Ujawniona ostatnio niechęć tej partii do ekologów (także rowerzystów i wegetarian – to jakieś niezrozumiałe dziwactwo) uzasadnia pośrednio dziwny stosunek do przyrody, której najpełniejszym symbolem jest właśnie Puszcza Białowieska.
Złym duchem puszczy jest minister Jan Szyszko. Pan minister jest niezłym znawcą chrząszczy z rodziny biegaczowatych i jest to jego jedyna zasługa. Zasłynął w poprzedniej kadencji z absurdalnego żądania rozpisania referendum w sprawie Lasów Państwowych, mającego na celu sprzeciwienie się prywatyzacji tychże lasów, której… nikt nie planował. Żenujący widok p. Szyszki domagającego się sejmowej debaty, która zresztą kilka razy już się odbyła, i hasła o katastrofie, jaka czeka polskie lasy, stanowi smutny dowód, że nie zawsze za tytułem profesora idzie mądrość.
Obecnie p. Szyszko jest ministrem od spraw środowiska i ma znakomitą okazję, aby zrealizować swoje pomysły dotyczące lasów. Może wnosić o dowolne referendum, wnosić projekty ustaw, które zabezpieczą lasy przed wycięciem i sprzedażą w obce ręce – może robić wszystko to, czego z taką pasją domagał się wcześniej z sejmowej mównicy. Ale nie robi. Natomiast wziął się za wycinanie milionów drzew w Puszczy Białowieskiej, co oznaczać może zniszczenie tego narodowego skarbu, a w konsekwencji nieodwracalne zniszczenie środowisk, często jedynych w swoim rodzaju, wielu gatunków roślin i zwierząt. Twierdzenie, że p. Szyszko wycina drzewa zaatakowane przez kornika, a cała akcja wycinania puszczy jest jej ochroną, jest bez sensu. Korniki żyją na ziemi miliony lat, homo sapiens około 150 000 lat i lasy doskonale dawały sobie radę z kornikami bez pomocy człowieka. Pojawianie się kornika i wielu innych gatunków w przyrodzie jest zjawiskiem naturalnym i przyroda wypracowała mechanizmy obronne i stabilizacyjne. Jest to wiedza na poziomie pierwszego roku studiów biologicznych.
W puszczy żyją nie tylko żubry, które dzięki tej puszczy przetrwały, ale bardzo wiele owadów, pajęczaków, mięczaków, ptaków, drobnych i dużych ssaków, tam też jest największa ostoja zagrożonego w Polsce rysia – pięknego kota, który w przeciwieństwie do wilka nie radzi sobie w obliczu działań ludzkich. Obrona Puszczy Białowieskiej jest więc obowiązkiem nas wszystkich.
Rzadko wykorzystuję mój zawód wyuczony (zoolog) w polemikach politycznych, ale w przypadku Puszczy Białowieskiej nie mam innego wyjścia, bo obrona tego obszaru jest obecnie polityczna.
Zły duch puszczy
REKLAMA
REKLAMA




















