Proste obserwacje i twarde dane wskazują, że Tarnów w bardzo szybkim tempie się wyludnia. Mieszkańcy wyjeżdżają nie tylko za granicę czy do dużych miast w poszukiwaniu lepszego życia, ale przeprowadzają się też do gmin sąsiadujących z miastem. W tzw. obwarzanku Tarnowa szukają spokoju i komfortu. Migracja wewnętrzna mocno przybiera na sile. Szkopuł w tym, że nowobogackim – jak mówią o przybyszach z miasta mieszkańcy wsi – coraz częściej przeszkadzają zapachy i hałasy związane z gospodarką rolną. Problem jest spory, zwłaszcza na Powiślu Dąbrowskim, dlatego Małopolska Izba Rolnicza w Tarnowie wychodzi z konkretną propozycją.
Budujesz dom na wsi – licz się ze smrodem
Wobec licznych interwencji do niedawna mieszkańców Tarnowa, którym po przeprowadzce na wieś przeszkadzają zapachy i hałasy, Małopolska Izba Rolnicza zamierza reagować. Jej członkowie występują do poszczególnych podmiejskich samorządów z propozycją podjęcia odpowiedniej inicjatywy uchwałodawczej w tej sprawie. Na jej podstawie każda osoba, która kupuje lub buduje na wsi dom, miałaby we właściwym urzędzie gminy zdeklarować, że akceptuje konsekwencje swojego wyboru i cyt. „nie będzie utrudniać działalności gospodarczej na wsi”. – Miastowi chwalą piękne podtarnowskie krajobrazy, budują u nas swoje domy, chcą żyć i jeść ekologicznie, ale bez smrodów. A przecież ekologiczne uprawy powstają dzięki temu, że są nawożone przez świński obornik! A kaczki i gęsi gęgają. Cóż zrobić – mówi Wojciech Hońdo, sołtys Poręby Radlnej w gminie Tarnów i członek Małopolskiej Izby Rolniczej.
Jak się okazuje problem dotyczy niemal wszystkich podtarnowskich wsi, choć najpoważniejszy jest w okolicach Żabna i Dąbrowy Tarnowskiej. – Stamtąd interwencji było najwięcej. Zdarzało się i tak, że wzywana była policja. A na zebraniu wiejskim doszło do prawdziwej awantury. Tak nie może być, w końcu wieś to wieś! A przecież i tak tradycyjnych gospodarstw jest coraz mniej, bo w ogóle wsi na wsi jest coraz mniej. Dlatego, gdy czasem rolnik wywiezie obornik i wypuści kaczki, można być bardziej wyrozumiałym – dodaje Hońdo.
Wie pani jak śmierdzą świńskie odchody?
Pyta pani Krystyna, która oszczędności życia i zaciągnięty na budowę domu pokaźny kredyt przeznaczyła wraz z mężem na zmianę zamieszkania – z centrum Tarnowa na wieś.
– Myślałam, że zamieszkam w pięknym i zacisznym miejscu. Mamy wspaniały widok! Ale jak sąsiad w sobotę rano wypuści swoje stado i jeszcze wyleje obornik, to okien się nie da otworzyć! Coś okropnego, bardzo mi to przeszkadza – ubolewa.
W tej sytuacji propozycja złożenia w urzędzie odpowiedniej deklaracji może się okazać słusznym pomysłem.
























