Wyzwania przed Obamą

0
Marek Zuber
REKLAMA

Z jednego musimy zdać sobie sprawę. Prezydent USA ma wiele do powiedzenia w kwestiach gospodarczych, ale olbrzymie znaczenie dla sytuacji ma także bank centralny, czyli Fed. To jego decyzje, biorąc pod uwagę system funkcjonujący w Stanach, w sposób zasadniczy wpływają na kształtowanie trendów. A prezesa banku słucha się niczym Kasandrę wieszczącą to, co ma nadejść. Pod słowa płynące z ust szefa banku, podejmuje się najistotniejsze decyzje. Zatem nawet jeśli tezy stawiane przez niego są kontrowersyjne, mogą się one sprawdzić, bo oddziałują faktycznie na poszczególne rynki. Trudno, aby było inaczej, skoro polityka banku związana jest, co logiczne, z tym, co szef Fed mówi.
Tak czy inaczej, prezydent także wiele może, co chyba najdobitniej widać było przy okazji prezydentury Ronalda Regana. System podatkowy, wysokość wydatków socjalnych, inwestycje publiczne, wspieranie poszczególnych branż itd. itp., wszystko to leży w gestii szefa amerykańskiego rządu. Jakie są więc największe wyzwania stojące przed Barakiem Obamą w najbliższych latach?
Przede wszystkim Obama musi rozwiązać problem narastającego długu publicznego, albo przynajmniej pokazać kierunek rozwiązania tego problemu. Oczywiście nie jest tak, jak chce to widzieć część obserwatorów. Ameryka nie stoi na krawędzi i żadne bankructwo jej, póki co, nie grozi. Hasła o możliwej niewypłacalności lub drastycznych cięciach wydatków i podwyżkach podatków, które słyszeliśmy w mediach w połowie 2011 roku i pod koniec 2012 roku, wynikały jedynie z przepisów prawa dotyczących możliwego poziomu zadłużania oraz z umowy zawartej między republikanami i demokratami. Stany Zjednoczone nie są w sytuacji zagrożenia brakiem płynności budżetu wynikającej z tego, że nie mają skąd wziąć pieniędzy. Mało tego: wszyscy chcą im pożyczać. A koszty tych pożyczek są rekordowo niskie i w przypadku najpopularniejszych obligacji spadły poniżej 2% w skali roku. To nie brak zaufania do USA, tylko wewnętrzne progi ostrożnościowe i realia polityczne mogły spowodować brak środków na bieżące wydatki. Było to jednak mało prawdopodobne, politycy amerykańscy wykazują się bowiem dużą dozą odpowiedzialności. I rzeczywiście do wstępnego porozumienia doszło.
Faktem jest jednak, że dług publiczny, który przekroczył 100% PKB jest bardzo wysoki i dobija do poziomu z okresu drugiej wojny światowej. Wtedy był jednak uzasadniony koniecznością toczenia dramatycznej wojny. Ale dzisiaj? Wciąż nie ma ostatecznego, strategicznego porozumienia politycznego w tej kwestii. Demokraci z Obamą na czele woleliby podniesienia podatków bogatszej części społeczeństwa, republikanie cięcia wydatków. Pogodzenie ognia z wodą będzie zapewne najtrudniejszym zadaniem prezydenta w jego drugiej kadencji.
Poza tym sytuacja gospodarki jest niezła. W 2012 roku ogłoszono koniec kryzysu hipotecznego, którego apogeum rozegrało się w 2008 roku i 2009 roku. Ceny nieruchomości wreszcie poszły w górę, spadła ilość nieobsługiwanych kredytów hipotecznych. Problemem pozostaje jednak wysoki jak na standardy amerykańskie, wynoszący 7,8%, poziom bezrobocia. I jego obniżenie będzie drugi wielkim wyzwaniem dla Obamy. Tu jednak wiele do powiedzenia będzie miał także Fed. To jego decyzje w kwestii wysokości stóp procentowych, ilość pieniądza wprowadzanego do obiegu itp. mogą mieć nawet większe znaczenie niż projekty amerykańskiego prezydenta.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze