Proszę zwrócić uwagę: 360 tysięcy zachorowań w ciągu jednego tygodnia tj. ponad 50 tysięcy dziennie i… nie ma epidemii. A teraz?
Manipulacje liczbami to jedno. Aby wprowadzić większą panikę, potrzeba było obrazów epatujących strachem.
Żeby udramatyzować sytuację, pokazywano wielokrotnie salę wypełnioną trumnami, mówiąc, że to trumny osób zmarłych na COVID. Kłamstwo ma krótkie nogi. Wkrótce okazało się, że pokazywano zdjęcia trumien imigrantów, którzy zginęli w katastrofie kutra u wybrzeży Lampedusy wiele lat wcześniej. To były te same zdjęcia.
Dziś nikt nie neguje faktu, że wirus jest i może powodować nawet ciężki przebieg choroby łącznie ze zgonem.
Jednak różne decyzje administracyjne uzasadniane tym, że działa się w obronie zdrowia ludzi – nie wytrzymują krytyki w zestawieniu z faktami.
Kolejne decyzje potwierdzały, że NIE chodzi o dobro ludzi.
Wielu naukowców, lekarzy, twierdziło, że ukierunkowanie podstawowej działalności ochrony zdrowia na koronawirusa, z traktowaniem po macoszemu wszystkich pozostałych chorób, przyniesie więcej skutków negatywnych i więcej śmierci, niż gdyby w ogóle nie zajmowano się wymazami, szukaniem kontaktów, nie zamykano przed chorymi placówek ochrony zdrowia w obawie przed „śmiertelnym” wirusem.
Jak to ktoś sarkastycznie zauważył: „doszło do tego, że lekarz nie chce zbadać pacjenta, bo pacjent może być chory”.
Aby uzasadnić konieczność podejmowania takich a nie innych decyzji, paraliżujących dosłownie normalne funkcjonowanie ochrony zdrowia przeprowadza się masowo testy (jak już dzisiaj wiadomo – dające wiele nieprawdziwych wyników) i nie jest prawdą, że wykonujemy je tylko u osób z objawami chorobowymi. Żąda się poświadczenia o braku zakażenia SARS-CoV-2 coraz częściej od zdrowych ludzi.























