„Mały” żużel jest szansą na rozwój

0
Jan Zabik
Jan-Zabik
REKLAMA

Panie trenerze, przed nami najważniejsze w tym roku zawody żużlowe w kategoriach motocykli 250 i 125 ccm. Z jakimi nadziejami pojedziemy najpierw w Czechach, gdzie już w połowie bieżącego tygodnia wystąpią zawodnicy w klasie 250 ccm, a potem w pierwszy weekend września we Francji?
Wystawiamy dwie reprezentacje, w każdej kategorii liczące po trzech zawodników. W klasie 250 ccm pojedzie rzeszowianin, znany już z występów na ligowych torach‑ Wiktor Lampart, którego wspiera team Grega Hancocka, a także Filip Nizgorski i Karol Żupiński. Natomiast w kategorii 125 ccm jednym z naszych kadrowiczów jest zawodnik UKS „Jaskółki” Tarnów, Piotr Świercz. Zaczynamy od Pragi, od mistrzostw 250 ccm. We wtorek 29 sierpnia na znanym stadionie Marketa odbędą się półfinały, a finał na tym samym obiekcie w czwartek 31 sierpnia. Nasze zadanie to wprowadzenie do finałów jak największej liczby zawodników.
Nie wszyscy sympatycy żużla dobrze orientują się w sprawach dotyczących speedwaya w niższych klasach motocykli. Czy może Pan nieco przybliżyć jego specyfikę?
W 250 ccm mogą startować zawodnicy w przedziale wiekowym 13‑17 lat, natomiast w klasie 125 ccm już od 10. roku życia. Są to więc motocykle i zawody przeznaczone dla młodzieży i mają mieć walory szkoleniowe. Silniki do motocykli 250 ccm produkują, podobnie jak w przypadku klasycznych motocykli żużlowych, Jawa oraz GM. Oczywiście prędkości są mniejsze, ale technika jazdy właściwie taka sama.
Jak to jest właściwie z tymi walorami szkoleniowymi? Pytam, bo zdanie są tutaj podzielone. Niektórzy uznają szkolenie na mini torach i kilkuletnią praktykę na motocyklach o niższej pojemności silnika za drogę właściwą, inni twierdzą, że to nie jest niezbędne, a wręcz wyrabia pewne nawyki, które przeszkadzają potem, kiedy zawodnik dorasta i przesiada się na klasyczny żużlowy motocykl…
Moim zdaniem szkolenie na motocyklach o niższej pojemności silnika to właściwa droga i szansa na rozwój speedwaya. Zawodników mamy coraz mniej i ten problem dotyczy także naszego kraju. Żużel bardzo się ostatnio „zestarzał”, mamy sporo zawodników starszego pokolenia, a nie widać ich następców. Zrozumieli to już w Europie, w takich krajach jak Niemcy, Anglia, Rosja, czy w Skandynawii – tam młodzi chłopcy śmigają na tych motocyklach aż miło. My też chcemy iść tą drogą, stąd pomysł na zapis regulaminowy obligujący kluby do szkolenia także w tym zakresie. Moim zdaniem to dobra droga.
Co jeszcze możemy w tym zakresie zrobić?
Myślę, że nawet ze względów szkoleniowych dobrym rozwiązaniem byłoby powiększenie ekstraligi do dziesięciu drużyn oraz połączenie I i II ligi. Zmieniłbym też model zespołu, ograniczając w składzie ligowej drużyny miejsca dla obcokrajowców dla dwóch, a w to miejsce dodając juniora lub młodego chłopca, który właśnie wiek juniora skończył. Miałby jeszcze taki parasol ochronny nad sobą. Rosjanie jakiś czas temu zamknęli swoją ligę i w efekcie dochowali się grupy młodych, zdolnych zawodników. Poza tym takie rozwiązanie, moim zdaniem, ograniczyłoby wydatki. A takie ośrodki jak Rybnik, Tarnów czy Gdańsk, mające pieniądze i ambicje sportowe, nie musiałyby jeździć w niższej klasie.
Jest Pan obecnie członkiem GKSŻ, więc może mieć wpływ na realizację swoich pomysłów…
Dlatego też będę się starał przekonać wszystkich do tych rozwiązań.
Zatrzymajmy się na chwilę przy osobie tarnowianina Piotra Świercza. Ma, jak to mówią, „papiery na jazdę”?
Myślę, że tak, był już powołany do reprezentacji 125 ccm na Mistrzostwa Europy w Toruniu, ale upadł na torze i nabawił się kontuzji łokcia. Teraz dostanie kolejną szansę. Chciałbym też zabrać go na zawody ligi mini żużla, które odbędą się jeszcze w tym sezonie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze