Co ciekawe, dane dla Europy nie wykazały żadnej korelacji między zamknięciem szkół a wzrostem lub spadkiem ilości zachorowań (https://twitter.com/Marek39556099/status/1486103520763912192/photo/1).
Ten fakt potwierdza 75 badań i artykułów dotyczących zamykania szkół z powodu COVID-19
(https://brownstone.org/articles/75-studies-and-articles-against-covid-19-school-closures/).
Nie przeszkadza to naszym rządzącym, wbrew nauce, po raz kolejny wysłać dzieci na zdalne nauczanie.
Chcę zwrócić uwagę na istotny aspekt rozpoznań „choroby Covid”:
W mowie potocznej często używamy określenia „ma covida” lub „zachorował na covida”. Trzeba jednak wyjaśnić, że nie jest to określenie precyzyjne. COVID-19 (COrona VIrus Disease ) to przyjęty skrót choroby, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-2. Mówiąc inaczej – COVID to ostra choroba zakaźna układu oddechowego wywołana wirusem SARS-CoV-2. Wiąże się to z mikrozakrzepami w naczyniach otaczających pęcherzyki płucne i ciężką niewydolnością oddechową. Można być zakażonym wirusem SARS-CoV-2 i nie chorować na COVID. Mówię o bezobjawowym nosicielstwie lub łagodnych objawach infekcyjnych, które trudno byłoby nazwać ostrą chorobą.
Wytyczne kierowane do placówek ochrony zdrowia są jednak takie, że NAKAZUJE się wpisywanie rozpoznań „Covid”, nawet jeśli pacjent trafia do lekarza ze zupełnie inną chorobą a przypadkowo test na obecność wirusa Sars-CoV-2 wyszedł dodatnio. Z takimi przypadkami spotykam się niejednokrotnie.
To jest droga do wykazywania większych ilości zakażeń a nawet zachorowań (bo jeśli pacjent ze złamaną ręką i brakiem objawów infekcyjnych ma dodatni test na Sars-CoV-2 to większość lekarzy wpisuje mu zgodnie z oficjalnymi wytycznymi symbol rozpoznania „U07.1” co daje podstawy do stwierdzenia, że pacjent zachorował na „Covida”),
Gdyby zaczęto tych pacjentów traktować tak, jak w przypadku innych infekcji (bez wymazów, bez kwarantanny), to nie byłoby problemu z przyjmowaniem i leczeniem chorych. Jeśli przykładowo pacjent zgłosiłby się z objawami silnej infekcji, to po pierwsze zostałby zbadany przez lekarza, po drugie – miałby wykonane badania analityczne, obrazowe. Na podstawie całości obrazu klinicznego, a nie zgadywania przez telefon, zostałaby podjęta merytoryczna decyzja co do dalszego postępowania.
Paraliż ochrony zdrowia w znacznej mierze przyczynił się do zgonów osób zakażonych wirusem Sars-CoV-2, którzy byli załatwiani w formie teleporady i zwlekano wiele dni, nie badając tych pacjentów, tylko zgadując, jakie leki powinno im się zalecić.





















![Dr Zbigniew Martyka radzi – wyłącz telewizor [WYWIAD] Zbigniew Martyka](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/10/martyka-1-100x70.jpg)

