Zbigniew Martyka udostępnia badania naukowe [WYWIAD]

1
REKLAMA

Poinformowano, że od 8 sierpnia 2020. przestały istnieć praktycznie jakiekolwiek  przeciwwskazania zdrowotne do noszenia maseczek (poza niektórymi chorobami psychiatrycznymi).  Przez dłuższy okres czasu  trzeba było  je nosić nawet na otwartej przestrzeni. Do tej pory przeciwwskazania zdrowotne istniały, a teraz aktem prawnym ustalono, że już nie istnieją.

Utrudnienie dopływu tlenu i zwiększenie zawartości dwutlenku węgla we wdychanym przez maseczkę powietrzu może być nieodczuwalne przez osoby w pełni zdrowe (o ile nie podejmują w tym czasie zwiększonego wysiłku fizycznego). Ale osoby mające problem z oddychaniem (astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, niektóre wady serca, niewydolność krążeniowo-oddechowa, duża niedokrwistość, choroby wyniszczające – nie zapominajmy także o stanach fizjologicznych jak zaawansowana ciąża) są szczególnie wrażliwe na zmniejszenie ilości tlenu.

Obserwujemy również dermatologiczne skutki  długotrwałego noszenia maseczek. 

REKLAMA (2)

Jest jeszcze jeden fakt, który rzadko jest brany pod uwagę. Ludzki mózg jest bardzo wrażliwy na niedobór tlenu. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci, których mózgi cały czas się rozwijają. Pierwszą reakcją na brak tlenu są bóle głowy, senność, problemy z koncentracją – czyli wszystko to, co wielu rodziców zaobserwowało u swoich dzieci, które były w wielu szkołach przymuszane do noszenia maseczki przez kilka godzin.

Obrazuje to niemieckie badanie „Co-Ki” dotyczące rejestru skutków ubocznych noszenia masek, dostarczające danych dla prawie 26 tysięcy dzieci noszących maski przez prawie 5 godzin dziennie (https://assets.researchsquare.com/files/rs-124394/v2/de6894fb-f636-4183-9497-3e80bbde5824.pdf).

Gdy mamy powtarzający się niedobór tlenu, organizm się adaptuje i symptomy te znikają, ale wydajność organizmu jest niższa, a mózg rozwija się znacznie gorzej. Utracone komórki nerwowe nie będą już nigdy regenerowane.

REKLAMA (3)

Zastanówcie się nad tym Państwo za każdym razem, gdy każecie zasłaniać usta i nos swoim dzieciom.

Zawilgocone maseczki materiałowe dodatkowo zwiększały  możliwość zakażenia, co wykazały oficjalne badania  (np. randomizowane badanie MacIntyre, C. Raina, w którym wykazano trzykrotnie większe ryzyko zakażeń wirusami dróg oddechowych u osób, które nosiły maseczki materiałowe w stosunku do osób, które ich nie nosiły). Nic więc dziwnego, że na początku ogłoszenia „pandemii” były minister zdrowia Łukasz Szumowski szczerze przyznał, że maseczki w ogóle nic nie dają i nie wiadomo, po co ludzie je noszą, podkreślał wielokrotnie: „one nic nie dają”. Później zmieniła się oficjalna narracja polityczna i ludzi zaczęto zmuszać do noszenia maseczek pomimo wielu szkodliwych następstw.

Jak w swej szczerości przyznał w publicznej wypowiedzi  Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas – „maseczki nie do końca chronią przed wirusem ale spełniają inne ważne zadanie – przypominają nam o pandemii”.

Świetną pracę wykonał  Pan dr n. med.  Piotr Witczak, który zebrał ogromną ilość prac naukowych  w tym – randomizowanych,  niezbicie udowadniając, że nie ma żadnej istotnej statystycznie różnicy między ilością zakażeń u osób noszących maseczki i u osób , które ich nie używają.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze