Stefan Niesiołowski: Koniec początku

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Po pierwszych brytyjskich zwycięstwach Winston Churchill ogłosił, że przed walczącymi z tyranią jeszcze wiele trudów i wyrzeczeń, ale jest to już początek końca, a raczej koniec początku. Końcem początku można nazwać obecny etap kampanii wyborczej, która wchodzi w najważniejszą, decydującą i rozstrzygającą fazę. W Polsce ma miejsce starcie sił wolności, demokracji, poszanowania prawa człowieka, w dalszej perspektywie niepodległości, pokoju i bezpieczeństwa w Europie z siłami nacjonalizmu, religijnego fanatyzmu, kłamstwa i nienawiści. Każdy bez wyjątku nacjonalizm prowadzi do przemocy, zniewolenia i nędzy. Po 80 latach zbrodnie i koszmary związane z niemieckim nacjonalizmem odeszły w zapomnienie. Nie ma już prawie świadków tamtych zbrodni, a w obliczu wyzwań, jakie niesie globalne ocieplenie, problem migracji, przeludnienia, konfliktów społecznych i nierówności, dla wielu ludzi recepty nacjonalistów wydają się atrakcyjne. Są jak cały nacjonalizm, co doskonale widać w Polsce. Oparte na kłamstwie, oszustwie i korupcji, żerują na ludzkiej naiwności, że można osiągnąć bogactwo bez pracy i wysiłku. Odwołują się do najniższych instynktów, nienawiści do obcych i innych, szukania wśród nich powodu własnych niepowodzeń i otaczających problemów. Na tych lękach żerują nacjonalistyczni przywódcy, którzy mówią – oddajcie nam władzę, a zapewnimy bogactwo i spełnienie marzeń.

Recydywa nacjonalizmu rozszerza się w Europie, atakuje z oczywistych powodów Unię Europejską i filary demokracji, bo Unia jest najpoważniejszą na naszym kontynencie instytucją, stojącą na drodze nacjonalistycznego zagrożenia. O zagrożeniach, jakie bierze się z bierności w obliczu nienawiści jako motywu przewodniego w polityce mówił jeden z ostatnich żyjących w Polsce więźniów Oświęcimia, profesor Marian Turski. Przypominał, że Oświęcim nie wziął się znikąd.

Nacjonaliści osiem lat temu dorwali się do władzy w Polsce i teraz decyduje się przyszłość naszego kraju, sprawują też władzę na Węgrzech i w dłuższej perspektywie mogą doprowadzić do zniszczenia pokoju i dobrobytu w Europie. Nawet Stany Zjednoczone, które dwukrotnie wysyłały wojska dla ratowania demokracji w Europie i do niedawna wydawały się bezpiecznym i stabilnym filarem demokracji na świecie, znalazły się w sytuacji, gdy fanatyzm religijny, populizm i nacjonalizm zagraża demokracji. Wygranie przyszłorocznych wyborów prezydenckich przez Donalda Trumpa, na co bardzo liczą Putin i dygnitarze pisowscy, może oznaczać poważne zagrożenie dla stabilności Ameryki i pokoju na świecie. Ponurym symbolem fanatyzmu nacjonalistów jest szturm na amerykański parlament, do czego namawiał przegrany kandydat na prezydenta, który nadal cieszy się poparciem prawie połowy Amerykanów. Kandydat, który został przyłapany na łamaniu prawa, korupcji, namawianiu do fałszowania wyników wyborów, próbie przekupstwa, i który co jakiś czas zaskakuje kretynizmem.

REKLAMA (2)

Siłą nacjonalizmu jest kłamstwo, zaprzeczanie faktom, nienawiść, szkalowanie przeciwników, populizm i składanie fałszywych obietnic. Jest język, który prowadził najpierw do odczłowieczenia przeciwników, a następnie do zabijania Żydów, Ormian, Tutsi, wrogów klasowych, do pól śmierci w Kambodży. Nacjonalizm może prawie zawsze liczyć na poparcie fanatyków religijnych, wynika to z absurdalnego przekonania, że wiarę można i należy narzucić siłą, a zmuszanie ludzi do posłuszeństwa wobec wskazań kościelnych dygnitarzy jest zgodne z religią. Tego typu patologia ma miejsce obecnie w Polsce, miała i ma miejsce w wielu rejonach świata.

REKLAMA (3)

Wybory w Polsce rozstrzygną, czy nastąpi utrwalenie autorytarnego reżimu, którego zmiana nie będzie już możliwa w drodze demokratycznej. PiS walczy o utrzymanie władzy, a wszystko inne jest wtórne, nieistotne, drugorzędne i dlatego ta kampania jest tak ważna i dlatego można się spodziewać wszelkiego rodzaju nadużyć na rzecz utrzymania rządów. W jakimś momencie, gdy pisowcy zorientują się, że mimo nierównego charakteru wyborów, całej przewagi finansowej oraz użycia aparatu administracyjnego państwa, jednak przegrywają, mogą nie dopuścić do oddania władzy. Na przykład pod byle pretekstem „przełożą” głosowanie praktycznie do momentu, gdy będą mieli zapewnione zwycięstwo. Takim pretekstem może być incydent na granicy z Białorusią lub tego typu wydarzenie. Morawiecki już mówił o „zagrożeniu” w związku z zabójstwem Prigożyna. Dla Putina demokratyczny, prounijny i szanujący praworządność oraz prawa człowieka rząd w Warszawie jest takim samym nieszczęściem jak dla pisowców.

Po kilku miesiącach kampanii mamy coraz wyraźniejsze sygnały świadczące o końcu początku. Po raz pierwszy pojawił się sondaż świadczący, że PiS nie tylko nie będzie samodzielnie rządził po wyborach (bo to wiadomo od dawna), ale nie będzie rządził wspólnie z Konfederacją. Spadek notowań tej grupy fanatyków religijnych, populistów i zwykłych nieuków świadczy, że ma sens cierpliwe tłumaczenie i odwoływanie się do rozumu, logiki, wiedzy i przyzwoitości. Co robi nieprzerwanie z wielkim talentem Donald Tusk. Partia głosząca hasła w rodzaju: Polska bez Żydów, LGBT, Unii, podatków i aborcji, ale także bez szczepień, lekarzy (od lekarza lepszy znachor lub szeptucha), nauki ewolucji lub genetyki, której oddanie władzy byłoby obrazą dla ludzkiego rozumu i Polski, traci poparcie. Rośnie też grupa osób niezdecydowanych, głównie kosztem PiS-u, a także maleje poparcie dla pisowców na wsi, co jest sukcesem doskonałego posunięcia z umieszczeniem na listach KO lidera Agrounii. Widać też, jak wielkie poparcie ma Donald Tusk i jakie tłumy przychodzą na spotkania z nim. Na wiec we Włocławku przyszło 5000 osób, na wiece z dygnitarzami pisowskimi udaje się przywieźć autokarami najwyżej kilkaset zwolenników. Nie pomagają wręczane czeki, rozdawane prezenty, wozy strażackie, kiełbasa wyborcza, poprzebierane panie w strojach ludowych oraz skaczące i uśmiechające się nie zawsze we właściwych momentach klakierki. Kordony policji nie są w stanie zastraszyć coraz liczniejszych przeciwników, którzy wnoszą antypisowskie okrzyki, zadają niewygodne pytania, przerywają kłamstwa dygnitarzy i przynoszą mało przyjazne wobec PiS-u hasła i plakaty. Tak wygląda schyłek dyktatury. PiS nie jest w stanie wygenerować niczego nowego, nośnego hasła, jego kampania jest nudna, bezbarwna, odwołuje się do nienawiści. Powtarzają brednie o niemieckiej Platformie, zdradzieckim Tusku i niemieckiej Unii, której wysługuje się proniemiecka opozycja. Jak długo można to powtarzać? Być może załamanie się nacjonalizmu nastąpi w Polsce, tak jak w Polsce załamał się komunizm w efekcie powstania NSZZ ”Solidarność”.

I jeszcze kolejny powód, dla którego nie chcą oddać władzy. Pamiętamy, jak wchodząca gwiazda PiS-u, niejaki Michał Moskal, zaręczał się pod ziemią w kopalni Bogdanka. Jego wybranką jest „osoba publicznie znana, Maria Cholewińska, założycielka Instytutu im. Kazimierza Promyka. Jej aktywność wspierają finansowo rządowe fundusze i spółki Skarbu Państwa” (internet). Ta z pewnością urocza dama została dyrektorką Departamentu Transformacji i Ciepłownictwa, utworzyła Instytut Kazimierza Promyka i była jego prezeską. Instytut w/w otrzymał od pisowskiego reżimu 1400000 zł m. in. na „profesjonalizację działań eksperckich”, piękny i szczytny, wart naszych pieniędzy cel. Pan Moskal robi karierę w PiS-ie jako asystent Najważniejszego. Można tylko pogratulować tej parze zaradności, patriotyzmu, narodowego wzmożenia i dobrostanu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze