Ukraina, Rosja i Polska

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiKoncentracja ponad 100 tysięcy rosyjskich żołnierzy w pobliżu granicy z Ukrainą, a także pewna liczba żołnierzy na terytorium uzależnionego od Putina białoruskiego satrapy, to istotny czynnik wywołujący największy po rozpadzie Związku Sowieckiego kryzys militarny i polityczny w Europie. Okazało się po raz kolejny, że ogłoszony koniec historii nie nastąpił, w dodatku nic nie wskazuje, że kiedykolwiek nastąpi. Na szczęście nasz kraj dobrze wykorzystał lata wyjątkowej – porównywalnej do tej po I wojnie światowej – koniunktury. Został członkiem NATO i przystąpił do Unii Europejskiej, dokonał niezbędnych reform gospodarczych i odbudował demokrację. Dziś z winy pisowskiego reżimu te zdobycze są zagrożone, ale tym wyraźniej widać, co stałoby się z Polską, gdybyśmy posłuchali przeciwników wejścia do NATO i Unii, bylibyśmy w położeniu Ukrainy lub Białorusi. Kandydatów na polskiego Łukaszenkę jest aż nazbyt wielu i co jeden to lepszy, a każdy byłby narodowym patriotą, obrońcą wiary i wartości.

Prezydent Putin nigdy nie pogodził się z utratą przez Rosję pozycji światowego mocarstwa oraz utratą imperium. Określił nawet rozpad Związku Sowieckiego jako największą katastrofę. Ukraina od Ugody w Perejesławiu w 1654 roku, kiedy Bohdan Chmielnicki podporządkował jej wschodnią część Rosji, najpierw częściowo, a po 100 latach całkowicie stała się częścią Rosji (po 1920 roku Związku Sowieckiego) i dla wielu Rosjan – a z pewnością dla Władimira Putina – jest to sytuacja naturalna i sprawiedliwa. Koncentracja wojsk i grożenie Ukrainie wojną ma na celu przypomnienie o „prawach” Rosji. Temu najkrócej rzecz ujmując służy gigantyczna koncentracja i wywołany przez prezydenta Putina kryzys. Przy okazji upomniał się on o prawa Rosji do własnego imperium, czyli z grubsza biorąc do wszystkich terytoriów i państw, które w przeszłości wchodziły bezpośrednio w skład imperium Romanowów i Związku Sowieckiego, a także sowieckiej strefy wpływów po II wojnie światowej. Putin w dość ultymatywnej formie zażądał od Zachodu nierozszerzania NATO i wycofania wojsk z nowych państw NATO, (wyjątkiem jest obszar byłej NRD, której przynależności do Republiki Federalnej Niemiec Putin nie podważa – przynajmniej na razie). Warto przypomnieć prawo Henry Kissingera, że, gdy uniknięcie wojny jest celem grupy państw, system międzynarodowy jest zdany na najbardziej bezwzględnego.

REKLAMA (3)

Nasuwa się natychmiast skojarzenie i podobieństwo z polityką Hitlera, który jesienią 1938 roku skoncentrował duże siły na granicy z Czechosłowacją i zażądał od Anglii i Francji włączenia Sudetów – zamieszkałych w dużym stopniu przez Niemców – do Rzeszy. Przywódcy Zachodu Neville Chamberlain i Edouard Daladier, ale także ich narody, nie chcieli się bić i ustąpili Hitlerowi podpisując haniebny Układ Monachijski, co oznaczało kapitulację wobec szantażu, upadek Czechosłowacji i w konsekwencji wojnę światową, bo to rozzuchwaliło Hitlera, który uwierzył, że metodą szantażu będzie realizował swoje zamiary.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze