PiS nagradza

1
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiPiS nagradza swoich. To zdanie nie wygląda odkrywczo, ponadto każdy w jakimś stopniu nagradza i popiera swoich zwolenników a nie przeciwników, ale są pewne granice przyzwoitości, zdrowego rozsądku, dobrego smaku, wreszcie ludzkiej wytrzymałości. Są też granice hipokryzji, podłości, kłamstwa, żarłoczności, pogardy dla ludzkiej krzywdy. Wszystkie te granice dawno przekroczył i nieustannie przekracza PiS. Coraz bardziej bezczelnie plują w twarz, naigrywają się i demonstrują swoją bezkarność dygnitarze, propagandyści, aparatczycy oraz przeróżne mniejsze i większe lizusy reżimu. Demonstrując jakąś przedziwną mieszaninę bezmyślności, pychy, niekompetencji i czegoś tam jeszcze komendant główny policji – a więc osoba mająca bronić nas i chronić przed przestępcami – odpala granatnik w swoim gabinecie, rani kilka osób demolując strop i podłogę, i okazuje się, że jest pokrzywdzony (chyba przez samego siebie), a minister spraw wewnętrznych ogłasza, że nie ma zamiaru tego pana zdymisjonować. Nawet nie wysila się na jakiekolwiek uzasadnienie, po prostu „ja tak chcę” – jak krzyżowcy Deus sic vult (Bóg tak chce) – i co mi zrobicie. Protestujcie, a jak będzie potrzeba, to poślemy policję i nacjonalistyczne bojówki oraz kiboli. Na razie komendant policji – który jest pośmiewiskiem internetu, ale dotychczas wysługiwał się pisowcom i posyłał policję przeciwko kobietom, starszym paniom, wszystkim manifestacjom na rzecz demokracji – został nagrodzony za lizusostwo.

Ta władza coraz częściej – przy prawie każdej okazji – demonstruje pogardę dla przeciwników i własną siłę. Nie morduje jak w Iranie i nie zamyka tysięcy ludzi w więzieniach jak na Białorusi (chwała jej za to, będą to poważne okoliczności łagodzące w procesach o łamanie Konstytucji, niszczenie demokracji oraz o korupcję polityczną i zwykłą), ale fakt, że nie morduje nie może być jedyną racją rządzenia. Oni nawet nie próbują podejmować dyskusji z przeciwnikami, na spotkania swoich wodzów wożą własną publiczność. Mamy więc po raz pierwszy w historii sytuację, że kampania wyborcza odbywa się w dwóch płaszczyznach. Pisowcy mają własne media, które finansują gigantycznymi budżetowymi pieniędzmi; spotkania, na które wpuszczają tylko swoich; własną religię, którą coraz bardziej staje się kościół podległy Rydzykowi, Jędraszewskiemu itp., finansowany i wspierany na wszystkie możliwe sposoby przez reżim. Wreszcie mają własną historię, od fabrykowania której jest IPN, własne pomniki (głównie JP II i „poległych” pod Smoleńskiem), własny system nagród, orderów, odznaczeń i gratyfikacji finansowych.

Służą temu przeróżne fundacje, konkursy, granty, nagrody, instytucje itp., powołane tylko po to, aby państwowe pieniądze trafiały do swoich zwolenników i wyznawców PiS-u oraz pisowskich lizusów i beneficjentów. Przykładów tego rodzaju polityki nie musimy szukać długo. 30 listopada Orlen (zaplecze finansowe „dobrej zmiany”) podpisał umowę z saudyjskim koncernem Saudi Aramco, który jest podejrzewany o bliskie związki z Putinem, także po napaści Rosji na Ukrainę. „To jeden z końcowych etapów sprzedaży udziałów w Lotosie. Cena była dla Saudyjczyków bardzo atrakcyjna – niecałe 500 mln dolarów za 30% udziałów w Rafinerii Gdańskiej, 100% jej hurtowni paliw i 50% udziałów w paliwach lotniczych. Pełnomocnik Orlenu, prof. Maciej Mataczyński, nie chciał odpowiedzieć na dwa pytania, czy wpłacił 50 tys. zł na fundusz wyborczy PiS? I czy prawdą jest, że jego kancelaria zarobiła na obsłudze transakcji 20 mln zł? Mataczyński tłumaczy, że udziały Orlenu w Lotosie zostały sprzedane bez zasięgnięcia opinii komitetu konsultacyjnego. To działający przy premierze organ, w skład którego wchodzą 22 instytucje, w tym szef rządu, ministrowie i szefowie służb specjalnych. (…) rada nadzorcza Orlenu dostała do akceptacji inny projekt umowy niż ten, który ostatecznie podpisano… W umowie znalazły się skrajnie niekorzystne dla strony polskiej zapisy. Najgorszy dotyczy ‘kary umownej’ określonej aż na 500 mln dolarów… Posiedzenie senackich komisji koncentruje się na jednym temacie: czy pomijając przy wydawaniu zgody na transakcję komitet konsultacyjny (czyli służby specjalne) złamał prawo? I czy w związku z tym transakcja może być uznana za nieważną? (…) Jednej z najwyższych wpłat na fundusz wyborczy PiS dokonał Maciej Mataczyński, obecnie partner kierujący kancelarią prawną SMM Legal, która m in. wspierała PKN Orlen w procesie fuzji z Lotosem i obsługuje Orlen w przejęciu Energii. Jak zauważa tygodnik: Spółki sektorowe są wyjęte spod reżimów ustawy o zamówieniach publicznych. (…) Jak się okazuje, sam Mataczyński nie poprzestał na wsparciu samego PiS. W tym samym 2019 r. zasilił kwotą 24 tys. 750 zł kampanię posłanki Jadwigi Emilewicz, do 2020 r. minister rozwoju. Przesłał też 31 tys. 500 zł na fundusz wyborczy Ryszarda Legutki”. (Wojciech Czuchnowski, „‘Wyborcza’ ujawnia: Tak pisano ustawę pod Obajtka, by sprzedać Lotos”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 20.12.2022 r.).

REKLAMA (2)

Najkrócej rzecz ujmując Obajtek podpisał umowę, którą niezależne media określają jako skrajnie niekorzystną i niebezpieczną dla Polski, i w tej sytuacji ważne jest pytanie, dlaczego to zrobił i kto na tym skorzystał? Na razie nagrodzeni zostali ludzie, którzy nad tą umową pracowali. Mam nadzieję, że NIK (chyba ostatnia instytucja kontrolna niezależna od PiS-u) wyjaśni to, czego najwyraźniej nie chce wyjaśnić p. Obajtek?
Trwa natarcie nacjonalistów, obejmujące coraz więcej państw i narodów, zupełnie jak po II wojnie światowej natarcie komunistów. Cel jest taki sam – zniszczyć wolność i demokrację, ustanowić autorytarne, nieusuwalne reżimy. W czasach mojej młodości wydawało się, że nic gorszego niż komunizm już być nie może, a dziś patrząc na zbrodnicze reżimy nacjonalistyczne – np. w Iranie – widać, że jednak może. Dopuszczające się bestialstw reżimy w Iranie, Rosji, Białorusi, Birmie, arabskich satrapiach mówią o protestujących jak o amerykańskich agentach, podobnie jak w Polsce przeciwnicy PiS-u są agentami niemieckimi i „niepolskimi Polakami”. Bo prawdziwymi są oczywiście pisowskie lizusy. Zwolennicy Trumpa, którzy siłą chcieli nie dopuścić do objęcia urzędu przez zwycięzcę wyborów Joe Bidena i pragną uczynić Amerykę wielką, przez co rozumieją prześladowania LGBT, upokarzanie kobiet poprzez przymus rodzenia upośledzonych płodów, potęgę białej rasy. „Ponad połową świata rządzą dziś rozmaici „z woli ludu” populiści. Nawet jeśli w jednym miejscu któryś przegra, jak Trump w USA, to w innym wygra, jak we Włoszech. Ale mimo licznych różnic, ta autorytarna międzynarodówka wszędzie mówi mniej więcej to samo… Cechą tego typu władzy wszędzie jest agresywna propaganda, manipulowanie historią i słowami, szczucie na oponentów, obrażanie mniejszości, wywoływanie konfliktów, czasami kuriozalnych. Nacjonalizm i populizm jest zaraźliwy, roznosi się jak pandemia.” (Jerzy Baczyński, „Dzień narodowca”, „Polityka” z dn. 9.-15.11.2022r.).

REKLAMA (3)

Napaść Putina na Ukrainę to przede wszystkim agresja nacjonalizmu sprzymierzonego z rosyjskim szowinizmem i odwiecznym ekspansjonizmem, a opór stawiany przez Ukrainę jest oporem obozu wolności i demokracji. Po raz kolejny wolności i demokracji na świecie bronią Stany Zjednoczone, bo tylko one dysponują wystarczającą siłą, a także wolą walki i moralną gotowością do przeciwstawiania się fali kłamstwa, nienawiści i przemocy. Bez pomocy USA Ukraina nie byłaby w stanie się bronić. Putin popełnił wielki błąd nie doceniając Ameryki, tak jak Hitler nie docenił Wielkiej Brytanii i liczył na jej kapitulację w 1940 roku.

Znaczenie symboliczne i historyczne ma wizyta prezydenta Zełenskego w USA i jego wystąpienie w Kongresie, przypomina się siłą rzeczy słynne wystąpienie Winstona Churchilla w Kongresie 26. 12. 1941 roku. To wtedy Anglia, osamotniona od kapitulacji Francji w 1940 roku, prowadziła wojnę z hitlerowskimi Niemcami, biorąc na siebie ciężar obrony cywilizacji i kultury w znanym nam kształcie. Premier Churchill przyjechał do Ameryki będącej od dwóch tygodni w stanie wojny z rasistowską, nacjonalistyczną III Rzeszą, prosząc o pomoc w walce o ocalenie wolności i demokracji. Dziś dokładnie o to samo prosi Amerykę prezydent Ukrainy. Podobieństwo jest zdumiewające. 82 lata później w tym samym miejscu przywódca narodu zmagającego się z bestialską tyranią i nacjonalistyczną zarazą prosi o pomoc, bez której Ukraina nie może przetrwać, i pomoc tę otrzymuje. Dziś sumieniem walczących o wolność jest Ukraina, a kolejnym wcieleniem Hitlera Putin. Wojna trwa i wszystko wskazuje na to, że nie wygra jej nacjonalistyczny ruski mir.

Napływają też dobre wiadomości z Polski, od dorwania się pisowców do władzy w 2015 r. nie jest to zjawisko częste. PiS obsuwa się powoli, ale w sondażach jego dygnitarze, jak p. vel Sęk, Kowalski (kolejne odkrycie polskiej polityki), Ziobro itd. zajmują się głównie ryciem pod sobą nawzajem i pod Morawieckim, który udaje premiera, bo nie może nikogo z ww. odwołać. Dlatego wpadli na pomysł zmiany ordynacji, aby utworzyć wiele komisji przy kościołach i kaplicach z księżmi w roli prowadzących do urn oraz z nasyceniem komisji wyborczych funkcjonariuszami PiS-u, co może ułatwić wywołanie awantur i unieważnić wybory, gdy zaczną przegrywać. Po raz kolejny polski kościół zostanie użyty jako pomocnik PiS-u i powinien odrzucić tego rodzaju instrumentalne traktowanie. Zgodnie ze słowami p. Gądeckiego, że nikogo nie popiera. Ale tego dzielni wyznawcy „dzieła” Rydzyka nie zrobią, tylko będą obłudnie milczeć i udawać, że nic się nie dzieje, za co zapłacą dalszą atrofią swojej organizacji.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze