Pracownicy Urzędu Miejskiego w Radłowie przeprowadzili kontrolę, która wykazała obecność dzikich składowisk opon, plastik, części samochodowych i gruz. Burmistrz Radłowa Zbigniew Mączka sądzi, że stoją za tym przedstawiciele firm budowlanych działających w tamtejszym regionie. O sprawie została powiadomiona policja, a koszty usunięcia i utylizacji odpadów poniosą… wszyscy mieszkańcy gminy w ramach opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Mieszkańcy gminy Radłów nie ukrywają oburzenia dzikimi wysypiskami śmieci, które coraz częściej można spotkać w lasach. Zużyte opony, fotele, czy gruz to tylko niektóre ze „skarbów”, na jakie można się natknąć.
– Sytuacja wygląda źle m.in. w Lesie Radłowskim, w sąsiedztwie zbiornika wodnego „Słone Kamienie”, gdzie można spotkać wiele opon samochodowych. Śmieci nie brakuje także w okolicach Niwki, Przybysławic, Sanoka czy Biskupic Radłowskich. Oprócz zużytych opon porozrzucane są foteliki, popsute sprzęty samochodowe czy zwykły gruz. W czasie pandemii koronawirusa, kiedy i tak jesteśmy pozamykani w domach, sam spacer po lesie z całą rodziną jest szansą na chwilę relaksu i odprężenia. W takich warunkach nawet do tego traci się chęci… Trzeba znaleźć odpowiedzialnych za ten stan rzeczy ludzi i ukarać wysokimi mandatami, dzięki czemu każda kolejna osoba dwa razy zastanowi się nad tym, czy powinna wyrzucać w tych miejscach swoje śmieci – mówią zdenerwowani mieszkańcy Radłowa.
Zbigniew Mączka, burmistrz Radłowa, nie ukrywa, że nie jest to nowa sytuacja, ponieważ w poprzednich latach zdarzało się gminnym pracownikom znajdować dzikie wysypiska. Burmistrz zapewnia jednak, że nie pozostawi sprawy samej sobie, o całym zajściu już poinformował policję. – Kiedy nie było jeszcze ustawy śmieciowej, ludzie wywozili odpady do lasów i tam je zakopywali. Teraz nie jest już to robione na taką skalę, ale nadal ma miejsce. Montowane są fotopułapki, zakładane monitoringi… To wszystko sprawia, że co jakiś czas udaje się ustalić winnych. Niestety, zaraz po zimie, kiedy śnieg topnieje, pojawia się wiele nowych wysypisk.
We wrześniu ubiegłego roku na porozrzucane w miejscowości Wał-Ruda śmieci natknęli się policjanci z komisariatu w Żabnie. Mundurowym udało się ustalić, że dzikie wysypisko było dziełem 21-letniego mieszkańca gminy Radłów. Składowisko odpadów znajdowało się wzdłuż drogi do leśniczówki. Porozrzucane były m.in. worki, koperty, butelki, folie. Dzięki przeprowadzonemu dochodzeniu udało się natrafić na posesję 21-latka, na której przechowywał również inne podobne odpady. Mężczyzna zobowiązał się pomóc innej osobie w pozbyciu dużej ilości śmieci, dlatego gromadził je na swojej działce, ale w momencie, kiedy zaczęło brakować już miejsca, postanowił wywieźć część odpadów pod las w Wał-Rudzie.























