na serio mówi, że to najlepszy budżet od trzydziestu lat. Oczywiście, o czym też wspomina wicepremier, jest to budżet potężnych transferów socjalnych. Ponad 40 mld złotych, razem oczywiście z programem 500+, trafi do społeczeństwa. I spora część społeczeństwa się z tego cieszy. To jasne. Nie musi to jednak wcale oznaczać, że budżet jest świetny. Bo na przykład, czy owe transfery w dłuższym terminie da się utrzymać bez choćby podnoszenia podatków, to zobaczymy dopiero w perspektywie kilku lat.
Patrząc jednak na sam dokument, założenia do niego, podstawowe parametry itp., trudno określać go mianem fantastycznego czy ambitnego. Rząd chwali się bowiem, że utrzymuje deficyt w ryzach. To prawda. Nie przekraczamy 3% deficytu w stosunku do PKB. Pamiętajmy jednak, że wszystko dzieje się w sytuacji dość wysokiego jednak wzrostu gospodarczego. Co będzie jak ten wzrost będzie niższy? Zakładamy co prawda wzrost dynamiki PKB na najbliższe lata, ale to tylko prognozy. W budżecie nie ma rezerwy i to jest jego największy minus. Ja osobiście mam także wątpliwości dotyczące dalszego zwiększania ściągalności podatków. Szczególnie w kontekście rządowego otwarcia się, czyli bardziej przyjaznego traktowania, na przedsiębiorców. Czy to się da pogodzić?
Morawiecki twierdzi, że deficyt jest duży, bo rosną transfery do ludności, a to nic złego. Nie wiem. Bo nie wiem, czy uda się w przyszłości utrzymać finansowanie dla tych transferów. Szczególnie w perspektywie wzrostu wydatków do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w związku z obniżeniem wieku emerytalnego.
I jeszcze jedno. Nie wyglądamy niestety jak prymusi na tle wielu innych państw. Niemcy w zeszłym roku odnotowały nadwyżkę budżetową, w 2017 deficytu także nie planują. Podobnie będzie, może pojawi się minimalny deficyt w związku z Brexitem, w Wielkiej Brytanii. To państwa bogate. Ale nawet Czechy mają nadwyżkę budżetową. W dodatku Czechy mają dług publiczny na poziomie około 40% PKB. My grubo ponad 50%. Niby jest to dość daleko od poziomu granicznego (60% PKB), ale jednak wyraźnie gorzej. Czy zatem ten budżet, który prowadzi do wzrostu zadłużenia w okresie koniunktury, rzeczywiście jest taki dobry?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze