Wyceny świadczeń medycznych

0
Marek Zuber
REKLAMA

Teoretycznie w kwestii wydatków na służbę zdrowia weszliśmy już prawie na poziom średniej w Unii Europejskiej, czyli mniej więcej 6,5% PKB. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w Unii, obok państw bogatych, są także biedniejsze – one także wpływają na średnią. Druga kwestia to oczywiście fakt, że aby osiągać mniej więcej takie poziomy musimy w Polsce dodać wszystkie transfery związane z zabezpieczeniem zdrowia. A zatem nie tylko budżet Narodowego Funduszu Zdrowia, ale także to, co płacimy w prywatnej opiece zdrowotnej, środki, które na różne usługi czy zadania płyną bezpośrednio z budżetu oraz, niestety, także łapówki. Co prawda wszystkie dostępne analizy wskazują na to, że korupcja w służbie zdrowia zdecydowanie zmniejszyła się w stosunku do tego, co było dziesięć lat temu, ale jednak wciąż jest ona faktem.
Trzeba jednak zwrócić uwagę na interpretacje wskaźnika wydatki w stosunku do PKB. Pamiętajmy bowiem o tym, że wiele kosztów w Polsce i w bogatszych krajach Europy jest już takich samych, albo są one podobne. Dotyczy do przede wszystkim sprzętu, szczególnie tego bardziej zaawansowanego. A także prądu, gazu, często także czynszu itd. itp. Właściwie największa różnica dotyczy wynagrodzeń personelu. Jeśli weźmiemy pod uwagę bieżące koszty funkcjonowania, to oczywiście kaszty pracy stanowią bardzo istotny składnik. Ale jeśli uwzględnimy amortyzację rożnego rodzaju inwestycji, włącznie z powstaniem np. samego szpitala, ten parametr ma już znacznie mniejsze znaczenie.
I teraz dopiero, z tym wstępem, trzeba odnieść się do owych 6,5%. Jeśli takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania, czy Francja mają PKB w przeliczeniu na mieszkańca cztery razy większe, niż w naszym kraju, to i procent przekazywany na służbę zdrowia oznacza znacznie większe pieniądze. A różnica w kosztach wcale nie jest już taka duża. To dlatego można wygospodarować większe środki nie tylko na sprzęt, ale, a właściwie przede wszystkim, na wynagrodzenia personelu, czy więcej etatów.
Jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów Unii. To jest po prostu faktem i trudno, żebyśmy dysponowali środkami porównywalnymi z najbogatszymi. Tym z większą uwagą trzeba odnieść się do efektywnego wydatkowania tego, co jest. I tu się oczywiście z obecnym ministrem zdrowia zgadzam. Nie tylko zresztą z nim, bo poprzednicy też szli przecież w tym kierunku. W latach 2005 -2006 byłem członkiem Zespołu do Spraw Reformy Służby Zdrowia przy ministrze Zbigniewie Relidze i dokładnie o tym samym dyskutowaliśmy.
Problem polega na tym, że różne grupy różnie rozumieją słowo „efektywność”. Od dawna wiadomo, że są takie procedury medyczne, które się bardziej opłacają i takie, które wycenione są znacznie gorzej. Do tych pierwszych należy kardiologia i kardiochirurgia. Stąd pomysł, żeby wyceny obniżyć. Często powstają prywatne placówki służby zdrowia, które podpisują właśnie tylko te umowy, które są bardziej opłacalne. Te mniej dochodowe pozostają na przykład w gestii szpitali państwowych, które muszą je mieć, bo muszą, mówiąc najbardziej wprost, leczyć ludzi z różnych, wszystkich, chorób.
Teoretycznie wszystko się zgadza. Dlaczego utrzymywać sytuację, w której jedno się opłaca, a co innego nie? Jest jednak kilka problemów. Po pierwsze bywa jednak i tak, że placówki realizują i procedury dochodowe i nie, a dzięki dochodowym, mogą pokrywać straty na procedurach deficytowych. Jeśli zatem mamy obniżać wyceny np. kardiochirurgii, to jednocześnie podnośmy je choćby w psychiatrii. Bo samo tylko obniżenie może doprowadzić do kłopotów. Po drugie, trudno będzie dokładnie określić granicę, czyli taki poziom nowych wycen, który będzie odpowiedni. Może tu dochodzić, szczególnie w pierwszym etapie, do wielu kłopotów.
Czy zatem minister nie ma racji? Moim zdaniem jednak ma. Choć najlepiej by było po prostu jedynie podnieść wyceny procedur deficytowych. Bo w przypadku procedur opłacalnych wcale nie jest tak, że oznaczają one, w większości przynajmniej, generowania jakichś kosmicznych nadwyżek. Ale do tego trzeba by było wygospodarować większe środki na służbę zdrowia. W obecnej sytuacji jest to możliwe tylko przez podwyższenie albo składki zdrowotnej, albo podatków.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze