Wzrost długu publicznego

0
REKLAMA

Wracam dzisiaj do tematu, o którym już kilka miesięcy temu pisałem. Nie ma cudów. W tym roku zobaczymy potężny przyrost długu publicznego w większości krajów na świecie. Główny powód tego stanu rzeczy to oczywiście konieczność walki z koronawirusem.
Jednym z głównych pomysłów na walkę z kryzysem gospodarczym wywołanym koronawirusem są wydatki państwa na złagodzenie jego skutków i pomoc w szybszym wychodzeniu z dołka. Robią to praktycznie wszyscy na świecie. Chociaż kierują strumienie pieniądza w różny sposób. W Stanach Zjednoczonych bardziej skupiono się na przykład na pomocy tym, którzy tracą pracę. Dostają oni specjalny zasiłek koronawirusowy, który wynosi 600 USD tygodniowo. Co ciekawe, łącznie z innymi wypłatami wynikającymi z braku pracy, środki do dyspozycji po wzięciu tego zasiłku w wielu przypadkach są większe, niż pensja, którą osoby zwolnione w związku z kryzysem wcześniej pobierały. Wspominałem już o tym, że może to zniekształcać obraz rzeczywistych skutków koronawirusa dla amerykańskiego rynku pracy.

W innych krajach, taka koncepcja dominuje w Europie, środki dostają raczej firmy. Głównie albo na podtrzymanie płynności, albo na dopłaty do wynagrodzeń. Dokładnie tak jest także w Polsce. Ale nie ma cudów, nie ma takiego kraju na świecie, który dysponowałby rezerwami zgromadzonymi gdzieś na jakimś rachunku i po prostu brałby teraz z tej kupki na ratowanie swojej gospodarki. Pieniądze te trzeba pożyczyć na rynkach finansowych. Dobra wiadomość jest taka, że większość krajów będzie pożyczała pieniądze relatywnie tanio. Dzieje się tak z kilku powodów.

Po pierwsze, w ostatnich latach doszło do zmniejszenia zadłużenia sporej liczby krajów na świecie. To przede wszystkim efekt doskonałej koniunktury. Wyraźnie widać to także w Europie. Pisałem kilka tygodni temu, że najważniejszym wskaźnikiem oceny bezpieczeństwa w kwestii wielkości zadłużenia danego kraju jest relacja wartości jego długu w stosunku do wielkości jego gospodarki wyrażonej w PKB. Kilka przykładów. W największej gospodarce Europy wskaźnik dług/PKB spadł z 81% w roku 2012 do niecałych 60% w roku 2019, w Holandii z 68% do 48% w tym okresie, a w Hiszpanii ze 100% w 2014 do 95% w roku 2019. Także w naszej części Europy mamy obniżenie relacji długu do PKB. W Czechach na przykład w latach 2012 – 2019 wskaźnik spadł z 45% do niecałych 31%. Także w Polsce mamy postęp, zmniejszyliśmy bowiem dług z 56% do 46% PKB w latach 2012 – 2019.

REKLAMA (2)

Oczywiście są wyjątki, choćby najważniejszy dłużnik na świecie, czyli USA. Stany Zjednoczone zwiększyły swoje zadłużenie do 106% PKB, czyli o 15 punktów procentowych od 2010 roku. I to pomimo bardzo dobrego gospodarczo okresu. Z kolei brak istotnej poprawy widzimy choćby w Wielkiej Brytanii, wciąż około 80% długu/PKB, czy we Francji, 98%. Ale te kraje mogą spokojnie zwiększyć swoje zadłużenie. Uważane są bowiem za bardzo wiarygodne. Pożyczający pieniądze mają zresztą świadomość, ze niezwiększenie zadłużenia i pozwolenie na totalną zapaść w gospodarce też pogorszy sytuację poszczególnych krajów jako dłużników. Jeśli dług wzrośnie i dzięki temu nie będzie tak mocnej, albo tak długiej recesji, to jest to lepsza sytuacja niż brak działań.

REKLAMA (3)

Po drugie, najważniejsze banki centralne utrzymują rekordowo niskie stopy procentowe, a to także wpływa na to, po jakim koszcie państwa pożyczają pieniądze na rynkach. I po trzecie, tego pieniądza jest dużo. To z kolei efekt zwiększania podaży pieniądza po ostatnich kryzysach, czyli 2008 – 2009 i, w Europie, 2012‒2013. Zresztą teraz również obserwujemy zwiększanie podaży pieniądza. Do krajów prowadzących taką politykę po raz pierwszy dołączyła także Polska. W naszym przypadku idziemy jednak nieco dalej, niż inni. Stworzyliśmy bowiem de facto mechanizm bezpośredniego finansowania nowego długu przez bank centralny. Zobaczmy: Polski Fundusz Rozwoju emituje obligacje finansujące tarczę finansową. Niby nie są to formalnie obligacje skarbowe, tylko obligacje PFR, ale przecież wiadomo, że ich gwarantem jest skarb państwa. Jeśli te obligacje kupią banki, a na razie to one głównie je kupują, to mogą potem je sprzedać Narodowemu Bankowi Polskiemu. A on kupuje je dlatego, że może pieniądze na nie po prostu „wydrukować”. Czyli tak naprawdę częściowo finansujemy wzrost długu emisją pieniądza.

No dobrze. Ale tak czy inaczej wzrost długu następuje. W wielu przypadkach na świecie osiągniemy rekordowe poziomy w historii. Tak będzie zapewne choćby w USA, które dotychczas najwyższy poziom zadłużenia odnotowały w 1945 roku. 120% długu/PKB było wynikiem programu New Deal, potężnych wydatków publicznych, które miały wyciągnąć kraj z Wielkiego Kryzysu lat 1929‒1933 oraz kosztów prowadzenia II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że rekord odnotujemy także my. Możemy nawet przekroczyć, mam tu na myśli realny dług, poziom 60%. Ważne, żebyśmy pokazali, jak chcemy z powrotem powrócić na ścieżkę jego obniżania. I niech Państwa nie zwiedzie to, że 60% to wciąż wyraźnie mniej, niż w USA, czy choćby w Wielkiej Brytanii. Wciąż nie jesteśmy bowiem traktowani jako kraj tak bezpieczny jak wyżej wymienione. Tak bardzo zadłużać się nie możemy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze