Z zainteresowaniem zwróciłem uwagę na wyniki badania, które mówią, że 95 proc. mieszkańców Rzeszowa zadowolonych jest ze swego miejsca zamieszkania. A jak jest w Tarnowie?
Tego dzisiaj nie wiadomo, gdyż ostatnie takie badania były prowadzone przez TNS OBOP w 2013 roku; wykazały, że 62 proc. tarnowian jest za Tarnowem, chce tu żyć na stałe. Rok wcześniej namiastkę podobnych badań zaproponowali studenci tarnowskiego wydziału WSB NLU, przeprowadzając ankiety wśród młodych mieszkańców Tarnowa. Wyszło wtedy, że 48 proc. ankietowanych uznaje miasto nad Białą za atrakcyjne miejsce do zamieszkania.
Imponujący wynik Rzeszowa nie dziwi. W ciągu minionego dwudziestolecia przeżył on wielki skok cywilizacyjny. Zadecydowały o tym nie tylko duże pieniądze pochodzące z zewnętrznych funduszy, ale i 19-letnie rządy jednego człowieka, Tadeusza Ferenca, prezydenta miasta o wielkim talencie sprawczym.
Nikt już nie próbuje porównywać Tarnowa do Rzeszowa, bo to nie ma sensu, choć niektórzy z rozrzewnieniem wspominają, że jeszcze do początku lat 70. Tarnów był miastem większym niż Rzeszów.
Chciałbym, żeby tarnowianie byli tak dumni ze swego miasta jak rzeszowianie z Rzeszowa, żeby im się żyło tu równie dobrze, choć przypuszczam, że tak nie jest. Tarnów ma obecnie czarny piar, czasem nie do końca zasłużony, lecz marne opinie trzymają się mocno.
Kto chce mieszkać w Tarnowie? Na pewno nie wszyscy, którzy tutaj mieszkają. Nie wiadomo, ilu z nich tu mieszka, bo tak właśnie chce, a ilu tylko dlatego, że nie ma innego wyboru. Na pewno tych pierwszych jest mniej niż 95 procent. Obawiam się nawet, że dużo mniej, ale może warto znowu to sprawdzić?




















