W przeszłości życie było dużo prostsze. Kiedy ktoś miał wrażenie, że jest podsłuchiwany – w swoim mieszkaniu lub pracy – zapraszał swego rozmówcę do łazienki i odkręcał wodę z kranu, żeby zagłuszyć „podsłuchiwarki”. Wtedy można było dość bezpiecznie wymienić między sobą ważne informacje.
Teraz rzeczywistość bardzo się skomplikowała. Cyberprzestrzeń i sztuczna inteligencja robią numery, o jakich się nie śniło. Puszczona z kranu woda – obojętnie, czy zimna, czy ciepła – nie jest już żadnym sposobem na pegasusa lub inny podobny wynalazek. Nie wystarczy odkręcił kranu nawet na całość.
Kilka dni temu na swojej poczcie prywatnej znalazłem olśniewającą informację z Empiku. Empik – zwracając się do mnie po przyjacielsku „Wiesławie” – skrupulatnie wyliczył tytuły książek, które w ostatnich dniach oglądałem na ich stronie i zapytał, czy nie chciałbym zwrócić uwagi na podobne pozycje. Poczułem się nieswojo, przecież to jawna inwigilacja! Innym razem z tego samego źródła dotarła do mnie wiadomość: „Produkty, które Cię kiedyś interesowały, są teraz w nowej, niższej cenie. Skorzystaj z okazji!”.
Żeby była jasność: Empik nie jest tutaj wyjątkiem. Teraz nad naszym życiem władze sprawują komputerowe algorytmy, między innymi personalizując treści reklamowe. One nas inwigilują, dzień w dzień, minuta po minucie, śledzą każdy nasz ruch w sieci.
W dawnych latach żeby wiedzieć wszystko o wszystkich, przynajmniej w określonym zasięgu, trzeba było mieszkać na wsi albo w małym miasteczku. Teraz wszystko o wszystkich wie Wszechobecny Algorytm, czyli niewidzialny Wielki Brat, bardzo wścibski i wytrwały podglądacz. Nie siedzi cały dzień rozparty w oknie, jak najlepiej poinformowane kumoszki z prowincji, ale działa z ukrycia. Wprawdzie także mieszka na wsi, lecz jest to już nowoczesna wioska globalna, w której wszyscy utracili swoje tajemnice.




















