Jagoda Sasak: To miasto zamiera

3
REKLAMA

Masz tzw. sen emigranta? Śni Ci się kraj nad Wisłą?
Oczywiście, i to często. I tak już pewnie zostanie. Na szczęście i w Nowym Jorku mam ludzi, także Polaków, z którymi mogę się spotkać. No i mam Tarnów, do którego mogę zawsze przyjechać, któremu kibicuję i liczę, że będzie mu się wiodło coraz lepiej.

Mówisz o przyjaciołach. Gdy jesteś w Tarnowie wciąż się spotykacie?
Wiem, że to swego rodzaju fenomen, ale tak! Przede wszystkim w gronie radiowców z radia MAKS. Oni wciąż pamiętają, piszemy do siebie, dopytują kiedy tu będę, organizują spotkania. W radiu MAKS byliśmy jedną wielką rodziną. I to nie jest przesada. Moje dzieci rosły razem z radiem w otoczeniu cioć i wujków, i tak im zostało do dzisiaj, nie mówią inaczej o nikim z moich radiowych kolegów. Nawet mój urodzony w USA syn, nomen omen Max, jest mocno z nimi związany.

REKLAMA (3)

To jest ogromna wartość tak niematerialnej rzeczy, jaką jest przyjaźń – mam absolutną pewność, że w każdej chwili mogę na mojej radiowej rodzinie polegać, pomimo upływu czasu i dzielącej nas odległości. To się w pracy rzadko zdarza. Dorastaliśmy razem, spełnialiśmy pasje i marzenia. Rozwijaliśmy się i kształtowaliśmy wzajemnie. Z tego miejsca wyszło tylu niezwykłych ludzi, że nie sposób ich wszystkich wymienić, zatem nie wyróżnię nikogo. Dziś niektórych z nas niestety już nie ma. W ostatnim roku odeszli Dorota Skrzyniarz i Tomasz Pajor. Zatem z resztą ekipy odwiedzamy groby, zapalamy znicze i wspominamy. Wspominamy naszą młodość, naszą pracę i Tarnów. Nasz Tarnów sprzed lat. Mój Tarnów. Moje miasto na zawsze.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze