Na wydrę

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Sformułowanie „na wydrę” pochodzi z knajackiego języka, ale dziś używane powszechnie, oznacza bezczelnie, z lekceważeniem prawa, pogardą dla jakichkolwiek zasad, przyzwoitości itp. Uważam, że wszystkie związane z wyborami działania pisowców będą miały właśnie taki charakter. Będą (już są) prowadzone „na wydrę” i jeśli cokolwiek może się pod tym względem zmienić, to tylko na gorsze. Wybory w Polsce już nie są równe, ani sprawiedliwe, bo PiS dysponuje ogromną przewagą całego aparatu policyjnego państwa, gigantycznymi, nieograniczonymi środkami materialnymi, możliwościami zastraszania i eliminowania kandydatów, wreszcie przekupywania już wybranych i kandydujących osób, co wielokrotnie robił w przeszłości. Ciągle jednak ich rezultat nie jest rozstrzygnięty, jak w Rosji, na Białorusi lub w Iranie. Ciągle możliwa jest porażka autorytarnego reżimu i to jest celem demokratycznej opozycji. Gdyby pisowcy nie oddali teraz władzy, następne wybory najpewniej byłyby już tylko formalnością, a reżim uzyskałby komfortową sytuację podobną do tej, w jakiej byli komuniści przez 45 lat Polski Ludowej. Walka toczy się więc o to, czy Polska będzie krajem wolnym i demokratycznym, czy też dołączy do krajów autorytarnych. Będzie to także ważny test dla Unii Europejskiej, ponieważ kolejny kraj stanie się wrogi wobec UE, co bardzo uaktywni i ożywi takich wrogów Wspólnoty Europejskiej, jak pp. Le Pen, Salvini itp.

Mamy więc do czynienia z zaostrzeniem retoryki, wielką falą nienawiści skierowaną przeciwko najbardziej skutecznym przeciwnikom PiS-u, w pierwszym rzędzie Donaldowi Tuskowi, z wyzbyciem się wszelkich moralnych (i innych) skrupułów i ograniczeń. Wydawało się, że samobójcza śmierć dziecka posłanki Magdaleny Filiks chociaż trochę powstrzyma i wyhamuje podłość propagandystów. Ale po kilku dniach względnej ciszy nadeszło stanowisko partyjne, które oznacza, że należy za śmierć dziecka oskarżać matkę. Pisowscy propagandyści Duklanowski i Matecki w niczym nie zawinili. Za to narodowe media, tak czułe na moralność, dobro dzieci i życie poczęte, wykryły i ujawniły pedofilską aferę w Platformie. Pisowcy przestali się tłumaczyć z publicznych pieniędzy, które przez takich tuzów politycznych i mężów stanu, jak Gliński, Czarnek itp. są rozdawane swoim pociotkom i pisowskim dobroczyńcom narodu, państwa i Kościoła. Te pieniądze się po prostu patriotom należą. Gdy brakuje funduszy dla niepełnosprawnych – którzy kolejny tydzień leżą na sejmowych korytarzach i słyszą, że nie ma pieniędzy na renty, opiekunów, zabiegi – dowiadujemy się, że mąż kuzynki p. Dudy, Malcolm McSiney, został zatrudniony w kancelarii p. Dudy jako nauczyciel angielskiego z pensją 32000 zł miesięcznie. To jeden drobny przykład, ale być może szczególnie irytujący swoją bezczelnością. Oni przestali już cokolwiek wyjaśniać i tłumaczyć. Przyjęta przez reżim narracja jest mniej więcej taka: zawsze mamy rację, nie popełniamy błędów, pieniądze wydajemy dla patriotów, ludzi wielkiej wiary. Dla dobra narodu i państwa polskiego, a co jest tym dobrem określa PiS. NIK ignorujemy, a jego kontrolerów nie wpuszczamy. Wszystkie kierowane do prokuratur pisma, skargi, wnioski o ukaranie, wskazywanie ewidentnych przestępstw, korupcji, złodziejstwa i nepotyzmu są przyjmowane i po pewnym czasie (zawsze chodzi o zyskanie na czasie i wyciszenie nastrojów) prokuratura umarza skargi z braku przestępstwa lub podobnych wykrętów.

Gigantyczna afera w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (jedna firma dostała 55 mln zł, a druga 123 mln zł) – dymisję złożył p. Żalek, ale i tak krzywdy mu nie zrobią. „Adam Bielan i inni udziałowcy tej operacji wyraźnie dostali zalecenia, aby przeczekać, aż przycichnie. W rozpadającej się koalicji rządowej parę głosów tzw. Republikanów jest bezcenne, więc – mimo jawnej próby rabunku publicznych pieniędzy – żadna realna krzywda im się stać nie może. A czy minister Czarnek, czy wicepremier Gliński rozdający miliony działaczom partyjnym i politycznym sojusznikom, mogą zostać choćby upomniani. A minister Dworczyk, którego nieostrożne maile nie tylko odsłoniły brudy i manipulacje władzy, ale też tajemnice państwowe? Przecież wciąż pozostaje szefem Kancelarii Premiera. Wszyscy wspólnicy ‘naszej sprawy’ (sycylijscy prekursorzy mówili cosa nostra) są fundamentalnie bezkarni”. (Jerzy Baczyński, „Spisywać czyny i rozmowy”, „Polityka”, 8‒14.03.2023 r.).

REKLAMA (2)

Chodzi o pokazywanie opozycji, że nie ma znaczenia, że przeciwstawianie się reżimowi jest daremne, że wszystkie wnioski, postulaty, skargi są bezsensowne, bo my rządzimy, jesteśmy doskonali, mamy pieniądze, policję polityczną, wszelkiego rodzaju służby i służalcze media. Mamy swoje sondażownie, bo jak inaczej wytłumaczyć, że sondaże są tak korzystne dla PiS-u, a wszystkie lokalne wybory nie tylko w dużych miastach, ale nawet na prowincji PiS sromotnie przegrywa, ostatnio na Ziemi Lubuskiej. W normalnym kraju te wszystkie afery, korupcje, to co reżim mówi i robi (jak chociażby organizowanie spotkań tylko dla swoich, gdzie zadaje się przygotowane z kartki opracowane wcześniej pytania, które transmituje swoja telewizja), ta cała patiomkinowska rzeczywistość, którą jest pisowska Polska, już dawno doprowadziłyby do upadku rządu i nowych wyborów. Ale Polska stała się krajem bardzo specyficznym, podzielonym na dwa zwalczające się, wrogie, często nienawidzące się plemiona. To oczywiście może się różnie skończyć, prędzej czy później nadejdzie dzień uwolnienia się od autorytarnego reżimu, który w normalnej sytuacji dawno by upadł.
Ze strony opozycji konieczne jest uświadomienie sobie, z kim mamy do czynienia, że to nie jest normalny w demokracji przeciwnik polityczny, tylko reżim, który z uwagi na zło, jakie uczynił, boi się oddania władzy i całą sytuację polityczną należy dostrzegać przez pryzmat tego stanu rzeczy.

REKLAMA (3)

Pozornie wydaje się, że polityka zagraniczna jest obszarem współdziałania i jakiegoś quasi consensusu. Owszem możemy przyjąć, że w obliczu rosyjskiej napaści na Ukrainę nie ma większych różnić przynajmniej pod względem sojuszu z obozem demokratycznym, zwłaszcza z Ameryką, z uwagi na wrogość Rosji do Polski oraz plany Putina odzyskania terytoriów, które kiedyś należały do Związku Sowieckiego. Podobnie elementarny interes strategiczny polegający na utrzymaniu niepodległości Polski polega na ścisłym związku z NATO. Ale już nawet mimo tych oczywistych racji, trochę podobnych do wspólnego stanowiska w czasach PRL-u zarówno polskiej opozycji antykomunistycznej i emigracji, jak i rządzących w Warszawie komunistów w sprawie granicy zachodniej, trwa podskórna walka reżimu z wszystkimi niebędącymi jego wielbicielami. W kluczowym momencie napięcia i agresji rosyjskiej politycy PiS-u spotykali się z wrogami USA, Unii i sojusznikami Putina. Gościem reżimu była zarówno pożyczająca pieniądze od Putina p. Le Pen, jak i paradujący z podobizną Putina (jak Guevary na koszulkach anarchistów) włoski zwolennik Rosji, p. Salvini. Stanowisko opozycji demokratycznej w kwestii wojny na Ukrainie niczego nie zmienia w polityce reżimu w Warszawie, bo istotą tego reżimu nie jest walka o wolność, ale sprawowanie niekontrolowanej, wrogiej wszystkim porządkom i instytucjom demokratycznym władzy.

Talent w polityce zagranicznej zespół pisowskich Talleyrandów ujawnił swoim przywiązaniem i miłością do Trumpa. Warto zastanowić się dziś, co by było, gdyby wybory w USA wygrał Trump, co było marzeniem PiS-u tak wielkim, że przez dłuższy czas nie przyjmowano zwycięstwa Joe Bidena do wiadomości. „Donald Trump, egocentryk i kabotyn, amerykański izolacjonista, jawny przeciwnik NATO i Unii Europejskiej, uwikłany w niejasne relacje z Putinem. I przypomnijmy sobie przy okazji, jak serwilistycznie zachowywał się wobec Donalda Trumpa prezydent Andrzej Duda, jak pogardliwie on sam i cały PiS odnosili się do ‘lewaka Bidena’ (…) jak lekceważona była sama Ukraina.” (Jerzy Baczyński, „Czas Ukrainy”, „Polityka”, 22‒28.03.2023 r.).

I tak przy okazji nie mogę sobie odmówić gorzkiej satysfakcji, jak patrzę, słucham p. Dudy i zastanawiam się, dlaczego zostaliśmy jako naród i państwo, jako ludzie walczący o Polskę pokarani tym wiecznie uczącym się i będącym twardym efektem powszechnych wyborów prezydenckich? „Wizyta Bidena była również okazją do zaprezentowania się naszego prezydenta. Mógł zademonstrować cały zestaw swoich min, od miny mędrca po minę herosa. Wykorzystał szansę! Pokazał wszystkie! Jak swego czasu ociągał się z wysłaniem Bidenowi gratulacji, gdy ten został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych, tak teraz, łamiąc protokół, wystąpił w charakterze suportu przed jego wystąpieniem. Zamiast pojawić się razem z prezydentem USA, wszak był gospodarzem, pojawił się sam wcześniej i przemawiał (demonstrując cały zestaw min), zabawiając publiczność pod nieobecność amerykańskiego gościa.” (Jan Widacki, „Z Galicji”, „Przegląd”, 27.02–5.03.2023 r.).

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze