Zorganizowana grupa przestępcza to PiS, a nie tylko Solidarna Polska – jeden z jego członów. Najbardziej głośna ostatnio sprawa dotyczy Funduszu Sprawiedliwości, z którego rządząca szajka uczyniła sposób na życie. Tak się złożyło, na skutek splotu szeregu okoliczności, że najbardziej spektakularny i najłatwiejszy do oskarżenia okazał się jeden fragment aktywności pisowskiej szajki. Akurat w Ministerstwie Sprawiedliwości jeden z dyrektorów doszedł do wniosku, że tkwienie w zorganizowanej grupie przestępczej musi się skończyć źle i postanowił na wszelki wypadek nagrać swoich zwierzchników i współpracowników – cały gang. Resztę znamy z mediów. Będę używał terminologii używanej przez gangsterów. Przedziwne, że podobnego języka używają urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości, pisowskie patriotki, panie wysługujące się Kaczyńskiemu i spółce, mówiące np., „że gruba się nie wypruje, skoro do tej pory się nie wypruła”. To jest już po utracie przez PiS władzy, gdy działają komisje śledcze i trwają pierwsze przesłuchania oraz ukazują się informacje. Gangsterzy zachowują się dokładnie tak jak w „moich” czasach, gdy przebywałem w aresztach, na komendach i w więzieniach Polski Ludowej. Język przestępców jest identyczny: „wypruć” lub częściej „rozpruć się” bądź „przykawkać”, „zakapować” oznaczało: oskarżać kolegów, załamać się w śledztwie lub na rozprawie. I to charakterystyczne dla przestępców liczenie, że może koledzy nie „zakapują”? Biedacy nie wiedzą, że w najwęższym kręgu jest ktoś, kto współpracuje z prokuraturą i dysponuje materiałem porażającym.
Mamy do czynienia z najbardziej typowym zachowaniem kryminalistów. Ci bardziej doświadczeni, inteligentniejsi, sprytniejsi i przede wszystkim odważniejsi idą „w zaparte”, nie przyznają się do niczego, w najlepszym wypadku nie pamiętają, nie wiedzą, nie było ich akurat w tym momencie. Pamiętam, jak latem 1970 roku w areszcie śledczym na Mokotowie, na słynnej wówczas dwunastej, jeden z kryminalistów (politycznych w zasadzie nie było, z wyjątkiem kilku uczestników protestów marcowych i grupy Taterników, z którymi miałem zaszczyt przebywać na jednym oddziale) instruował jakiegoś „małolata”, żeby złapany za rękę mówił „nie moja ręka” albo „zgredziu” – przyznać to się zdążysz na Sądzie Ostatecznym. Te instrukcje nie uległy zmianie i dokładnie to samo mówią na swojej naradzie spanikowani uczestnicy pisowskiego gangu. Takie też są z grubsza zeznania wielu pisowskich świadków przed komisjami śledczymi. Mamy również ogromne luki kodeksu postępowania, bo bezczelne zachowania i odzywki Kaczyńskiego, Obajtka, Morawieckiego itd. kwalifikują się do zatrzymania i odpowiadania z aresztu, co biorąc pod uwagę ich tchórzliwość, moralną marność i generalnie nikczemność może doprowadzić do interesujących zeznań.
Przy okazji nasuwa się podobieństwo do procesów przed sądem w Norymberdze zbrodniarzy hitlerowskich. Oczywiście nie ma żadnego porównania pomiędzy zbrodniarzami hitlerowskimi a przestępcami z PiS-u. Chodzi o podobne zachowania, nieodpowiadanie na pytania, krętactwo, zwalanie winy na innych. I tu i tam brak poczucia przyzwoitości, odwagi, przyznania się w obliczu bezspornych dowodów. Oni wszyscy byli całkowicie niewinni, są ofiarami politycznych prześladowań i zemsty politycznej. Zorganizowana grupa przestępcza najwyraźniej nie ma świadomości, że ich przestępstwa zostały ujawnione, a parasol ochronny, jaki dawało sprawowanie władzy nie działa? Z drugiej strony mamy niepojętą bezradność prokuratury w obliczu bezczelności Pawlaka (parodii obrońcy dzieci) czy Obajtka, który kpi z wymiaru sprawiedliwości, wysyłając za siebie adwokata. Może wyśle adwokata do więzienia, przy jego pieniądzach z pewnością znajdzie chętnych do odsiadywania za niego dożywocia?
Mechanizm działania pisowskiej szajki był wszędzie podobny, uderzająco prymitywny i opierający się na naiwnym przeświadczeniu, że władzy nie oddadzą, więc cała reszta jest bez znaczenia, Kaczyński zapewni im bezkarność. Przedstawiany dzięki nagraniom dyrektora Mraza mechanizm, sprowadzał się do tego, że pochodzący z publicznych pieniędzy Fundusz Sprawiedliwości, przeznaczony dla ofiar przestępstw, był całkowicie dowolnie dzielony przez dygnitarzy PiS-u (głos decydujący miał Ziobro, jego urocza małżonka i kilku innych aparatczyków), nie jest jasne czy także Kaczyński. Ale on sprawował (jak w każdym gangu) nadzór ogólny i gwarantował jego funkcjonowanie. Określenie „ojciec chrzestny” jest więc całkowicie uzasadnione. Taki sam mechanizm działał (z drobnymi odchyleniami) w innych pisowskich instytucjach, tak dzielił pieniądze min. Czarnek (willa+), NCBiR (tu decydował Bielan), w szczujni – czyli w mediach publicznych – decydował Kurski i tu czołowi propagandyści PiS-u dostawali bardzo wysokie wynagrodzenia za służalczość i kłamstwa.
Odrębnym obszarem działania gangu był Orlen, tu rządził mianowany na to stanowisko przez Kaczyńskiego jego naczelny ekonomista i faworyt, na takiej mniej więcej zasadzie jak Hilary Minc u Bieruta, a Speer u Hitlera. Obajtek jest kimś w rodzaju Nikodema Dyzmy III RP. Gruboskórny, ograniczony, ale bardzo sprytny prostak, pozbawiony wdzięku, charyzmy, chciwy, prymitywny, jednocześnie niebywale zachłanny, gromadzący fortunę, jakby szykował się potop. Wie, że źródłem władzy, pieniędzy, przywilejów jest Kaczyński i służy aż do upodlenia i obrzydliwości Kaczyńskiemu. Jednocześnie prezentuje niebywałą butę i chamstwo wobec dziennikarzy – ludzi, nad którymi wydaje mu się, że ma przewagę. Jest pozornie nietykalny i paradoksalnie – Daniel, wszystko mogę Obajtek oznacza, że faktycznie może bardzo wiele, ale tylko dopóki popiera go Kaczyński. Koniec Kaczyńskiego to także kres potęgi Obajtka. Orlen staje się zapleczem finansowym PiS-u, a jednocześnie jest w stanie stworzyć miejsca pracy w zasadzie dla wszystkich, których pisowski reżim chce opłacać.
Odrębna kategoria to opłacanie szczujni, czyli mediów. Nie jest potrzebna żadna cenzura, jakże głupi i nieudolni byli komuniści, budując wielkie gmachy cenzury. Wystarczyło zatrudnić na kierowniczych stanowiskach swoich ludzi i oni pilnowali, aby media służyły reżimowi. Jak ktoś pisał nie tak jak trzeba, był zwalniany albo przywoływany do porządku. To wystarczyło, kontrola reżimu nad mediami była pełna. We wszystkich prawie podległych pisowcom instytucjach ustawiane też były konkursy, granty, fundacje, to, co wiązało się z poważniejszymi pieniędzmi. Teraz wychodzą na jaw przedziwne powiązania i setki milionów złotych przekazywane kanałami biznesowymi i powiązaniami towarzyskimi swoim ludziom. Nawet takie drobiazgi jak konkursy w szkołach organizowane przez kuratoria były według mojej wiedzy (a trochę zajmowałem się tymi sprawami) ustawiane i mogli wygrać tylko swoi ludzie. Nagrody były dzielone w taki sposób, że pierwsza i druga materialnie istotna była dla swoich, pozostałe (już bez znaczenia) przyznawano uczciwie. Co za podłość w stosunku do dzieci, które się starały oraz ich rodziców liczących na uczciwe traktowanie, bo to przecież wolne od polityki dzieci… Nie w świecie PiS-u, w nim nic nie było wolne od polityki. Polityka przenikała wszystko. Państwo i jego możliwości ekonomiczne, społeczne, organizacyjne były do dyspozycji swoich, dygnitarzy, aparatczyków, kuzynów, pociotków i tym podobnych władców Polski. Policja polityczna, jej podsłuchy i aparat ścigania, prokuratorzy typu Barskiego, Mrowińskiego (to ta łódzka postać do zadań specjalnych) i sędziowie typu Piebiaka czuwali nad tym, aby układ działał i aby bezkarność gangu była zapewniona. Dziś twierdzą, że padają ofiarą kłamstw, pomówień, nienawiści, że dobrze służyli Polsce, a każdy kto ich krytykuje, działa na korzyść niemieckiego wroga i szkodzi narodowi oraz świętej katolickiej religii, której bronią duchowi przywódcy narodu, tacy jak Rydzyk i Jędraszewski.
Państwo było podporządkowane zorganizowanej grupie przestępczej, na czele której stał Kaczyński jako władca Polski i on powinien ponieść największą odpowiedzialność (także karną) za osiem lat pisowskich rządów. Polska była pod rządami pisowców takim Funduszem Sprawiedliwości, a to, że nie w każdym miejscu był dyrektor Mraz, to tylko przypadek. Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego będzie miał istotny wpływ na rozliczenie i ukaranie pisowskiego gangu.




















