Wreszcie!

0
REKLAMA

No i nie zgadzam się z tym, że to wszystko jest tylko efektem rosnących kosztów. Zresztą, jeśli jest, to w logice szefa RPP po co była ta ostatnia podwyżka? Moim zdaniem do wzrostu inflacji dodaje się już popyt, a dokładnie przede wszystkim konsumpcja. Zresztą i w RPP są tacy, którzy również to widzą. Oczywiście nie jest to zjawisko powszechne, ale sądzę, że wybiega już zdecydowanie dalej, niż tylko dotykając rynek mieszkaniowy. Ten efekt polega na tym, że producenci i dostawcy usług podnoszą ceny dlatego, że rośnie popyt. Czyli skoro można sprzedać drożej, to sprzedawajmy drożej. Nawet, jeśli ten efekt w czystej postaci nie jest jeszcze mocny, to z pewnością trzeba do niego dodać drugi. „Skoro rosną koszty i rośnie popyt to nie muszę kombinować, na siłę tych kosztów obniżać, ciąć marży, tylko przerzucę je na odbiorcę. Bo jak podniosę ceny, to przy rosnącej konsumpcji i tak moje produkty i usługi zostaną kupione”. Z taką filozofią w wielu przypadkach już mamy do czynienia. Myślę, że ten popytowy efekt może odpowiadać za nawet około 30% wzrostu inflacji.

W czasie konferencji Glapińskiego padało więcej stwierdzeń, z którymi się nie zgadzam, ale wspomnę jeszcze tylko o jednym. Otóż, jeśli ktoś się z decyzjami rady nie zgadza, albo z prognozami NBP – dodam tylko, że od trzech lat te prognozy się nie sprawdzają, choć to akurat nie jest przytyk, bo czasy są rzeczywiście nadzwyczajne – to jest zapewne albo „lobbystą”, albo „malkontentem”. No cóż… To jeszcze tylko dodam Państwu, że moim zdaniem w najbliższym czasie inflacja może przebić nawet 7%. W przyszłym roku wcale nie musi być lepiej. Może być nawet gorzej, ale o tym innym razem. A za tydzień o skutkach tej ostatniej podwyżki stóp.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze