Defibrylator pilnie potrzebny?

0
Defibrylator pilnie potrzebny
Radna Barbara Borowiecka próbowała zgłębić tajniki obsługi defibrylatora
REKLAMA

– Profesjonalne urządzenie AED można kupić już za pięć, sześć tysięcy złotych, a bezpieczeństwo przebywających w urzędzie znacznie by się poprawiło. Defibrylacja wchodzi w skład pierwszej pomocy, która uratować może życie – dowodzi swoich racji Krzysztof Bogusz.
Radny nie mówi jednak, kto urządzenie miałby w razie potrzeby obsługiwać i czy znaleźliby się chętni.
– Aby dobrze posługiwać się defibrylatorem, trzeba przejść trzytygodniowe szkolenie, które kosztuje tysiąc złotych – mówi Marian Czarnik, prezes Gminnego Zarządu Ochotnych Straży Pożarnych. – Nie każde zasłabnięcie spowodowane jest zakłóceniem pracy serca, do którego używa się defibrylatora. Każdy, kto ma pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy, wie, że zanim zastosuje się metodę wstrząsów elektrycznych, trzeba sprawdzić, czy poszkodowany nie ma otwartych ran albo złamań. To nie jest tak, że do każdego, kto zasłabnie, od razu leci się z defibrylatorem.
– Bez względu na to, czy w danym miejscu znajduje się urządzenie do defibrylacji, pierwszą sprawą jest wezwanie kwalifikowanej pomocy medycznej – tłumaczy radny Adam Smołucha, lekarz. – Jeszcze kilka lat temu AED były umieszczane w różnych miejscach, ale niekoniecznie były sprawne. Teraz urządzenia zapisywane są w centralnym rejestrze, wymagane są ich przeglądy.
Urzędnicy twierdzą, że defibrylator można by kupić, ale żaden z nich nie chciałby iść na szkolenie i w razie, gdyby ktoś zasłabł, używać go.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze