Pomysły polityków, czyli ciąg dalszy braku stabilności otoczenia gospodarczego

0
Marek Zuber
REKLAMA

Zaczynam się coraz bardziej martwić tym, co mówi wicepremier Morawiecki. Jako humanista, jest w końcu z wykształcenia historykiem, lubi zapewne mówić. Problem w tym, żeby nie powiedzieć za dużo. Szczególnie jeśli się pełni funkcję ministra finansów. Oto bowiem kilka dni temu w jednym z wywiadów Morawiecki ogłosił, że tak naprawdę Polska wcale nie była w ruinie. Czyli, jak rozumiem, nie było żadnej totalnej biedy, dramatu i zapaści. O ruinie możemy, jego zdaniem, mówić, ale w odniesieniu na przykład do roku 1945, czyli do okresu po drugiej wojnie światowej, co jest dla nas wszystkich oczywiste. Dlaczego zatem PiS mówił o ruinie? Ano, jak twierdzi Mateusz Morawiecki, był to po prostu czysty polityczny PR. Robiono to tylko po to, żeby wygrać wybory. W sumie nic odkrywczego, problem w tym, że dzisiejszy wicepremier nawiązywał do tej retoryki jeszcze całkiem niedawno. W każdym razie z pewnością było to już dawno po kampanii wyborczej. Osobiście pamiętam słowa Morawieckiego wygłoszone z okazji obchodzenia rocznicy rządów PiS, że „rok wcześniej tu była pustynia, a teraz jesteśmy największym klastrem automotive w Europie Środkowo Wschodniej”. Tak na marginesie, największym klastrem tej części Europy nie jesteśmy, bo wyprzedzają nas Czechy, ale, i to jest najważniejsze, z pewnością rok wcześniej nie byliśmy pustynią.
O słowach dotyczących tego, że wielkim problemem w Polsce są wykorzystujący nas inwestorzy zagraniczni, już nawet nie wspomnę. Albo jednak wspomnę, bo taką retorykę Morawiecki uprawiał przez kilka miesięcy po wyborach. A teraz jeździ po świecie, słusznie zresztą, i prosi o to, by ci znienawidzeni ciemiężcy polskiego narodu jednak do nas przychodzili i u nas inwestowali.
Minister finansów to jest ktoś taki, przepraszam, powinien to być ktoś taki, kto politykiem jest stosunkowo w najmniejszym stopniu. I generalnie nawet w Polsce często tak było. Minister finansów zawsze „boksował się” z innymi ministrami w kwestii wydatków budżetu, opierał się na faktach i konkretach, liczył pieniądze. Był księgowym rządu. Był tym najbardziej eksperckim ministrem. Oczywiście mieliśmy różne okresy w życiu ministrów. Weźmy na przykład Jacka Rostowskiego. Przez pierwsze lata jak lew walczył o Polski budżet, przyszło mu bowiem pracować w okresie największego kryzysu, jaki znamy. Ale kiedy likwidował, przepraszam, reformował OFE i zabierał zgromadzone tam pieniądze, udowadniał nam, że nie problemy budżetowe, ale fakt, iż OFE miały niemal mafijny charakter, stał u podstaw jego decyzji. Wtedy był już przede wszystkim politykiem.
Problem w tym, że Mateusz Morawiecki politykiem jest od początku i dlatego różne dziwne rzeczy mówi. A na końcu twierdzi, że pewne kwestie i tezy są efektem nie głębokich przemyśleń i faktów, tylko po prostu potrzeby politycznej. Jak teza o Polsce w ruinie.
Przedsiębiorcy od dwóch lat zaskakiwani są pomysłami, które padają w przestrzeni medialnej. Czasem politycy się z nich wycofują, jak z koncepcji jednej daniny, czasem mocno je zmieniają, jak podatek handlowy, a czasem proponują rozwiązania, które się wykluczają. Słyszeliśmy na przykład o koncepcji ulg inwestycyjnych. Ulga polega na tym, że jeśli kupię maszynę, to mogę ją sobie wpisać w koszty, czyli zmniejszyć podstawę opodatkowania. Ale jaki jest sens zwolnień tego typu, skoro teraz Morawiecki mówi o jednej wielkiej strefie ekonomicznej? Strefa, jak rozumiem, ma polegać na tym, że w jej ramach mam nie płacić na przykład podatku CIT w ogóle. To po co mi ulga inwestycyjna, skoro nie mam jej de facto jak spożytkować?
Po wywiadzie na temat m.in. Polski w ruinie słowa Mateusza Morawieckiego muszą być brane w duży cudzysłów. Bo być może mówiąc o budowaniu nowej polskiej narodowej gospodarki, wprowadzeniu specjalnej strefy ekonomicznej na terenie całej Polski, spadku bezrobocia i supernowoczesnych technologiach, które powstają dzięki realizacji jego planu, też uprawia tylko polityczny PR.
I jeszcze jedno. Mija drugi rok rządów. Jak długo jeszcze będziemy poznawać coraz to nowe rewolucyjne koncepcje? Jak w takiej sytuacji planować rozwój firmy? Jak w takich okolicznościach budować biznesplany? Wiecie już Państwo, dlaczego między innymi inwestycje w Polsce wciąż leżą?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze