Byłem na łódzkiej manifestacji Strajku Kobiet przeciwko prześladowaniu, upokorzeniu, łamaniu ich godności nieludzkim „wyrokiem” tk p. Przyłębskiej, nakazującym rodzić zdeformowane i kalekie, niezdolne do życia i rozwoju płody, bo tak podoba się fanatykom PiS i ich sojusznikom z tego co nazywa się polskim kościołem. Oczywiście popieranie upokarzanych polskich kobiet jest moralnym i politycznym obowiązkiem w walce o wolną, demokratyczną Polskę. Ale wydaje mi się, że PiS po raz kolejny nie tylko chce przeczekać następny protest i złamać grupę ludzi, ale jeszcze szykuje nowe ustawy, np. zaostrzenie dyskryminacji osób LGBT oraz dalsze zakazy aborcji. Chyba już tylko dla naplucia w twarz przeciwnikom, bo przecież nie o żadne życie poczęte tu chodzi. Aborcja w Polsce, praktycznie całkowicie nielegalna, przeniosła się do Czech, Holandii i Belgii (problem powstanie, gdy pisowcy wyprowadzą nasz kraj z Unii i będą wizy, może o to chodzi pisowskim obrońcom dzieci poczętych i nie tylko?). Wspaniały jest też pomysł fanatyków chorych z nienawiści, aby kobiety karać za dokonanie aborcji. Moim zdaniem logiczne jest karanie wyrokiem dożywotniego więzienia, tak jak za zamordowanie każdego człowieka.
Już nie wystarczy karanie lekarza. Należy też wreszcie powołać policję religijną, skończyć z krótkimi sukienkami, dekoltami, głośną muzyką i niesłuchaniem radia Maryja oraz kpieniem z p. Rydzyka. Na razie instrukcje o konfekcji uczennic wydają dyrektorzy szkół, ale nie ma podstaw, aby cnoty niewieście propagować jedynie w szkołach.
Problemem zasadniczym jest poszanowanie godności i praw kobiet, oni z jakichś niejasnych powodów, jak islamiści, nienawidzą kobiet. Wydaje się, że nadszedł już czas, aby protestujące grupy połączyły swoje wysiłki i powiedziały razem, a nie osobno, pisowcom – idźcie precz, dość tego. Do tego potrzebny jest wspólny głos nauczycieli, służby zdrowia, całej budżetówki, rolników, kobiet, młodzieży, obrońców praworządności. Wszystkich, którzy mają dość niszczenia naszego pięknego kraju, który zasłużył sobie na lepszy los.



















