Jagoda Sasak: To miasto zamiera

3
REKLAMA

Prezydent uważa, że Tarnów jest obecnie w jednym z najlepszych okresów swojego rozwoju. Co Ty na to?
Nie podzielam tego zdania. Odbyłam kilka spacerów po dobrze znanych miejscach, przechadzałam się po Tarnowie o różnych porach dnia i w różne dni tygodnia. Na ul. Krakowskiej, Lwowskiej czy pomiędzy Szpitalną a Rynkiem – czyli na głównych ulicach – zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem, w tygodniu oraz podczas weekendu, jest pusto. Niemal tak wyludnił się Nowy Jork w okresie największego wzrostu zachorowań na COVID-19. To przerażający widok i niezwykle smutna atmosfera.

W centrum miasta najbardziej brakuje mi informacji o tym, co, gdzie, kiedy się odbywa, z jakich wydarzeń można skorzystać, w czym wziąć udział. Widzę tu miejsce na współpracę miasta z gminą, z całym regionem. I nie wymagałoby to szczególnego wysiłku, by raz w tygodniu uaktualniać taką tablicę i dzielić się informacjami, jak ciekawie spędzić czas w Tarnowie i okolicach. W Nowym Jorku z każdej strony docierają do nas tego rodzaju wiadomości. A ponieważ widzimy je gołym okiem to i bierzemy w nich udział. Wiem, co to za porównanie – Tarnów i Nowy Jork – ale jeśli uczyć się, to od najlepszych. Podam prosty przykład. Do Tarnowa przyleciałam z najmłodszym synem, Maksymem, który chłonie wszelką wiedzę o mieście swoich przodków. Obiecałam mu, że jak będziemy na miejscu, to skorzysta z różnych wydarzeń, zobaczy i dowie się jak najwięcej. Wziął udział w Spacerkach po Tarnowie, zwiedzaniu katedry, bo szukając rozpaczliwie w internecie na szczęście znalazłam taką propozycję. A ona powinna być na wyciągnięcie ręki, dostępna dla wszystkich, a nie tylko dla wprawnych poszukiwaczy zakamuflowanych treści internetowych. I co niezwykle istotne – powinna być przynajmniej w języku angielskim. Jeśli chcemy, by turyści przyjeżdżali do Tarnowa, musimy stworzyć warunki, by czuli się w nim komfortowo, zatem i informacje powinny być dla nich zrozumiałe.

REKLAMA (3)

Podobno zjawisko podupadających miast dotyczy nie tylko Tarnowa…
Możliwe, lecz to jest nasz Tarnów, mój Tarnów, o który trzeba dbać jak najlepiej. Pamiętam na przykład Tarnów i Rzeszów sprzed lat. Ten drugi w czasach prosperity Tarnowa słabo rokował. Teraz tam jest życie, tam jest rozmach, role się odwróciły. Na naszą niekorzyść niestety. Moja znajoma ma takie porównanie: gdy wjeżdża do Rzeszowa to chce się jej żyć, w człowieka wstępuje jakaś siła. Wjeżdżając do Tarnowa najlepiej położyć się spać. To smutne, lecz nikt z moich znajomych nie pochwalił mi się nowymi firmami, inwestycjami, ciągle natomiast słyszę kto upadł, zbankrutował. Przynajmniej połowa dzieci moich znajomych pracuje poza Tarnowem. Po studiach już tu nie wracają lub emigrują jeszcze wcześniej. To może trywialne, lecz, gdyby byli tu przedsiębiorcy, którzy dają pracę i godziwą płacę, młodzi nie uciekaliby stąd.

REKLAMA (2)

Znów podam przykład – w USA większość dzieci pracuje, dorabia sobie po szkole od 16. roku życia. To jest wychowawcza tradycja, która dotyczy także tzw. dobrze sytuowanych domów. W Tarnowie, w lokalach usługowych w centrum nie ma kto pracować. Dlaczego? Czy wynagrodzenie jest tak niskie, że młodzież woli stąd wyjechać, czy nie jest gotowa na ciężką pracę, czy i właściciele i ludzie młodzi mają zbyt wygórowane wymagania? Trudno mi to oceniać, aczkolwiek problem istnieje.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze